Fraktale

Krakowski ensemble Fraktale bardzo intensywnie działa od ponad dwóch lat. Kwartet ma już na swoim koncie 3 płyty. Ostatnia zatytułowana „II” ukazała się w listopadzie 2018. Na tę okoliczność przepytałem gitarzystę Filipa Franczaka, pianistę Rafała Rataja i perkusistę Michała Naróga, którzy opowiedzieli mi o swoim podejściu do tworzenia i dalszych planach artystycznych.
MM: Płyta „II” wydaje mi się nieco lżejszą propozycją w stosunku do „I”. Do tego dochodzi dość filmowy klimat tego albumu. Czy to są odrzuty z pierwszej płyty, czy też zupełnie nowy pomysł?
FF: Ten album to zupełnie nowy pomysł.To po prostu inny etap naszej twórczości. „I” była bardzo mocno improwizowana. W przypadku „II” struktura jest bardziej ‘piosenkowa’.
RR: Na pierwszej płycie było bardziej jazzowo. Pojawiały się tematy, wokół których mogliśmy improwizować. A tutaj jest już wszystko bardziej poukładane.
FF: Ale nie brakuje momentów frywolności. Choć ta struktura wymusiła zbudowanie pewnego nastroju za pomocą tych kompozycji.
MM: A skąd pomysł, by zatytułować utwory tytułami filmów bądź seriali?
MN: To były nasze pierwsze skojarzenia.
RR: W przypadku „Jeziora Marzeń” Filip zaczął grać zaczął grać ciężką melodię na gitarze. Ja dodałem do tego coś zupełnie odwrotnego – taką lekką melodyjkę. Musieliśmy to jakoś zatytułować, więc podpisaliśmy ją tytułem serialu z lat 90. (śmiech).
MN: Pewnie kojarzysz też temat na pianinie z serialu „Jezioro Marzeń”. To też jest pewna wariacja.
MM: Wsłuchując się w waszą twórczość, przyszedł mi do głowy inny polski zespół – Jazzpospolita – głównie ze względu na instrumentarium. U was jednak ostatnio jest więcej brzmień klawiszowych z lat 80.
FF: Nie było takiego założenia. To wyszło naturalnie. „II” jest wynikiem poszukiwania nowych brzmień. Stąd te syntezatory i melodie rodem z lat 90.
MN: Myślę, że takie brzmienia naturalnie w nas siedzą. Poza tym jest powrót do takich soundów. Można je usłyszeć w wielu miejsach i w twórczości wielu artystów.
RR: W tym momencie po „II” zaczynamy już myśleć o trzeciej płycie i pojawiają się coraz bardziej awangardowe pomysły (śmiech).
MM: „I” wyszła w listopadzie 2017, „II” rok później. Po drodze jeszcze pojawiła sie płyta koncertowa. Co was tak goni?
FF: Wykorzystujemy ten czas, że jeszcze chce nam się grać (śmiech).
MN: Poza tym gramy sporo koncertów, więc jesteśmy ‘rozegrani’.
RR: Do tego stare utwory nam się nudzą, więc chcemy robić i grać nowe rzeczy.
MM: Zauważyłem też, że dużą rolę odgrywa saksofon Bartka Szumilasa.
FF: Nie chce zostać w tyle za innymi instrumentami (śmiech). Ale rzeczywiście, jego brzmienie i rola są wyjątkowe, bo Bartek nie ma zbyt wielu powtarzanych partii.
MN: Bartek ma zakaz grania na saksofonie altowym, bo tenorowy daje większe pole do działania (śmiech).
MM: Podejrzewam, że skoro tyle tworzycie, to na „III” nie będziemy musieli zbyt długo czekać.
FF: Następna będzie znowu płyta live. To jest inna energia. Na żywo gramy mocniej.
MM: Nagrywacie wszystkie koncerty?
FF: Nie wszystkie. Obecnie mamy zarejestrowane 2 po wydaniu „II”.
RR: Czasami się zdarzy, że realizator nas okabluje na koncercie i coś nagra.
MN: Koncert w „Pięknym Psie” w Krakowie zarejestrowaliśmy z myślą o płycie live.
MM: A czy będą jeszcze jakieś klipy promujące „II”?
FF: Myślimy nad video do utworu „Abraham”. Sądzę, że wizaule, które pojawiają się na naszych koncertach będą tutaj punktem wyjścia.
MM: Płyty wydajecie własnym sumptem. Nie myśleliście o dużej wytwórni?
FF: Myslimy o tym w kontekście tego, że sporo osób pisze do nas zwłaszcza zza granicy i chciałoby nasze płyty na winylach.
MM: A koncerty?
FF: Zagramy w Gdańsku w „Studiu XY”. Planujemy też koncert w „SPATiF-ie” w Warszawie i w Toruniu w „TUTU”. O wszystkim będziemy na bieżąco informowali.
MM: Dziękuję za rozmowę.


