Krzysztof Rychard (Vapour Trails)

W ubiegłym miesiącu do sklepów trafiła debiutancka płyta warszawskiej grupy Vapour Trails powstałej na gruzach formacji Phantom Taxi Ride. Z tej okazji na kilka naszych pytań odpowiedział lider zespołu Krzysiek Rychard.
- Nazwa Vapour Trails budzi przynajmniej kilka "muzycznych" skojarzeń. Jaka była jej geneza?
- Zgadza się. Wyrażenie Vapour Trails znalazłem w jednej z moich ulubionych piosenek Smashing Pumpkins „To Sheila”. Bardzo mi się spodobało - ma w sobie jakiś, mrok, oniryzm i tajemnicę. Jest to też tytuł mojego ulubionego utworu grupy Ride.
- Vapour Trails powstało z formacji Phantom Taxi Ride. Jakie były kulisy zmiany nazwy?
- Z jednej strony chcieliśmy skrócić nazwę, wydawała nam się za długa. Z drugiej - chcieliśmy zaakcentować rozpoczęcie nowego okresu dla zespołu - wydanie płyty, częściowo nowy skład. Ale to co chyba najważniejsze to to, że nowe utwory brzmią inaczej od tych z okresu PTR (myślę tu np. o "Planet D.", "Homeless Soul", "Warsaw..", "Teenage Heart"). Wydaje mi się, że są bardziej mroczne, melancholijne i dojrzałe.
- Czy Vapour Trails możemy nazwać muzyczną kontynuacją PTR czy też jest to zupełnie nowy projekt?
- I tak i nie. Płyta "Vapour Trails" jest z jednej strony w części podsumowaniem działalności PTR, gdyż jest na niej parę numerów, które ludzie kojarzą z wcześniejszego okresu, ale w nieco zmienionych aranżacjach - np. "Devil Taxi Ride", "Anne", czy "First Forgive Yourself". Ale większość numerów jest zupełnie nowa i wydaję mi się że, mają troche inny klimat niż wspomniane utwory.
Z drugiej strony jest to cały czas gitarowe, rock’n’rollowe granie, na którym się wychowaliśmy. Często wracam do takich zespołów jak: Radiohead, Suede, Blur, ale też Stones, The Who czy Beatles i cały czas odnajduję w nich coś fascynującego i inspirującego.
- Na „Vapour Trails” wszystkie teksty są po angielsku. W czym tkwi, według Was, przewaga języka angielskiego nad polskim?
- Od zawsze słuchałem zespołów anglojęzycznych, głównie z Wielkiej Brytanii i to one mnie inspirowały. One sprawiły też że zacząłem grać i myśleć o założeniu zespołu. Język angielski wydawał mi się więc naturalny do wyrażania rock’n’rollowych emocji. Jest on też bardzo rytmiczny i wydaje się stworzony do takiego rodzaju grania. Jego atutem jest również to, że możemy grać koncerty, puszczać naszą płytę na całym świecie i ludzie będą nas rozumieli. Z drugiej strony nie wykluczam, że na drugiej płycie jakiś numer lub dwa będą po polsku.
- Trafiły tu dwie piosenki z „geograficznymi” i intrygującymi tytułami piosenek: „Warsaw Hears Our Every Whisper” oraz „Postcards From Serbia”. Możesz przybliżyć tematykę tych utworów?
- „Warsaw Hears Our Every Whisper” to piosenka o samotności. O setkach ludzi, których widżę codziennie na warszawskich ulicach, z których każdy ma swoje życie, sprawy, problemy. Mieszkamy tu, mijamy się, to miasto nas łączy, ale świat każdego z nich jest inny. I tylko to miasto słyszy nasze najbardziej ukryte pragnienia, lęki , marzenia i szepty.
„Postcards From Serbia” jest o kończącym się związku, stopniowym oddalaniu się od siebie i tych wszystkich emocjach, które się z tym wiążą. Jest tu pewien wątek autobiograficzny, ale myślę, że ten temat jest na tyle uniwersalny, że wiele osób może się jakoś utożsamić z emocjami które chciałem tu przekazać. To jeden z moich ulubionych numerów na płycie.
- Jak wygląda praca nad piosenkami, które trafiły na „Vapour Trails”? Większość utworów brzmi jak nagrana na tzw. „setkę”…
- Bębny były nagrywane „na setkę”- tzn grał cały zespół, a rejestrowana była perkusja. Wokal, gitary, bas i klawisze były rejestrowane później do bębnów. Ale zgadzam się, że na płycie słychać feeling wspólnego, żywego grania. Takie było tez nasze zamierzenie.
Praca nad utworami z reguły wygląda tak: ja wymyślam pomysł/szkic w domu na gitarze akustycznej lub "rhodesie", śpiewam po „norwesku” melodie i przynoszę to na próbę. Później chłopaki wymyślają do tego swoje partie: bębny, drugą gitarę i bas. W międzyczasie do melodii i wokalu powstaje tekst. Często w trakcie ogrywania numeru na próbie idzie on w inną stronę i to jest bardzo fajne. To jest ta nieprzewidywalność tworzenia, która mnie fascynuje.
- Zakładam, że myślicie także o tym, by płyta znalazła uznanie także u odbiorców zagranicznych i moim zdaniem, byłaby na to duża szansa. Gdybyś miał zachęcić fanów np. w Anglii czy USA do posłuchania Waszego krążka, to na jakie elementy w Waszej muzyce zwróciłbyś szczególnie uwagę?
- Tak, oczywiście myślimy też o tym. Staramy się też działać w tym kierunku razem z naszym wydawcą. Zwróciłbym uwagę na melodie, drapieżne gitary i energię. Myślę, że nasza muzyka jest mocno osadzona w tradycji brytyjskiego, gitarowego grania. Jeśli chodzi o Polskę, to fakt, że praktycznie przez 50 lat mieliśmy bardzo ograniczoną ofertę muzyczno-kulturalną, niestety jest dzisiaj trochę widoczne. W Anglii dzisiaj muzyką popularną (czyli powiedzmy taką, która leci w tamtejszej stacji w stylu np. naszego Radia Zet) są m.in. Blur, Strokes, Jamie T, czy Jack White. U nas tych wykonawców usłyszymy oczywiście tylko w audycjach alternatywnych.
Wydaje mi się więc, że nasza muzyka mogłaby w Anglii i USA trafić do szerszego audytorium niż w Polsce.
- Muzyka Vapour Trails ma również pierwiastek filmowy. Jak wyglądałby według Was film z muzyką Waszego zespołu?
Miło mi że tak odbierasz nasza muzykę. Ja jestem wielkim fanem kina. Zawsze zwracam uwagę na ścieżkę dźwiękową, która towarzyszy obrazowi. Uwielbiam np. Ennio Morricone i sposób w jaki potrafi muzyką zbudowac klimat w filmach. W związku z tym, iż nasza płyta jest dosyć eklektyczna, ciężko byłoby mi wskazać w konkretnie jakiego rodzaju filmie mogłaby się pojawić. Ale jeśli musiałbym zdecydować to wybrałbym: albo w mrocznym thrillerze (takim jak np. „Labirynt” Denis Villeneuve)- tu widziałbym może nasze spokojniejsze numery albo w dobrym filmie sensacyjnym (takim jak np. "Dark Knight")- tu z kolei widziałbym te bardziej energiczne.
Bardzo lubię twórczość Christophera Nolana. Ludzka natura, moralność, pamięć, konstrukcja i koncepcja czasu, zadawanie filozoficznych i socjologicznych pytań. Uważam, że sposób, w jaki te kwestie pojawiają się w jego filmach jest fascynujący. Do któregoś z takich filmów chętnie napisałbym kiedyś muzykę.
- Dziękuję za wywiad.
