Black River

WywiadGrzegorz SzklarekPiotr "Kay" Wtulich
Black River

Po 10 latach ciszy z nową płytą "Humanoid" powróciła ceniona grupa Black River. Premiera nowego wydawnictwa była doskonałą okazją by porozmawiać z gitarzystą Piotrem "Kayem" Wtulichem.

– Jakie czynniki zadecydowały o reaktywacji Black River po blisko dekadzie ciszy?

- Chcieliśmy grać dalej. Początki mieliśmy normalne, jak każdy początkujący zespół. Z czasem wszystko zaczęło nabierać sprzyjającego tempa. Czuliśmy, że dobrze się rozwijamy, nabieramy rozpędu i nagle to zostało przerwane, bo zabrakło jednego ogniwa. Zawsze to był dobrze i pożytecznie spędzony czas w BLACK RIVER i zawsze chcieliśmy do tego wrócić. Jak widać potrzebowaliśmy czasu. Nie chcieliśmy wracać na fali wspomnień. Musiała być nowa płyta, potem dopiero koncerty.

– 9 lat, a tyle minęło od wydania kompilacji „Trash” do premiery „Humanoid”, to kawał czasu, zwłaszcza w muzyce rockowej. Zmieniają się mody, powstają nowe zespoły. Czy nie mieliście obaw reaktywując zespół, że po prostu nie będzie zainteresowania nową płytą Black River?

- Takie ryzyko jest zawsze ale my na to nie zwracaliśmy uwagi. Na zaufanie słuchacza trzeba sobie zapracować. Osoby słuchające nas dekadę temu teraz są często w zupełnie innym życiowo miejscu i to jest naturalne. Część oddaliła się zupełnie od muzyki lub jest w zupełnie innych jej rejonach, ale część została i widząc po reakcjach na koncertach, czekała na nas. To dla zespołu bardzo ważne, że ma dla kogo wracać i nasza muzyka jest ważna nie tylko dla nas samych.

– Czy zaczynając pracę nad „Humanoid” traktowaliście tę płytę jako zupełnie nowy rozdział w działalności Black River, rzec można nowy początek zespołu czy też uważacie ją za naturalną kontynuację tego, co zostało przerwane 9 lat temu?

- Po prostu zaczęliśmy robić kolejne utwory bez żadnych kalkulacji. Zawsze tak działaliśmy. Zaczynamy numer i to leci samo. Potem następny i następny. Jak już jest wystarczająca ilość, zaczynamy układać płytę. To na pewno jest nasz nowy nieznany rozdział. Byliśmy rozpędzającym się parowozem, który nagle musiał wyhamować. Teraz znowu powoli ruszamy i zobaczymy dokąd nas to doprowadzi ale wiemy już, że jesteśmy na właściwych torach.

– Jak wyglądała praca nad nowymi kompozycjami? Czy wszystkie powstały teraz, z myślą o nowej płycie, czy też niektóre z nich mają korzenie w dalszej przeszłości?

- Tym razem naprawdę dobrze się przygotowaliśmy. Nagraliśmy kilka demówek i do samego końca miksów ciągle coś dopieszczaliśmy. W naszym przypadku polegało to głównie na odchudzaniu kompozycji z niepotrzebnych nut. Szukaliśmy pomysłów, brzmienia, ciągle testowaliśmy nowe rozwiązania. To była bardzo przyjemna praca, której poświęciliśmy masę czasu, ale z efektu końcowego jesteśmy naprawdę zadowoleni. Wszystko co weszło na płytę to nowe kawałki, a niektóre z nich powstały w ostatniej chwili przed rejestracją perkusji.


– Album jest zatytułowany „Humanoid”, tak jak jeden z utworów na płycie. Czy ten kawałek ma dla Was wyjątkowe znaczenie?

- Każdy z utworów jest dla nas tak samo ważny. Zastanawialiśmy się co może razem spiąć wszystkie założenia tej płyty. Od początku chcieliśmy aby było słychać ten czynnik ludzki. Jak najbardziej żywe brzmienia, wręcz organiczne, cała grafika płyty, wszystko miało dla nas ludzki kształt i hasło humanoidalny przyszło samo. Puls, który jest w utworze Humanoid, idealnie oddaje ten charakter, o który nam chodziło.

– Kim jest ten tytułowy „Humanoid”?

- To może być każdy z nas. Osoba szukająca sensu istnienia. Zastanawiająca się nad rzeczami na pozór oczywistymi ale często po fakcie. Wszystko dookoła ma ludzki wymiar i musimy o siebie po prostu nawzajem dbać.

– Niespodzianką na tej płycie jest dla mnie brzmiący punkrockowo utwór „The Rebel”, który wyróżnia się brzmieniowo na tle reszty reszta płyty. Jaka była geneza tej kompozycji?

- Brakowało nam jakiegoś punkowego kawałka dla ożywienia atmosfery płyty. Wtedy sięgnąłem pamięcią do wnętrza ziemi chyba i wyciągnąłem riff z mojego pierwszego zespołu. Moja pierwsza straszna rozklekotana gitara, garaż osiedlowy i załoga punków z którą zagrałem pierwszy koncert w życiu. Riff rozpoczynający jest właściwie z tamtych czasów, potem przypomniałem sobie czego razem słuchaliśmy, pierwsze tanie wina w parku, wyjazdy do Jarocina i poszło. To swoisty hołd dla mojej starej mławskiej parkowej ekipy.

– Jak teraz, w 2019 roku, bogatszy o doświadczenia ostatnich 10 lat, patrzysz na dwie pierwsze płyty Black River? Czy coś byś na nich zmienił, czy też są one dla Ciebie świadectwem momentu w czasie w którym powstawały? Które utwory z nich zaliczasz do swoich ulubionych bądź najważniejszych?

- Czasami mam podejście do BLACK RIVER nie jako muzyk, a jako fan tego zespołu i ludzi w nim grających. Wszyscy są moimi przyjaciółmi, ale jako muzycy są po prostu dla mnie nie ziemscy. Zawsze potrafią dołożyć tak kilka dźwięków, że zaczynam inaczej postrzegać dany motyw lub często cały utwór. Nie chcę im tu za bardzo wazelinować ale przez to, jak do tego wszyscy podchodzą, każdy z utworów BLACK RIVER jest dla mnie ważny, a moment jego rejestracji jest czymś w rodzaju fotografii i uchwyceniem czegoś ulotnego w danej chwili. Naturalnym jest chyba, ze lubię nasze stare płyty i wprawdzie rzadko ale czasem do nich wracam. Ale najbardziej lubię te utwory grać na żywo, wtedy dopiero czuję tą całą energię w nich ukrytą. Obiektywnie o tym myśląc na pewno wiele, rzeczy teraz zrobiłbym inaczej ale czy lepiej? Nie chciałbym się o tym przekonywać.

– Żywiołem Black River były zawsze koncerty. Czy nie sądzisz, że warto byłoby wydać teraz album koncertowy, który udokumentowałby magię Waszych występów na żywo?

- Uwielbiamy grać koncerty i wiem, że wtedy nasze utwory nabierają nowego życia. Nosi nas po scenie, staramy się uchwycić jak największy kontakt z publiką. To jest coś czego mi najbardziej brakowało. Kontaktu z ludźmi ze sceny i rozmów z nimi po koncercie. To bardzo ważne dla zespołu aby ci ludzie czuli się częścią togo co robimy i tak jak my, identyfikowali się z tym, Album koncertowy? Czemu nie, teraz jeszcze o tym nie myślimy ale to na pewno była by dla nas ważna rzecz.

- Dzięki za odpowiedzi.

- Ja również dziękuję i zachęcam do obserwowania naszej aktywności internetowej. Właśnie pracujemy nad ogłoszeniem nowych dat koncertów. Dzięki za wsparcie i do zobaczenia.

Powiązane materiały