Krzysztof Pieczarka (God's Bow)

Nasza największa gwiazda muzyki dark wave God's Bow przygotowała nowy, czwarty już album, który ma się ukazać przed końcem tego roku. Z tej okazji wywiadu udzielił nam lider zespołu Krzysztof Pieczarka.
- Ukazał się właśnie nowy singel God’s Bow zatytułowany „Fallen”. Jest on zapowiedzią Waszej nowej płyty „Tranquilizer”, która ukaże się pod koniec roku. Będzie to jednocześnie pierwszy album God’s Bow od wydanego aż 7 lat temu krążka „Follow”. Dlaczego musieliśmy czekać aż tyle czasu?
K: Powód jest wydaje mi się dość banalny. W pewnym stopniu można powiedzieć, że to logiczna konsekwencja sytuacji muzyki i muzyków undergroundowych - brak czasu i oczywiście brak możliwości utrzymania się z twórczości. W naszym zawodowym jak i prywatnym życiu następowało wiele zmian i niestety nie mogliśmy poświęć tyle czasu ile byśmy chcieli i potrzebowali, aby szybciej nagrać materiał na nowy album. Jednak tworzenie muzyki zawsze było i jest jednym z najważniejszych elementów naszego życia, tak więc było tylko kwestią czasu, kiedy przygotujemy naszą kolejną płytę. Może po tym wydawnictwie sytuacja się trochę zmieni i będziemy mieli więcej możliwości na szybsze przygotowanie nowego albumu? Czas pokaże...
- Opowiedz proszę, czego możemy się spodziewać po nowym albumie God’s Bow od strony muzycznej? Tytuł płyty może sugerować dużą dawkę uspokajającą…
K: Będzie raczej niepokojąco - uspokajająca (śmiech). Ale i momentami trochę dynamiczna. Wydaje mi się też, że przeważał będzie trochę mroczniejszy klimat niż na poprzednich płytach. Tytuł "Tranquilizer" obrazuje próbę uspokojenia głębokich wewnętrznych emocji pojawiających się w spotykających nas na co dzień mniej bądź bardziej ciężkich sytuacjach, jak i próbę walki z bezsilnością i przeciwnościami losu. Muzycznie album jest dość zróżnicowany. Pojawią się elementy world music, ambientu, czy muzyki filmowej, ale nie zabraknie też dynamiczniejszej elektroniki. Pojawi się też trochę nowych instrumentów i trochę nowego stylu, ale myśle, że nasz charakter muzyczny i klimat będzie od razu rozpoznawalny.
- Jaka będzie tematyka utworów i czy „Tranquilizer” będzie czymś w rodzaju concept-albumu?
K: Może niezupełnie będzie to concept-album. Tematyka będzie za to krążyła wokół jednego tematu. Będzie to głównie nawiązanie do emocji targających nami wszystkimi w najtrudniejszych momentach naszego życia. Przedstawienie pojawiających się wtedy odczuć, próba zrozumienia losu, samego siebie i lęku związanego z niepewnością jutra. To co wydaje się oczywiste za chwilę oczywiste już wcale nie jest i droga, którą trzeba przebyć aby zrozumieć, że zmiany (często bolesne) są nieodłączną częścią życia, jest często bardzo kamienista...
Ludzie odchodzą i na ich miejsce wchodzą nowi, mocarstwa powstają i upadają, ten cykl trwa wiecznie, to nigdy nie kończąca się pętla. To co pozytywne nie może istnieć bez negatywnego, obydwa te stany są ściśle ze sobą powiązane...
"Tranquilizer" ma uśmierzyć ból, pomóc wystartować w nowy, niepewny dzień i dać nadzieję na przyszłość...
- Od lat zespół tworzysz wspólnie z wokalistką Agnieszką Kornet? Jak wygląda podział ról w waszym duecie, jeśli chodzi o tworzenie nowych utworów?
K: Najczęściej w pierwszej kolejności komponuję muzykę, a potem - kiedy aranż już jest mocno rozwinięty - Agnieszka układa linię wokalną. Czasem jednak równocześnie wspólnie improwizujemy i nagrywamy tak spontanicznie powstałe pomysły. Agnieszka wciąż mnie zadziwia jak niezwykłe linie wokalne potrafi stworzyć. Jeśli chodzi o teksty, to bywa, że napiszemy coś razem, albo ja sam, ale najczęściej autorem słów jest Agnieszka. Czasem pisze je ona pod wpływem muzyki, a czasem całkiem niezależnie.
- Pomimo, że od Waszej ostatniej płyty minęło 7 lat, to na wiadomość o Waszym powrocie fani zareagowali niemal entuzjastycznie. Jak Ci się wydaje: co jest takiego wyjątkowego w Waszej muzyce, co sprawia, że fani o was nie zapominają i pomimo upływu lat czekają na Wasze nowe wydawnictwa?
K: Cieszy nas bardzo, że mimo tak długiej przerwy od naszego ostatniego wydawnictwa ludzie nas pamiętają, czekają i cieszą się, że wkrótce pojawi nasz nowy album. To dodaje "wiatru w żagle" naszej twórczości. Ja sam nie mogę powiedzieć co takiego powoduje, że słuchacze, czy fani o nas nie zapominają. Mogę tylko powiedzieć, że w naszą muzykę wkładamy zawsze swoje najgłębsze i najprawdziwsze uczucia, zachowujemy swój klimat. Taki pozytywny odzew jest dla nas najlepszym dowodem, że nasze podejście do twórczości jest właściwe i jest też dla nas najlepszym wyróżnieniem. Dziękujemy fanom za pamięć i mam nadzieję, że nadchodzącą płyta wynagrodzi wszystkim czas jaki musieli czekać. My sami jesteśmy z naszego nowego albumu bardzo dumni.
- Od lat stacjonujesz w Niemczech. Jaki wpływ na twórczość God’s Bow ma Twój pobyt w tym kraju? Czy uważasz, że gdybyś mieszkał w Polsce, to God’s Bow brzmiałoby inaczej?
K: Wydaje mi się, że jeśli chodzi o styl, to z pewnością nasza muzyka nie brzmiałaby inaczej. Może mielibyśmy nieco inne instrumentarium, ale klimat byłby ten sam. Za to pobyt w Niemczech - szczególnie na początku - ułatwił nam kontakty z europejskim "światkiem muzycznym", bardziej w tamtych latach otwartym na taką muzykę niezależną jaką tworzyliśmy, dzięki czemu i łatwiej było ze zorganizowaniem dystrybucji naszych płyt i organizowaniem koncertów.
- Zaczynaliście w 1997 roku, a okres największej popularności God’s Bow przypada na sam koniec lat 90 i początek kolejnej dekady. Był to jednocześnie czas dużej popularności muzyki gotyckiej w naszym kraju i takich zespołów jak: Artrosis, Moonlight, Fading Colours i Closterkeller. Jak wspominasz tamten okres i dlaczego według Ciebie ten okres zakończył się tak szybko, jak się zaczął?
K: Szczerze mówiąc nie wiem czy rzeczywiście okres popularności muzyki gotyckiej - czy może raczej ogólnie independent - już się zakończył? Z tego co do mnie dociera, to w Polsce jak i Europie słuchacze nadal chętnie sięgają do muzyki niezależnej w tym stylu, a nawet czują niedosyt. Taka muzyka była i nadal jest undergroundowa, ale chyba wciąż ma się dobrze i ma swoich odbiorców. Faktem jednak jest też, że muzycy independent nie mają w tych czasach możliwości "życia tylko z muzyki" i pewnie dlatego pojawia się takiej właśnie muzyki coraz mniej...
- Przy okazji premier kolejnych płyt God’s Bow, mieliście możliwość współpracy i wspólnego koncertowania z tak uznanymi zespołami jak chociażby Deine Lakaien, Endraum, The Cruxshadows. Zbieraliście też bardzo dobre opinie w zachodnich mediach poświęconych muzyce gotyckiej. Czy nie odnosisz jednak wrażenia, że z różnych powodów (jednym z nich była może słaba częstotliwość wydawania kolejnych płyt?) straciliście szansę na osiągnięcie statusu gwiazd sceny dark wave? Wydaje mi się, że na początku XXI wieku mieliście możliwość osiągnięcia czegoś więcej niż to, co osiągnęliście…
K: Kiedy zaczynaliśmy działalność mieliśmy jakieś - teraz jak patrzę z perspektywy czasu może nawet naiwne - nadzieje i plany na przyszłość związaną z twórczością artystyczną, ale o statucie "gwiazdy" nie myśleliśmy. Cieszyliśmy się każdym dniem, kiedy docierały do nas jakiekolwiek pozytywne reakcje i informacje o naszej muzyce. W końcu żaden artysta nie tworzy tylko dla siebie i nawet takie "drobne sukcesy" cieszą i dodają energi do dalszego działania. Może gdybyśmy zaczęli tworzyć muzykę dekadę wcześniej wszystko potoczyłoby się inaczej, ale tak jak mówię, te "drobne" sukcesy nas naprawdę cieszą. Poznaliśmy też wielu ciekawych ludzi, tak ze sceny jak i "sprzed sceny", nie żałujemy niczego, a przyszłość jeszcze i tak jest przed nami, a jaka? Czas pokaże...
- Zawsze byłem pod wrażeniem Waszych koncertów. Czy macie może w planach nagranie i wydanie koncertowego DVD?
K: Dzięki za miłe słowa. Cieszę się, że nasze koncerty się podobają. Wygląda na to, że może już nie w tym, ale w przyszłym roku kilka zagramy. Kilka zaproszeń już dostaliśmy. Lubimy też stać na scenie. Wydania koncertowego DVD nie wykluczamy, a nawet fajnie byłoby taką płytę wydać i myśleliśmy nawet już o tym. Jak wszystko rozwinie się pozytywnie, to z pewnością pojawi się w naszym dorobku i koncertowe DVD, chcemy tylko, aby to było coś niezwykłego, może znowu jacyś ciekawi goście i instrumenty na scenie. Na razie jeszcze wszystko na etapie propozycji i planowania...
- Za 3 lata God’s Bow będzie obchodziło 20 rocznicę istnienia. Co prawda to jeszcze daleko, ale czy w Twej głowie pojawiają się już pierwsze pomysły, jak tę rocznicę uczcić?
K: W międzyczasie przynajmniej jeszcze jeden album (śmiech). Jak dotąd tak w przyszłość myślami nie wybiegam, ale chcielibyśmy przygotować dla naszych fanów coś specjalnego i z pewnością o tym pomyślimy.

