Kucz/Bilińska

Wokalistka, multiinstrumentalistka, autorka tekstów Ola Bilińska (Babadag, Bye Bye Butterfly, Płyny) i kompozytor/malarz Konrad Kucz (Kucz/Klake, Kucz/Kulka, Futro) nagrali w duecie płytę "Kucz/Bilińska). O kulisach powstania tego projektu i albumu opowiedział nam Konrad Kucz.
- W jakich okolicznościach doszło do powstania duetu Kucz/Bilińska?
- 9 lat temu naszkicowałem tę płytę z Karoliną Kozak. A potem zniknęliśmy w swoich autorskich projektach. W międzyczasie zrealizowałem płytę z Gabą Kulką i z Bartkiem “KLAKE” Ujazdowskim pt. „Kucz/Klake” oraz kilka płyt autorskich. Ostatecznie Karolina oddała materiał do zrealizowania Oli.
- Oboje z Olą jesteście artystami, którzy mają na koncie sporo projektów – nie tylko muzycznych. Jak więc wyglądało nagrywanie płyty „Kucz/Bilińska”? Czy w związku z licznymi, jak się domyślam, zobowiązaniami zawodowymi, nad muzyką pracowaliście w wolnych chwilach od innych projektów – niejako „z doskoku” czy też poświęciliście temu albumowi każdą wolną chwilę?
- Realizacja płyty trwała bardzo długo właśnie z wymienionych przez Ciebie powodów. Nagrania wielokrotnie były przerywane, a utwory nagrywane w dwóch różnych studiach (DIZZY DIZZY, DIGITAL BEAST) przez dwóch różnych producentów – Filipa Oleckiego i Marcina Kleiberta. Przyznam, że okoliczności były bardzo trudne do zrealizowania tego materiału, bo muzykę komponuje się i nagrywa natychmiast. To jest żelazna zasada. Z czasem wytraca się spontaniczność i skupienie.
- Na albumie „Kucz/Bilińska” słychać zarówno retro-pop w stylu Stereolab czy AIR jak i brzmienia ambient. Z jednej strony jest tu dużo elektroniki, ale i sporo klimatów akustycznych. Czy założyliście sobie przed rozpoczęciem nagrywania płyty, że tak właśnie będzie ona brzmiała, czy też to brzmienie jest wynikiem naturalnego procesu, który rozwijał się podczas pracy w studiu?
- Pierwsze ścieżki zwykle nagrywam ja. Tak jak to było w projekcie z Gabą Kulką. Były to ambientowe struktury uporządkowane w jakąś luźną formę piosenkową. To Karolina, a potem Ola, zbudowały całość. Ola także zaproponowała akustyczne dogrywki harfy i wibrafonu.
- Album jest wyraźnie podzielony na dwie części: pierwszą bardziej piosenkową i drugą - ambientową. Dlaczego zdecydowaliście się na taki podział, który w mojej opinii, był świetnym posunięciem?
- Wiele osób tego słuchało i takie właśnie były ich spostrzeżenia. A to oznacza, że nie ma co zmieniać. Ja lubię słuchać opinii. Jeśli niektóre się powtarzają, to jest to ważny sygnał.
- Udział w nagraniu albumu, poza Waszym duetem, wzięło udział kilku gości: Radek Łukasiewicz (ex-Pustki), Karolina Kozak, Gaba Kulka. Dlaczego zdecydowaliście się na współpracę akurat z tymi twórcami?
- Bo to bardzo dobrzy tekściarze i profesjonaliści, a pisanie tekstów po polsku jest niezmiernie trudne.
- Na płycie znalazła się nowa wersja kompozycji „Lobster”, którą w 2007 roku nagrałeś z Karoliną Kozak na potrzeby nieco już zapomnianej kompilacji „Sleep Well 3” wydanej przez Requiem Records. Dlaczego zdecydowaliście się na ponowne użycie tego utworu i czemu ta wersja AD 2019 w ogóle nie różni się od oryginału (poza tym, że zamiast Karoliny zaśpiewała Ola)?
- Ponieważ pierwotnie miała być to płyta „Kucz/Kozak”. Karolina była zajęta realizacją swoich projektów. Ten oddała Oli. Z resztą piosenka tylko pozornie się nie różni. Ola w cały projekt włożyła pełnię swojego ducha, lekkości i takiego kobiecego wdzięku który bardzo lubię.
- Na Waszej płycie znalazł się także znakomity cover kompozycji „Cirrus Minor” z repertuaru Pink Floyd. Dlaczego wybraliście akurat tę kompozycję „Floydów”?
- Moje inspiracje czerpię z głównie z muzyki lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Ciągle coś odkrywam, ogromną różnorodność i kreatywność twórców tej dekady. Pink Floyd to jeden z najważniejszych zespołów w historii. Uwielbiam ich wczesny psychodeliczny okres. „Cirrus Minor” to bardzo piękna piosenka, ale niedoceniona. Coverowanie to wbrew pozorom trudne wyzwanie. Trudno dorównać oryginałowi. Ale czasem, realizując nową wersję, można wyeksponować pewne jej walory, które może nie były należycie dostrzeżone.
- Nie mogę nie zapytać o okładkę tego albumu? Kim jest ta tajemnicza postać tam widniejąca? Czy jest za nią ukryta jakaś symbolika?
- Autorem obrazu na okładce jest moja żona Katarzyna Słowiańska-Kucz. Przedstawia on dwie postacie patrzące na siebie w pewnej przestrzeni. I o tej przestrzeni opowiadamy z Olą na płycie. Są w niej zawarte relacje i emocje międzyludzkie.
- Czy Wasz duet jest jednorazowym projektem czy też planujecie jego kontynuację?
- Zobaczymy. Chciałbym z Olą zrobić płytę folkową.
- Dziękuję za wywiad.
Foto: Marek Sławiński
