Kensington

Holenderska gwiazda rocka Kensington wydała kilka dni temu pierwszy studyjny album od 6 lat zatytułowany "First Rodeo". Jest to jednocześnie pierwsza płyta tego zespołu z nowym amerykańskim wokalistą Jasonem Dowdem. I to właśnie on, wraz z gitarzystą Casperem Starreveldem, udzielili nam wywiadu. A już 21 lutego grupa wystąpi w warszawskim Niebie na koncercie promującym "First Rodeo".
GS: „First Rodeo” to pierwszy album Kensington od sześciu lat. Dlaczego musieliśmy tak długo czekać na nową płytę?
CS: Jednym z głównych powodów była zmiana wokalisty w 2022 roku. Nasza ostatnia płyta studyjna z Eloiem Youssufem w roli wokalisty czyli „Time”, ukazała się w 2019 roku. Potem wydaliśmy jeszcze album "Unplugged” w 2021 roku i rok później kompilację „Greatest Hits”. Po odejściu Eloia zaczęliśmy myśleć o nagraniu nowego albumu, ale wszystko co jest tworzone z miłością wymaga czasu. Oczywiście najpierw musieliśmy znaleźć nowego wokalistę, którym okazał się Jason Dowd z Los Angeles. Myślę, że po spotkaniu z nim i dokooptowaniu go do składu zaczęliśmy naprawdę szybko pracować nad nową płytą, bo już bodaj sześć tygodni po tym, jak się poznaliśmy i zadecydowaliśmy, że razem będziemy tworzyć nowy skład. Wyjechaliśmy do Kanady na kilka tygodni po czym zarejestrowaliśmy nowy album. Myślę, że to naprawdę szybko, biorąc pod uwagę, jak krótko byliśmy wtedy razem i ile mieliśmy pomysłów na piosenki. Myślę, że sześć lat od wydania „Time” to rzeczywiście długo, ale jeśli zaczniemy liczyć od września 2023 roku, kiedy zaczęliśmy tworzyć materiał na „First Rodeo” to już całkiem szybko.
GS: Jak wybraliście Jasona na nowego wokalistę?
CS: Myślę, że wybraliśmy się nawzajem. Wysłaliśmy kilka nowych utworów w wersjach demo do wspólnego znajomego w Nashville. On powiedział nam: „Mam przyjaciela o imieniu Jason, który idealnie pasuje do Kensington”. Wysłaliśmy Jasonowi te demówki, a on przesłał nam kilka demo ze swoim głosem, a potem zaczęliśmy rozmawiać, spotykać się na Zoomie, co doprowadziło do spotkania w Holandii, chyba w maju 2023 roku. Świetnie się bawiliśmy. Właściwie to już w pierwszym tygodniu wspólnej pracy napisaliśmy refren do utworu „Stay”. Potem znów rozeszliśmy się w różne strony. Następnie latem tego samego roku Jason wysłał nam demo utworu „For a Moment”, który był pierwszym singlem z nowej płyty wydanym na początku tego roku. Myślę, że to przypieczętowało naszą współpracę.
GS: Jason, jak Ty wspominasz swoje początki w Kensington?
JD: Człowieku, to była naprawdę szalona przygoda. To było niesamowite. Myślę, że wszystko potoczyło się najlepiej, jak można było sobie wyobrazić. Spotkałem trzech facetów z drugiego końca świata, którzy grają najlepszą muzykę, jaką kiedykolwiek słyszałeś w życiu. Potem spotykacie się, tworzycie jeszcze więcej muzyki i jedziecie do Kanady. To była naprawdę wspaniała przygoda i czuję się zaszczycony, że mogłem być jej częścią i że jestem częścią muzycznego dorobku Kensington. Co więcej, czuję, że całe doświadczenie związane z tym, jak ludzie przyjęli nowy skład, było naprawdę wspaniałe, mam na myśli mnie, moje dołączenie do tego zespołu. Jestem po prostu bardzo wdzięczny i cały czas czuję ogromną ekscytację.
GS: Tym bardziej, że jesteś fanem tradycyjnej muzyki rockowej, na przykład zespołu Creedence Clearwater Revival…
JD: Zgadza się. Wraz z kolegami z zespołu mamy bardzo podobne gusta muzyczne i wychowywaliśmy się na podobnych artystach, nawet będąc tak daleko od siebie pod względem geograficznym. Myślę, że naprawdę dobrze się dogadujemy. Te dźwięki, z którymi dorastałem, są zdecydowanie obecne w naszej muzyce, która po prostu z nas „wypływa”. To, co jest w tobie, po prostu wychodzi na zewnątrz. To bardzo naturalne. Po prostu uważamy, że jeśli coś brzmi dobrze to mówimy: „O, to się nam podoba”. Wynika to z tego, co lubimy i czego najczęściej słuchali nasi ojcowie w samochodach (śmiech).
GS: Kiedy słucham „First Rodeo” to odnoszę wrażenie, że ta płyta jest podobna do waszego debiutanckiego albumu. Mam na myśli debiutancką energię. Czy zgadzacie się, że jest to wasz ponowny debiut?
CS: Tak, właśnie to chciałem powiedzieć. Tak to odczuwam. Czuję się świeżo i młodziej niż wtedy, gdy nagrywaliśmy ostatnią płytę z Eloiem. Mam poczucie, że dostaliśmy drugą szansę na zrobienie czegoś naprawdę fajnego. Myślę, że stąd też w pewnym sensie pochodzi tytuł płyty. Odnosi się on do wskoczenia na grzbiet Wściekłego Byka lub Brykającego Konia i po prostu wyruszenia w drogę, aby zobaczyć, dokąd nas ona zaprowadzi. To tak, jakbyś musiał się trzymać grzbietu i sprawdzić, czy nie spadniesz. Myślę, że na tej płycie jest o wiele więcej pozytywnej energii. Czujemy, że musimy coś udowodnić, ale też po prostu cieszymy się, że znów tu jesteśmy i tworzymy muzykę w nowym składzie. Większość pomysłów na nowe piosenki pochodzi od Jasona. Ma on ogromny wpływ na proces komponowania w Kensington, co uważam za świetną rzecz, ponieważ nie szukaliśmy tylko wokalisty, ale też kogoś, kto jest dobry w pisaniu piosenek, marketingu pomysłów, fotografii i po prostu spędzaniu z nami czasu.
GS: Wspomniałeś o sześciotygodniowym procesie nagrywania nowego albumu, co jest dość krótkim okresem jak na współczesne standardy…
CS: Szczerze mówiąc, to było dwa razy po sześć tygodni.
GS: Ale gdyby proces nagrywania nowego albumu trwał znacznie dłużej, na przykład rok lub dwa lata, ta płyta brzmiałaby zupełnie inaczej?
JD: Myślę, że zmieściliśmy trzy lata pracy w ciągu czterech miesięcy. Tworząc ten album wykonaliśmy kawał roboty, którą można zrobić w ciągu dwóch-trzech lat. Pracujemy do późnych godzin, nadal nie śpimy po nocach, tworząc i projektując różne rzeczy związane z trasą koncertową czy promocją "First Rodeo". Mam wrażenie, że w tygodniu nie ma wystarczająco dużo dni, aby wszystko to zrobić.
CS: Samo nagrywanie trwało nieco ponad dwa miesiące w Kanadzie, ale pisanie piosenek rozpoczęło się oczywiście wiele lat wcześniej. Pierwsze pomysły na nowe kompozycje powstały już 5 lat temu. Nagranie albumu przypomina raczej przygotowanie potrawy, gdy wszystkie składniki są już na stole, ale zebranie tych składników czasami zajmuje więcej czasu. Myślę, że w Kanadzie pracowaliśmy pod presją. Przepraszam, że używam metafor związanych z gotowaniem. Ale myślę, że to dowiodło, że mieliśmy świetną chemię twórczą. Bardzo łatwo było podejmować decyzje, a proces przebiegał samoczynnie. Byliśmy po prostu bardzo skoncentrowani na tworzeniu świetnych piosenek, co moim zdaniem jest bardzo dobrym znakiem. Krążyło wiele fascynujących pomysłów, co również nam pomagało. Nie było tak, że byliśmy w Kanadzie, mieliśmy przed sobą czyste płótno i zadawaliśmy sobie pytanie: "co dalej?". Mieliśmy około 30 lub 40 pomysłów na piosenki do wyboru. Pod tym względem była to dla nas luksusowa sytuacja.
GS: Czy uważacie, że Kensington jest bardziej zespołem koncertowym czy studyjnym?
CS: Powiedziałbym, że jedno i drugie. Gdybym musiał wybierać, wybrałbym granie na żywo zamiast pracy w studiu, ponieważ pozwala to poznawać różne miasta, grać w różnych miejscach i spotykać różnych ludzi, co jest niezwykle przyjemne. Jednakże, uwielbiamy również tworzyć. Nie musimy wybierać.
GS: Macie jakieś niewykorzystane piosenki z sesji nagraniowych do nowego albumu?
CS: Mieliśmy około 40 pomysłów na piosenki, ale zdecydowanie wybraliśmy te, które nam się najbardziej podobały. To było naprawdę trudne. Wszystkie nam się podobały. Zdecydowanie było trudno dokonać wyboru.
JD: Stworzyliśmy coś, co nazywamy „braćmi i siostrami”, czyli utwory, które do siebie pasują. Udało się nam zbudować muzyczną układankę, która sprawia nam i, mam nadzieję naszym fanom, ogromną przyjemność. Ale jestem pewien, że niektóre pomysły, których nie wykorzystaliśmy nie zostaną zapomniane na zawsze. Wciąż jest mnóstwo fajnych dźwięków, które być może wykorzystamy na kolejnej płycie. Myślę, że w tym momencie wybraliśmy najlepsze z nich na „First Rodeo”.
GS: Czy macie jakieś pomysły na nowy album, który jest w przygotowaniu?
CS: Tak. Właściwie to Jason niedawno zagrał mi krótką melodię, którą miał już od jakiegoś czasu w głowie i która brzmiała bardzo obiecująco. Myślę, że w momencie, gdy kończysz nagrywać płytę, proces tworzenia utworów na następny album prawdopodobnie już zaczyna się w twojej głowie.
GS: Album ukazał się kilka dni temu i recenzje są bardzo pozytywne. Czy po tylu latach bycia na scenie przywiązujecie jest uwagę do opinii dziennikarzy, czy też wolicie zobaczyć, jak reagują ludzie na koncercie?
CS: Myślę, że już odpowiedziałeś na to pytanie. Dla nas zawsze najważniejsi są fani. Nie ma na świecie krytyka, który miałby pomnik. To tylko jedna opinia. Jeśli opinia jest dobra, to świetnie. Jeśli opinia jest zła, to musimy walczyć. Najbardziej interesuje mnie reakcja ludzi, którzy są przed nami na koncertach, kiedy gramy utwory na żywo i kiedy wyruszamy w trasę koncertową. I to zawsze było podstawą naszego sukcesu, jeśli można tak powiedzieć. Myślę, że ludzie przychodzą na nasze koncerty i mają nadzieję, że spodoba im się to, co robimy. Zawsze wolę świetny koncert od pozytywnej recenzji.
KENSINGTON - Warszawa, Niebo, 21.02.2026
Bilety: https://goodtaste.pl/kensington/kensington-warszawa/

