Jeremy Greenspan (Junior Boys)

WywiadGrzegorz SzklarekJeremy Greenspan
Jeremy Greenspan (Junior Boys)

Kanadyjski duet electro-popowy Junior Boys wydał tydzień temu nowy album zatytułowany "Big Black Coat" i już 27 lutego zagra w warszawskim klubie Fabryka Trzciny. Z tej okazji porozmawialiśmy ze współzałożycielem zespołu i jego muzycznym mózgiem Jeremym Greenspanem.

- Intryguje mnie tytuł płyty – „Big Black Coat”. Ma on jakieś ukryte znaczenie?

- Ten tytuł oddaje w pewnym sensie moje poczucie nostalgii. Gdy pracowałem na nowymi kompozycjami Junior Boys słuchałem między innymi dużo muzyki industrialnej z lat 80. i 90., której fani w znacznej części noszą długie, czarne płaszcze. Poza tym znaczna część tego albumu została skomponowana przeze mnie zimą i chciałem, by miała taki „zimowy”, nostalgiczny nastrój.

- Jest to pierwszy album Junior Boys od 5 lat. Jak ta przerwa wpłynęła na brzmienie nowych piosenek zespołu?

- Tych kilka lat dało mi przede wszystkim dużo czasu na spokojną pracę nad nowym materiałem Junior Boys. Skomponowałem tak dużo muzyki, że część po prostu wykasowałem po wybraniu utworów, które trafiły na „Big Black Coat”. A to oznacza, że na tym albumie znalazły się piosenki, które naprawdę chciałem, aby tam trafiły.

- Co spowodowało, że w 2012 roku Junior Boys przestało istnieć?

- Tak naprawdę, to nigdy nie zakończyliśmy oficjalnie działalności. Po prostu zarówno ja, jak i Matt (Didemus - drugi muzyk Junior Boys – przyp.GS), zajęliśmy się swoimi projektami muzycznymi. Robiliśmy to w tym samym czasie, więc Junior Boys odłożyliśmy na bok. I trwało to kilka lat. Ja między innymi współpracowałem z Caribou oraz kanadyjską artystką Jessy Lenza.

- A dlaczego wróciliście akurat teraz, po tych kilku latach?

- Nigdy niczego nie planuję. Po prostu uznaliśmy, że nadeszła odpowiednia pora na to, by kontynuować to, co przerwaliśmy w 2012 roku. Zaczęliśmy od tego, że znaleźliśmy nową wytwórnię płytową i to było głównym impulsem do dalszych działań.

- Czyli był Wasz powrót był w pewnym sensie naturalnym procesem?

- Dokładnie tak.

- Dlaczego Wasz wybór padł na berliński label płytowy City Slang?

- Bo są to mili kolesie (śmiech). A poważnie mówiąc: poznałem ich już kilka lat temu, gdyż wydali ostatni album Caribou, z którym, jak już wspomniałem wcześniej, współpracowałem. Dan (Daniel Snaith czyli Caribou-przyp.GS) opowiedział mi, jak wygląda jego współpraca z City Slang i zainteresował mnie tą wytwórnią. Kontrakt płytowy Junior Boys z naszym poprzednim labelem Domino Records zakończył się na płycie „It’s All True” z 2011 roku, więc mogliśmy teraz podpisać się z kim tylko chcieliśmy. Mieliśmy bardzo dobre doświadczenia ze współpracy z Domino, ale chcieliśmy spróbować czegoś nowego i zrobić kolejny krok naprzód. I dlatego podpisaliśmy kontrakt płytowy z City Slang.

- Muzyka Junior Boys ma według mnie dość mocny potencjał komercyjny. Czy kiedykolwiek braliście pod uwagę związanie się z dużą wytwórnią płytową?

- Nie, nie chcemy tego. Tego typu wytwórnie wytwarzają nacisk na wykonawców, a my tego nie uznajemy. Jesteśmy na to za starzy (śmiech).

- Wróćmy jeszcze do nowej płyty. Jak wyglądała Twoja współpraca z Mattem przy nagrywaniu „Big Black Coat”? Czy istniał jakiś podział ról w studiu nagraniowym?

- Około 50% płyty stworzyłem sam, zaś około pozostałych 50% -wraz z Mattem. Te utwory, które nagraliśmy razem zostały stworzone bez podziału ról. Obaj byliśmy za wszystko odpowiedzialni. I muszę Ci powiedzieć, że bardziej lubię te piosenki, które stworzyliśmy razem niż te, które ja stworzyłem. Jest tak pewnie dlatego, że Matt nadal mieszka w Niemczech, a ja w Kanadzie i podczas tej współpracy na odległość wytworzyła się wyjątkowa, twórcza „chemia”.

- Skąd wziąłeś inspiracje do tekstów piosenek na „Big Black Coat”?

- Głównie z obserwacji osób z mojego rodzinnego miasta czyli z Hamilton w stanie Ontario. Myślę, że to najważniejsza inspiracja dla tekstów z tego albumu.

- W Waszym dorobku jest dużo remiksów. Czy łatwiej jest zrobić dobry remiks czy skomponować piosenkę?

 - Skomponować piosenkę. Nienawidzę remiksów, choć ich trochę zrobiłem (śmiech). Problem polega na tym, że jeśli lubisz jakąś piosenkę i masz ją zremiksować, nie wiesz, jak to zrobić. Po prostu z trudem przychodzi mi zmienianie czegoś, co już jest nagrane i brzmi dobrze. Paradoksalnie: jeśli nie podoba Ci się jakiś utwór i także masz zrobić jego remiks, również nie wiesz, jak to wykonać.

- Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia w Warszawie 27 lutego.

- Także dziękuję i pozdrawiam naszych polskich fanów. Do zobaczenia.

JUNIOR BOYS, Warszawa, Fabryka Trzciny, 27.02.2016. Info o biletach na www.goodmusic.pl

Foto: Tom Weatherill

Powiązane materiały