Kaeyra

Kaeyra czyli Karolina Baran urodziła się w Chicago ale ma polskie korzenie. Jej przygoda z muzyką zaczęła się jeszcze w dzieciństwie. Uczyła się grać na gitarze, perkusji oraz flecie, a w 2017 roku wydała debiutancki album "Fountains Of Gold". Jego następcą była ep-ka "11:11" z 2021 roku. W 2023 roku na rynku ukazały się utwory „Put Me First” i „Lover” (plus Gromee), natomiast w 2024 roku artystka opublikowała numer „Sour”. Artystka ma też na koncie udział w programach „America’s Got Talent” (13. edycja) i „American Idol” (21. edycja). Podczas niedawnego pobytu w Warszawie Kaeyra udzieliła nam wywiadu.
Kaeyra czyli Karolina Baran urodziła się w Chicago ale ma polskie korzenie. Jej przygoda z muzyką zaczęła się jeszcze w dzieciństwie . Uczyła się grać na gitarze, perkusji oraz flecie, a w 2017 roku wydała debiutancki album "Fountains Of Gold". Jego następcą była ep-ka "11:11" z 2021 roku. W 2023 roku na rynku ukazały się utwory „Put Me First” i „Lover” (plus Gromee), natomiast w 2024 roku artystka opublikowała numer „Sour”. Artystka ma też na koncie udział w programach „America’s Got Talent” (13. edycja) i „American Idol” (21. edycja). Podczas niedawnego pobytu w Warszawie Kaeyra udzieliła nam wywiadu.
GS: W ostatnich miesiącach wydałaś dwa nowe single czyli „Kiss Kiss” i „Sour”. Czy są to one-off singles czy traktujesz je jako zapowiedzi czegoś większego?
K: Są to one-off singles, ale już myślę o albumie i mam wystarczająco dużo muzyki na płytę. Na razie chcę pokazać całemu światu mój nowy kierunek muzyczny. Mam za sobą dłuższą przerwę i siedziałam długo w studiu nagraniowym próbując wymyśleć w którym kierunku chcę teraz pójść. Singel „Sour” był także początkiem mojej współpracy z Warnerem. Chciałam pokazać się z bardziej popowej strony. W tym roku planuję wydać kilka singli w tym roku i w następnym roku, mam nadzieję, nową płytę.
GS: Twój zwrot w stronę popu nastąpił w okolicy 2022 roku. Co się wtedy wydarzyło, że odeszłaś od R&B, soulu, a nawet rocka przeszłaś do takiego bardziej tanecznego grania?
K: Byłam wtedy młoda, po prostu próbowałam różnych klimatów muzycznych. Zawsze słucham bardzo różnej muzyki i ciężko mi było wybrać jeden gatunek. Nawet do tej pory mam z tym trochę problem, bo odnajduję się naprawdę w różnych stylach. Ale kiedy już znalazłam ludzi, z którym lubię pracować, to zrobiło się łatwiej. Poczułam, że jest OK, to jest to i dobrze się z tym czuję.
GS: Ale do grania na żywo jednak cię ciągnie, bo zrobiłaś akustyczną wersję „Sour” na tym singlu z zeszłego roku.
K: Tak. Jedną z moich ulubionych rzeczy w muzyce jest śpiewanie na żywo. Myślę, że to mnie też troszkę wyróżnia, bo lubię to robić i po prostu się tym bawię, bo nigdy nie zaśpiewałam piosenki tak samo za każdym razem. Po prostu dobrze się bawię różnie śpiewając moje piosenki.
GS: Teksty do tych dwóch ostatnich singli są bardzo kobiece. To Ty jesteś ich autorką czy ktoś dla Ciebie je napisał?
K: To jest tzw. collaborating z innymi tekściarzami…
GS: Ale Ty musiałaś dać zielone światło, żeby te teksty Ci pasowały…
K: Oczywiście. Jestem do tych tekstów bardzo przywiązana. Gdyby tak nie było, to czułabym się nieautentycznie, kiedy wychodziłabym na scenę śpiewać teksty, które mi nie odpowiadają. Dla mnie jest bardzo ważne, aby pisać piosenki dla kobiet. To jest dla mnie największa inspiracja. I to słychać w tekstach w „Sour” i „Kiss Kiss”, a także w kolejnych piosenkach, które się jeszcze nie ukazały. To zawsze jest główny temat w moich utworach i tego chcę się trzymać.
GS: Zastanawiam się, czy to Twoje niezdecydowanie stylistyczne, oczywiście nie mówię tego w negatywnej tonie, nie przeszkadza Ci w znalezieniu stałej publiczności. Na pierwszej płycie grałaś soul, r&b, pojawiały się nawet gitary. Na kolejnej ep-ce piosenki były jeszcze bardziej gitarowe, a teraz przeszłaś nagle w scenę popu…
K: Nie wiem. Kiedy zaczęłam wydawać muzykę byłam bardzo młoda. Miałam kiedyś taką chwilę słabości, ze chciałam wykasować tamte piosenki i chciałam pokazać siebie od tej nowej ery, od powiedzmy 2022 roku. Ale pomyślałam sobie, że w sumie to też jest ewolucja i tamte stare kompozycje pokazują kim byłam i gdzie teraz doszłam. Fani mają po prostu możliwość zobaczenia jak się zmieniłam, co nagrywałam, gdy miałam 14-15 lat. Myślę, że to jest normalne w takim wieku, że jeszcze jesteś niezdecydowany jako artysta i dopiero siebie odnajdujesz. Teraz lepiej rozumiem siebie jako artystka, ale też nie wiadomo co będzie za 5 lat? Może znowu pójdę w innym kierunku? Kto to polubi to polubi. Super. Jeśli komuś się nie spodoba to trudno.
GS: Powiedziałaś o tych nowych nagraniach, które trafią na kolejny album. Będą one utrzymane w stylistyce pop?
K: Tak, na pewno będzie pop, ale też chcę dać trochę rocka, na którym się wychowałam i na którym zaczynałam, gdy miałam pierwszy zespół.
GS: I w końcu umiesz grać na kilku instrumentach…
K: Zgadza się. Wtedy sama wszystko nagrywałam, nie miałam żadnego budżetu…
GS: No właśnie, jak porównujesz tamte czasy, gdzie rzeczywiście tego budżetu nie miałaś, że pewne rzeczy robiłaś w domu nawet, z tym jak nagrywasz teraz mając wsparcie dużej wytwórni? Jaka jest różnica dla ciebie, jako artystki, między tworzeniem w tamtym czasach, a teraz?
K: W sumie od strony kreatywnej nie ma większej różnicy. Dopiero na kolejnym etapie, kiedy powstaje teledysk, okładka, jest widoczna różnica, bo może już nie jestem tak zestresowana, że „Ojej, jak my to zrobimy?”. Masz już od tego ludzi. Na pewno w tych kwestiach organizacyjnych jest mi teraz łatwiej, ale kreatywnie jest tak samo jak kiedyś. „Kiss Kiss” napisaliśmy u mojego kolegi w jego domowym studiu. Mam teraz dostęp do większej ilości producentów, ale ja sama na to zapracowałam bo już piąty rok mieszkam w Los Angeles i sama poznawałam tych ludzi. We współpracy z Warnerem mam wolność artystyczną. Oni mi nie nakazują, z kim mam pracować, gdzie i kiedy, ale ufają mi.
GS: Kiedy tworzysz utwory, to robisz to na przykład z gitarą albo na pianinie?
K: Zawsze jest inaczej. Ale zwykle jak jesteśmy w studiu, to budujemy piosenkę „na całość” i później jak mi się ona naprawdę podoba, to zaczynamy ją grać na przykład w wersji akustycznej, by sprawdzić, czy cały czas dobrze brzmi i czy jej brzmienie nie jest zasługą super produkcji. Czasem sama komponuję z pomocą gitary,
GS: Jaki wpływ na Ciebie miały te dwa występy w tych programach amerykańskich „America's Got Talent” i „American Idol”?
K: „America's Got Talent” pokazał mi, że przede mną mnóstwo pracy. Miałam 15 lat i przeszłam do kolejnego etapu, dostałam 4 razy "tak", ale zdecydowałam, że jednak to jest za wcześnie dla mnie. Śmieszne, bo pokazali to w telewizji, co było dziwne dla mnie. Ale jak sama się wycofałam, to później już mnie nigdy nie pokazali. Miałam przeczucie, że powinnam popracować nad muzyką, zbudować siebie jako artystkę. Dopiero dwa lata temu poszłam do „American Idol”, kiedy już byłam w trochę innym punkcie mojego życia. Wiedziałam jak się chcę zaprezentować i co śpiewać. Miałam więcej pewności siebie.
FOTO: Luke Jaszcz

