La Venders

Zespół La Venders wrócił właśnie z nową płytą o intrygującym tytule „Ultragalaktyczny podmuch”. Białostocka formacja nadal porusza się w obrębie pop-rocka, ale coraz śmielej dodaje do swojej twórczości mocniejsze akcenty. O powstaniu nowej płyty, jej zawartości i kolejnych planach, opowiedział mi perkusista grupy - Bartosz Demianiuk.
MM: Co przyświecało Wam przy nagrywaniu „Ultragalaktycznego podmuchu”?
BD: Miał być to kolejny rozdział naszej działalności. Chcieliśmy tak samo jak przy poprzedniej płycie opowiedzieć historię o tym, co czujemy. Jednocześnie tworząc „Ultragalaktyczny podmuch” nie ograniczaliśmy się do stylistyki narzuconej przez „Nimis”. Eksperymentowaliśmy sporo, łącząc różne gatunki, co zaowocowało dość różnorodną płytą.
MM: No właśnie - sięgacie tu po różne instrumentarium, a całość jest dość wygładzona. Takie było wasze założenie?
BD: Naszym celem było zrobienie albumu, który brzmieniowo idzie bardziej w stronę mainstreamu, jednocześnie ciągle zachowując rockowy pazur z mocnym instrumentarium. Do tego mieliśmy okazję współpracować przy tej płycie ze wspaniałym producentem - Markiem Kubikiem, który pomógł nam to osiągnąć.
MM: Tekstowo z utworu na utwór ukazuje się nam droga poprzez uczucia i stany, które dotykają każdego z nas. Mam jednak wrażenie, że sporo tu smutku, niepewności i żalu.
BD: Za praktycznie wszystkie teksty z płyty była odpowiedzialna nasza wokalistka - Natalia Nosorowska. Płyta opowiada o przejściu przez bardzo uniwersalne uczucia, z którymi większość z nas jest w stanie łatwo się utożsamić. Chcieliśmy się podzielić naszym spojrzeniem na te stany. I rzeczywiście - dużo na tej płycie jest o smutku, stracie czy żalu. Jednak mimo negatywnego wydźwięku tych uczuć, nie powinniśmy od tych uczuć uciekać.
MM: A skąd udział VBS-a w „Niemocy”?
BD: VBS prywatnie jest moim dobrym kumplem. Sporo czasu przed ostateczną wersją „Niemocy” wpadliśmy na pomysł, aby ktoś wystąpił gościnnie na tym utworze. Zaproponowaliśmy mu to, a on z chęcią się zgodził i dosłownie godzinę po wysłaniu wersji demo, nagrał swoją zwrotkę.
MM: Ciekawym zabiegiem jest wprowadzenie i zakończenie, które spina opowieść jakby była jedną narracją. Czyj był to pomysł?
BD: Bardzo zależało każdemu z nas na spójności. Tymek - nasz gitarzysta, ma wręcz obsesję na tym punkcie. Zatem mając dość różnorodny materiał, chcieliśmy to spiąć w całość jakąś „klamrą”. Zainspirowany płytą „Dawn FM”, na której wystąpił Jim Carrey, pomyślałem o użyciu lektora. Koncept ten spodobał się wszystkim. Reszta zespołu nakreśliła jaką on ma mieć rolę w kontekście całego albumu. Finalnie został nim Konrad Sikora.
MM: Zamykający płytę "Co czujesz?" ma w sobie niedopowiedzenie. Czy będzie ciąg dalszy, tudzież czy padną odpowiedzi na zadane w tym utworze pytania?
BD: W „Co czujesz?” często powtarza się fraza: „Już nie wiem z kim rozmawiasz”, lecz cały utwór, jak i płytę, kończy lekko zmieniona wersja, a mianowicie „Już nie wiem z kim rozmawiam”. Pokazuje to utratę osoby, do której kierowane są te słowa. Ciężko jest w tym momencie stwierdzić, czy pytania zadane w tym utworze będą miały jakieś odpowiedzi, jednak zostawiamy tę furtkę otwartą.
MM: Przypuszczam, że w takim razie myślicie już o kontynuacji?
BD: Póki co zbieramy osobno pomysły na to, co mogłoby być dalej. Nie będziemy się jednak śpieszyć. Zależy nam, aby się nie powtarzać, dlatego potrzebujemy czasu. Jednak jakieś plany powoli powstają.
MM: Tytułem puenty: czym dla Ciebie jest "Ultragalaktyczny podmuch"?
BD: „Ultragalaktyczny podmuch” jest dla mnie bardzo emocjonalnie zawirowaną przygodą, która porywa nas i prowadzi przez różne, momentami skrajne stany. Jest to pieszczotliwie mówiąc kolejne nasze dziecko, z którego jesteśmy bardzo dumni. Cieszy nas, że ten album wzbudza w Was tyle emocji, gdyż jest on właśnie dla Was - słuchaczy, abyście mogli odczuć to, co my i utożsamić się z tym.

