King Hannah

Stacjonujący w Liverpoolu brytyjski duet King Hannah wystąpi 22 czerwca w warszawskim BARdzo, bardzo, 23 czerwca w krakowskim Klubie Gwarek oraz 24 czerwca we wrocławskim Łączniku. Koncerty będą częścią trasy promującej nowy drugi album duetu zatytułowany "Big Swimmer". Z tej okazji wywiadu udzielili nam: wokalistka Hannah Merrick i gitarzysta Craig Whittle.
GS: Znacie takie powiedzenie „Podróże kształcą?”
CW: Tak, słyszałem.
HM: Ja nie słyszałam.
GS: Pytam o to, bo Wasz ostatni jak dotąd album czyli „Big Swimmer” z ubiegłego roku powstał po Waszej trasie po Ameryce Północnej. Czy to tournée zmieniło Wasze podejście do tworzenia muzyki?
HM: Tak, zdecydowanie zmieniło to sposób opowiadania przez nas historii. Mam nadzieję, że tym razem nasze piosenki są bardziej bezpośrednie i prawdziwe. Być może to jest właściwe słowo. Z punktu widzenia kompozytorskiego zdecydowanie się zmieniło. Myślę, że dlatego, że w tamtym czasie słuchaliśmy nowych artystów, których płyty brzmiały bardziej tak, jak my byśmy chcieli brzmieć. To zdecydowanie wpłynęło na brzmienie tej płyty.
GS: Czy ta płyta jest także Waszym dziennikiem z podróży po Ameryce?
CW: Myślę, że tak. To znaczy nie każda piosenka, ale wiele z nich zostało zainspirowanych chwilami spędzonymi w Ameryce. Są prawie jak pocztówki, które wspominają chwile które tam spędziliśmy i rzeczy, które nam utkwiły w pamięci. A kiedy wróciliśmy i zaczęliśmy pisać album, to te wspomnienia były świeże w naszej pamięci i zainspirowały nas.
GS: Z tego co wiem, proces nagrywania „Big Swimmer” nie był dla Was łatwy…
CW: Pracowaliśmy ze znakomitym producentem Ali Chantem. Zanim weszliśmy do jego studia nagraniowego dużo ćwiczyliśmy i ogrywaliśmy nowe numery. Mieliśmy 2 tygodnie na nagranie tego materiału, a studio nie było najtańsze, więc nie chcieliśmy przekroczyć tego limitu czasowego. I była to dla nas nowość. Ale podobało się nam.
HM: W przeszłości pracowaliśmy bardziej na zasadzie DIY (Do It Yourself) poświęcając na to nieco więcej czasu. Nie sądzę jednak, żeby to sprawiało, że muzyka jest lepsza. Myślę, że posiadanie terminu i bycie w studiu sprawiło, że stworzyliśmy naprawdę dużo muzyki. Zanim weszliśmy do studia, nagraliśmy wiele wersji utworów.
GS: Skąd wzięliście pomysł na tytuł „Big Swimmer”?
HM: Tytuł został zaczerpnięty od utworu „Big Swimmer”. Ten numer wyszedł nam wręcz idealnie. O ile dobrze pamiętam, była to ostatnia kompozycja nagrana na tę płytę. Bardzo spodobał nam się jej tytuł. Po prostu miał sens. Ta płyta opowiada o znajdowaniu balansu, o linii pomiędzy płynięciem a utonięciem. O tym, że nie można się poddawać.
GS: „Big Swimmer” jest w moim odczuciu bardziej melodyjnym albumem niż „I’m Not Sorry I Was Just Being Me”. Szczególnie przypadł mi do gustu utwór „New York Let’s Do Nothing”, który mocno kojarzy mi się z Sonic Youth…
HM: Nigdy bym na to nie wpadła…
GS: Gdy pierwszy raz usłyszałem tę piosenkę, pomyślałem: „O rany, to nowy numer Sonic Youth” (śmiech)
HM: Dzięki (śmiech). Zdecydowanie zgadzam się z Tobą. Jest to bardziej melodyjna płyta niż poprzednia. Staraliśmy się napisać utwory, które nawet po usunięciu całej produkcji i „rozebraniu” ich do zaprezentowania na gitarze akustycznej, fortepianie lub innym instrumencie, nadal mają sens i są spójne. Mogą istnieć samodzielnie. Natomiast wydaje mi się, że na dwóch poprzednich wydawnictwach były kompozycje, które opierały się na aranżacjach i produkcji, aby brzmiały w określony sposób. Tym razem chcieliśmy po prostu napisać dobre piosenki. To był jeden z celów tej płyty.
GS: Na „Big Swimmer” są dwie dłuższe i bardziej złożone kompozycje „Suddenly, Your Hand” i „Somewhere Near El Paso”. Obie trwają po 7-8 minut. Z kolei na poprzedniej płycie była znakomita blisko ośmiominutowa kompozycja „The Moods That I Get in”. Czy w Waszym przypadku jest jakaś różnica w sposobie, jaki tworzycie krótsze i dłuższe numery?
CW: W przypadku krótkich piosenek trzeba naprawdę skupić się na tym, żeby były krótkie. Na przykład utwór "New York, Let’s Do Nothing" miał pierwotnie dwie dodatkowe zwrotki i kusiło mnie, żeby je dodać. Wtedy piosenka mogłaby trwać sześć, siedem minut. Ale ponieważ miała dość szybkie tempo i brzmiała jak singiel, stała się singlem. I takie piosenki właśnie lubię.
HM: Pisanie krótszych piosenek wymaga większej dyscypliny. Często musimy zadawać sobie pytania: „czy ten fragment jest nam potrzebny?”, „czy możemy to wyciąć?”, „czy potrzebujemy tam solówki na gitarze?”. Singel musi mieć określoną długość i tempo. Bo to właśnie single pomagają zespołowi się rozwijać. Tak więc zdecydowanie warto starać się znaleźć równowagę między piosenkami, które mogą być potencjalnymi singlami, a kompozycjami dłuższymi.
GS: Na „Big Swimmer” pojawiła się Sharon Van Etten. Jak Wam się udało zaprosić ją do współpracy?
HM: Od kilku lat wysyłaliśmy jej e-maile z propozycją współpracy, ponieważ bardzo spodobał jej się utwór "Creme Brulee", który wydaliśmy w 2019 roku. Od tamtej pory nas wspierała. Wysłaliśmy jej kilka piosenek i zapytaliśmy, czy chciałaby wziąć udział w którejś z nich. Trwało to dość długo. W końcu wybrała „This Wasn’t Intentional” oraz „Big Swimmer” i z tego co wiemy, naprawdę pokochała te dwa utwory. Nagrała je w swoim domowym studiu, a potem wysłała nam e-mailem.
GS: Całkiem niedawno wydaliście całkowicie premierowy utwór „Leftover”. To zapowiedź nowej płyty czy odrzut z „Big Swimmer”?
CW: Odrzut z „Big Swimmer”.
GS: Dlaczego zatem go nie wstawiliście na płytę?
HM: To dobre pytanie. Chyba chodziło o to, że nie był skończony. Wiedzieliśmy, że musimy coś wyciąć, może nawet więcej niż jeden utwór. Ostatecznie wyrzuciliśmy kilka. Ale z tej piosenki nie byłam do końca zadowolona. Uwielbiamy aranżację tej piosenki i po prostu pomyśleliśmy sobie, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy możemy nad tym utworem popracować i przerobić tekst tak, żeby stworzyć z tego coś nowego. Udało się.
GS: Macie już pomysły na nowe numery?
CW: Jeszcze nie. Byliśmy zbyt zajęci innymi sprawami, ponieważ mamy przed sobą kilka tras koncertowych. Nie miałem jeszcze okazji, aby się zająć nową muzyką, co jest trochę denerwujące. Ale zimą, kiedy zakończą się trasy koncertowe, weźmiemy się za komponowanie.
FOTO: Josephine Leddet
22.06.2025 / Warszawa, BARdzo Bardzo
23.06.2025 / Kraków, Gwarek
24.06.2025 / Wrocław, Łącznik
BILETY:
https://bit.ly/KING_HANNAH_KRK
https://bit.ly/KING_HANNAH_WWA
https://bit.ly/KING_HANNAH_WRC
Punkty sprzedaży: www.winiarybookings.pl, Going, Biletomat.pl, Empik Bilety, Ebilet, Eventim
