Klaudia Szafrańska

Była wokalistka duetu xxanaxx przypomniała o sobie znakomitą debiutancką solową płytą "Ko-oddech", na której delikatny wokal miesza się z pulsującym soulem, mięsistym R’N’B oraz charakterystycznym basem. Materiał na album był już gotowy w 2021 roku. Dlaczego musieliśmy tak długo czekać na jego publikację? O tym między innymi opowiedziała nam artystka w wywiadzie.
GS: Gdy rozmawialiśmy trzy lata temu, to powiedziałaś mi, że pracę nad nowymi solowymi piosenkami zaczęłaś jeszcze przed pandemią. Daje to okres aż pięciu lat powstawania tego albumu…
KS: Stwierdzenie, że album powstawał aż pięć lat jest nieco na wyrost. Rzeczywiście pracę nad płytą zaczęłam w 2019 roku, ale pięć lat trwał cały proces wydawania tego albumu. Natomiast pracę nad nowymi piosenkami skończyłam we wrześniu 2021 roku. Płytę stworzyłam w dwa lata, a kolejne dwa lata trwały różne sytuacje życiowe.
GS: Czy w okresie między nagraniem płyty a jej wydaniem nie nanosiłaś już żadnych poprawek?
KS: Rzeczywiście, już nie nanosiłam. Jedynie przy miksach były drobne kosmetyczne zmiany, ale nie wpływające na kształt całości. W momencie kiedy zakończyłam swoją pracę w studiu nagraniowym to materiał brzmiał tak samo jak brzmi dzisiaj.
GS: Jednak jestem ciekawy, czy po tych dwóch latach od zakończenia pracy nad płytą nie miałaś ochoty czegoś zmienić? W muzyce dwa lata jest to długi okres.
KS: Często wracałam do tych utworów. Mam tak, że gdy po jakimś czasie wracam do piosenki już nagranej, to bym ją inaczej zaśpiewała albo zmodyfikowała tekst. Jednak wydaje mi się, że takie przemyślenia są naturalne. Natomiast cieszę się, że zamknęłam ten proces już wcześniej, ponieważ mogłabym tak nanosić poprawki w nieskończoność. Jednak w pewnym momencie trzeba powiedzieć „stop” i iść dalej. Cieszę się, że ten materiał ukazał się w takiej formie, w jakiej brzmi. Wciąż mi się podoba, wciąż jest aktualny, teksty piosenek są na czasie. Uważam, że ten album zdał test czasu.
GS: W mojej opinii ten album jest bardzo optymistyczny i jasny. Zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. Czy jest to odbicie Twojego nastroju, gdy tworzyłaś tę płytę? W końcu były to czasy pandemii…
KS: Jeśli chodzi o przekrój treści na tej płycie, to nie tylko są to historie z lat 2019-2020, ale także rzeczy, które zdarzyły się wcześniej w moim życiu. Dotyczyły one odnajdywania siebie, dotykały problemu braku samoakceptacji, braku wdzięczności dla samej siebie, jak w utworze „Na Głos”. Ale rzeczywiście, jest na tej płycie sporo piosenek pokazujących tą jasną stronę mocy, tak w piosence tytułowej czy w „Analogu”. W tekście do tej kompozycji, stworzonym z Agnieszką Musiał, śpiewam właśnie o tej „jasności”. Twoja uwaga o tym, że ta płyta jest jasna i optymistyczna jest bardzo miła. Właśnie tak chcę podchodzić do życia i mojej twórczości. Nawet jeśli śpiewam o trudnych momentach w moim życiu to chciałabym dawać nadzieję innym, że z takich „dołków” można wyjść.
GS: Wspomniałaś o Agnieszce Musiał. Teksty na ten album napisało aż ośmiu artystów. Nie kusiło Cię, by samej się tym zająć?
KS: Uczestniczyłam w procesie pisania wszystkich tekstów. Ci artyści sklejali moje myśli w słowa. Spotykaliśmy się z tym twórcą bądź współtwórcą, rozmawialiśmy o tych tekstach, o tym co mam w głowie, jak chciałabym by ten utwór brzmiał. Tak więc większość utworów jest o mnie, o moich przemyśleniach. A czy mnie kusiło, by coś samej napisać? Kilka tekstów napisałam. Na przykład byłam autorką pierwotnego tekstu do „Oddechu”, ale wersja autorstwa Ofelii bardziej mi się spodobała. W przypadku „Analoga” czy „Błogo” napisałam teksty, ale potem oddałam je w ręce odpowiednio Agnieszki Musiał i Mariki. Dziewczyny trochę je podszlifowały. Taka forma współpracy najbardziej mi się podobała. Są tam moje słowa, ale w porównaniu do wersji pierwotnych są nieco zmienione. I tak, dążę do tego, aby móc pisać teksty samodzielnie, aczkolwiek nie mam na to jakiejś większej presji. Skupiam się na tworzeniu muzyki, czy śpiewaniu. Przychodzi mi to znacznie łatwiej niż pisanie tekstów.
GS: Czy z tych sesji nagraniowych zostały Ci jakieś utwory, które chciałabyś wykorzystać w przyszłości?
KS: Tak, z tych sesji zostało sporo niewykorzystanych kompozycji. Te utwory miały potencjał, ale coś mi w nich nie „grało”. Na jakimś etapie ich powstawania stwierdzałam, że one nie pasowały do mnie, że ja jako Klaudia Szafrańska nie czuję się z nimi dobrze. Stworzyłam na przykład utwór, który mogłaby zaśpiewać Dziarma, ale nie ja. I w końcu nie opublikowałam go. Było sporo takich piosenek i raczej nie będę do nich już wracać. Mam bowiem w głowie już inne świeże pomysły i jestem też na innym etapie rozwoju artystycznego. Chciałabym iść dalej.
GS: Czy masz jakieś plany wydawnicze na najbliższe miesiące?
KS: Tak, planuję, ale nie mogę zdradzić szczegółów. Są to na razie plany na etapie rozmów i marzeń (śmiech). Mogę tylko zdradzić, że byłby to duet i na pewno część moich fanów by się bardzo z tego projektu ucieszyła. Nie powiem nic więcej, bo i tak dużo zdradziłam. Mam dużą potrzebę, by zrealizować ten projekt. Jeśli chodzi o moje działania solowe, to też mam pewne plany, ale na razie chcę, by słuchacze zapoznali się z „Ko-Oddechem”, a wtedy i ja będę miała świeższą głowę.
GS: Dzięki za rozmowę.



