DragonForce

Powermetalowcy z DragonForce nie zwalniają tempa i po raz drugi w tym roku wystąpią w Polsce. 12 sierpnia pojawią się na deskach krakowskiego klubu Studio. Miałem okazję porozmawiać z najmłodszą stażem przedstawicielką zespołu – basistką Alice Vigil, która dołączyła do grupy w 2019 roku i to z nią zespół nagrał swój ostatni album „Warp Speed Warriors”.
MM: Znam płyty DragonForce i zawsze zastanawiam się, gdzie wam się tak spieszy. „Warp Speed Warriors” to pierwszy album nagrany z Tobą. Wiem, że masz doświadczenia w graniu w zespole, ale chyba tak szybko nie grałaś wcześniej?
AW: (śmiech) To prawda. Dołączyłam do DragonForce właściwie na zastępstwo (w miejsce Frédérica Leclercqa – przyp. MM) na trasę 4,5 roku temu, ale okazało się, że się sprawdziłem i zostałam na stałe. A ponieważ wywodzę się z rockowej sceny Los Angeles, nie miałam wcześniej do czynienia z tak szybkim graniem. Okazało się to niemałym wyzwaniem. Musiałam ostro wziąć się do roboty, wzmocnić i podkręcić tempo (śmiech). Ćwiczyłam przez 8 godzin dziennie. Miałam odciski na wszystkich palcach! To było szaleństwo! Chłopaki powiedzieli, że muszę ich przebijać, bo inaczej będę cierpieć jeszcze bardziej. Byłam przerażona, ale okazało się, że mieli rację. Przez te kilka lat wyrobiłam się i teraz takie granie jest dla mnie jak najbardziej naturalne. Gram co prawda kostką, bo palcami nie byłabym w stanie. Zresztą przy prędkości 200 uderzeń na minutę, byłoby to niemożliwe (śmiech).
MM: Głównym autorem muzyki DragonForce jest gitarzysta Sam Totman. Podczas nagrywania „Warp Speed Warriors” miałaś jakikolwiek udział w aranżowaniu utworów?
AW: Tak. Sam jest autorem pomysłów na utwory, ale aranżujemy je wspólnie. Każde z nas aranżowało partie na dany instrument. Mnie zależało na tym, by moje partie basu miały swój feeling. Zdaję sobie sprawę, że przy tak szybkich utworach nie jest to może tak wyczuwalne, ale jeśli posłuchasz płyty na dobrym sprzęcie, wyłapiesz te niuanse. Na przykład w utworze „Burning Heart” jest moje krótkie solo basowe. Dostałam wolną rękę pod tym względem, więc cieszę się, że mogłam dołożyć tę cześć od siebie.
MM: Pewnie to pytanie bardziej skierowane do Sama, tym niemniej zaryzykuję – co kryje się za historią zawartą w tekstach na płycie?
AW: Jak zwykle w przypadku płyty DragonForce, teksty inspirowane są grami video i światem fantasy. Kiedy spojrzysz na okładkę, to wygląda ona jak ze świata Marvela.
MM: Tematyka gier video i świata fantasy też jest Ci bliska?
AW: Na pewno nie jest bardzo odległa – wychowałam się w czasach Nintendo 64. Na przestrzeni lat zaczęłam też grać na nowych konsolach z chłopakami z zespołu, choć nie jestem w to wkręcona tak bardzo, jak oni.
MM: Wyjątkiem na płycie jest kawałek „Kingdom Of Steel", który jest – jak na was – dość wolny, choć brzmi jak hymn stadionowy.
AW: Zgadza się. To właśnie jest świetne w twórczości DragonForce, że obok tych hiperszybkich kawałków jest miejsce na pewne urozmaicenia. I tak jest w przypadku „Kingdom Of Steel”, który jest momentem oddechu na tej płycie.
MM: DragonForce jest znany także z nagrywania coverów. Był „Ring Of Fire” Johnny’ego Casha, czy “My Heart Will Go On” Celine Dion. Tym razem wzięliście na warsztat “Wildest Dreams” Taylor Swift. Czyj to był pomysł?
AW: Tym razem Hermana Li. On jest fanem Taylor Swift, typowym swiftie (śmiech). Ma kilkuletnią córkę, która zasypiała przy jej piosenkach, więc chyba mimowolnie je polubił. Poza tym zawsze te covery w interpretacji DragonForce są podane dość kreatywny sposób. Co więcej - nie znałam wcześniej tego utworu Taylor Swift, zanim go nie nagraliśmy (śmiech). Dopiero później posłuchałam oryginału i zaskoczyło mnie, jak wolny jest to kawałek (śmiech).
MM: A czemu „Doomsday Party" z gościnnym udziałem Elize Ryd z Amaranthe znalazł się tylko w bonusach? Przecież ta wersja jest dużo lepsza od pierwotnej.
AW: Dobre pytanie! Zawsze pojawiają się jakieś kawałki bonusowe na specjalnych wersjach albumów. To taki ukłon w stronę najwierniejszych fanów. A ponieważ mamy mnóstwo znajomych, zawsze zapraszamy ich do studia, by z nami nagrywali. I tak też było z Elize. Nie wiem, czemu ta wersja wylądowała jako bonus. Ja też lubię, jak dzieje się dużo w danym numerze, a Elize o to zadbała.
MM: Gra w DragonForce koliduje jakoś z Twoim własnym zespołem – Vigil Of War?
AW: W żadnym wypadku! Staramy się grać koncerty, gdy nie jestem w trasie z DragonForce. W ubiegłym roku zagraliśmy trasę po Wielkiej Brytanii. Lada moment wypuszczamy nowego singla. Inna sprawa, że nasza gitarzystka właśnie dołączyła do The Smashing Pumpkins, więc musimy też poczekać, aż skończy grać trasę z nimi. Dlatego teraz jest mniej grania na żywo z Vigil Of War, a więcej pracy studyjnej.
MM: Udzielasz się jeszcze jako aktorka i modelka?
AW: Już nie. Nie mam na to po prostu czasu. Teraz pochłania mnie tylko muzyka. Ale gdy byłam młodsza, chciałam po prostu spróbować różnych aktywności. Wychowałam się w Los Angeles, więc przemysł rozrywkowy od towarzyszy mi od dziecka. Teraz przede wszystkim zależy mi, by tworzyć i grać jak najlepszą muzykę.
MM: A widzisz się jeszcze w jakichś innych dziedzinach sztuki w przyszłości?
AW: To jest bardzo dobre pytanie. Naprawdę nie wiem, co przyniesie czas. Muzyka póki co jest na pierwszym miejscu, ale nigdy nic nie wiadomo. Robię różne rzeczy przez całe moje życie, więc kto wie, gdzie mnie to zaprowadzi.
MM: Ponownie zagracie w tym roku w Polsce – 12 sierpnia wystąpicie w Krakowie oraz w przyszłym roku znowu w Warszawie jako suport Epiki.
AW: Powiem Ci, że uwielbiamy grać w Europie. Fani metalu są tu niesamowici! Koncert w Warszawie z marca był rewelacyjny! Publiczność rozsadziła prawie klub. Do tego było bardzo gorąco, a przecież to była zima! Nie zdążyłam zwiedzić niestety Warszawy. Mam nadzieję, że będę miała okazję zwiedzić Kraków.



