Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyLansdowne
Lansdowne

Lansdowne

Wywiad04.11.2024Grzegorz SzklarekLansdowne
Lansdowne

Amerykańska hardrockowa grupa Lansdowne po 18 latach ciężkiej pracy przyjedzie do Europy na pierwszą headlinerską trasę. W jej ramach 12 listopada zespół wystapi w warszawskim VooDoo Club. Z tej okazji porozmawialiśmy z gitarzystą Shaunem Liechtensteinem, który zdradził nam między innymi tajemnicę swojego związku z Warszawą.

Amerykańska hardrockowa grupa Landsdowne po 18 latach ciężkiej pracy przyjedzie do Europy na pierwszą headlinerską trasę. W jej ramach 12 listopada zespół wystapi w warszawskim VooDoo Club. Z tej okazji porozmawialiśmy z gitarzystą Shaunem Liechtensteinem, który zdradził nam między innymi tajemnicę swojego związku z Warszawą.

GS: Właśnie wydaliście nową Ep-kę „Here to Stay”. Ukazała się ona zaledwie rok po premierze Waszego albumu „Medicine”. Dlaczego tak szybko?

SL: Album „Medicine” był bardziej kompilacją niektórych starszych utworów z płyty „Blue Color Revolver”, niektórych nowszych singli, które niedawno wydaliśmy i dwóch zupełnie nowych piosenek. Celem albumu „Medicine” było ponowne wprowadzenie nas na rynek europejski i danie fanom przedsmaku tego kim byliśmy, tego co wiedzą o nas teraz, a następnie tego przyszłości dokąd zmierza nasza muzyka. „Medicine” to jak przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Lansdowne połączone w jeden album kompilacyjny. A na „Here To Stay” trafiły single, które ostatnio wydaliśmy, które po prostu zostały połączone w ep-kę. Są one częścią większego zbioru utworów, który mamy nadzieję wydać wiosną 2025 roku w formie nowego albumu.

GS: Czyli można powiedzieć, że kariera Lansdowne w Europie zaczęła się dopiero od albumu „Medicine”?

SL: Tak. Nasza muzyka, do momentu wydania „Medicine”, nie była serwisowana w Europie. A przecież mieliśmy już wtedy na koncie jeden album i jeden mini-album oraz kilka dużych przebojów, ale nasza muzyka nigdy nie była odpowiednio obsługiwana na rynku europejskim. Niewykluczone, że wiele osób słyszało nasze utwory, ale nawet nie wiedzieli, że to Lansdowne. No i okazało się, że singel „Halo” dotarł do 5. miejsca niemieckiej listy przebojów, a nasz najnowszy singel „Here To Stay” zadebiutował właśnie na 12. miejscu tego samego zestawienia, co jest całkiem niezłym wynikiem przed rozpoczęciem europejskiej trasy koncertowej.

GS: Podpisaliście kontrakt z niemiecką niezależną wytwórnią AFP. Jak doszło do Waszej współpracy?

SL: W 2015 roku zrobiliśmy sobie małą przerwę, podczas gdy część z nas założyła rodziny i firmy lub rozpoczęła pracę. Jednak nigdy tak naprawdę nie pozwoliliśmy zespołowi odejść. Po prostu wszyscy byliśmy zajęci innymi sprawami. W 2017 roku zaczęliśmy wracać do gry, wydając kilka piosenek tylko po to, by sprawdzić, czy ludzie nadal chcą nas słuchać. W rzeczywistości liczba odsłuchów na streamingach wzrosła, a więc ludzie chcieli nas słuchać bardziej niż kiedykolwiek. Pewnego dnia przeglądałem skrzynkę odbiorczą i znalazłem e-maila od ówczesnego prezesa wytwórni AFP Nilsa Wasko: „Hej, podoba nam się to, co robicie. Podoba nam się Wasza strategia. Chcielibyśmy nawiązać z Wami kontakt”. Moją pierwszą myślą było: "To tylko kolejny spam", ale oczywiście, umówiłem się na rozmowę z tym gościem. Okazało się, że była to legalna wytwórnia płytowa, legalny interes. Rozmawialiśmy ze sobą przez około trzy miesiące, po czym doszliśmy do porozumienia, a potem polecieliśmy do Niemiec. Oni nam powiedzieli, że możemy po prostu podpisać cyfrową umowę i że nie musimy przyjeżdżać do Niemiec. A my na to, że nie – chcemy jechać do nich i chcemy podpisać umowę klasycznie, przy dużym stole, z całą wytwórnią. To było zabawne doświadczenie. Tak sobie to wyobrażasz, gdy marzysz o karierze muzycznej, gdy jesteś dzieckiem.

GS: Dostaliście czarną limuzynę dla siebie? (śmiech)

SL: Niestety nie (śmiech). Żadnej czarnej limuzyny, ale zabrali nas do studia tatuażu i czterech z nas wytatuowało sobie logo zespołu.

GS: Czy uważasz, że nowa wytwórnia i nowa ep-ka są początkiem nowego etapu w karierze Lansdowne?

SL: Zdecydowanie była to rzecz, która tchnęła w zespół dużo nowego życia, ponieważ prawdopodobnie nigdy nie zrobilibyśmy nawet połowy rzeczy, które zrobiliśmy po podpisaniu tego kontraktu. Sygnowanie tej umowy z europejską wytwórnią sprawiło, że skupiliśmy się na wykorzystaniu możliwości promocyjnych w Europie. Dzięki singlowi „Halo”, który uplasował się na piątym miejscu rockowej listy przebojów, zagraliśmy wyprzedaną trasę z Ice Nine Kills, co z kolei doprowadziło do wspólnego tournée z grupą Thundermother czyli naszymi szwedzkimi koleżankami z tej samej wytwórni. One kurewsko kopią tyłki na koncertach! Te dwie trasy przygotowały nas na naszą pierwszą hedlinerską trasę po Europie, w ramach której 12 listopada zagramy w Warszawie. Takie tournée nie byłoby możliwe, gdybyśmy nie podpisali kontraktu z AFP.

GS: Pierwszy album wydaliście w 2011 roku, potem jeszcze ep-kę w 2013 roku, a następnie była ta kilkuletnia przerwa o której wspomniałeś. Gdy wracaliście w 2017 nie mieliście obaw, że ludzie mogli o Was zapomnieć?

SL: Ależ tak, to nas martwiło. Ale kiedy wydaliśmy nasz pierwszy singiel po przerwie czyli „Bend the Knee”, okazało się, że reakcja fanów była bardzo pozytywna. Wiedzieliśmy więc, że wciąż mamy grupę wiernych fanów i musimy stworzyć dla nich więcej muzyki. Stąd wzięły się single “Sounds Like Savage” i “Falling Down”. I w końcu podpisaliśmy kontrakt z AFP dzięki czemu wydaliśmy album „Medicine” w 2023 roku.

GS: W historii Lansdowne jest jedno fascynujące wydarzenie. Mam na myśli Waszą podróż w 2007 roku do amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Kirgistanie, Afganistanie i Kuwejcie. Jak do tego doszło?

SL: W tamtym czasie współpracowaliśmy z managementem, który również wiele robił dużo pracy dla sił zbrojnych. Ta firma, Armed Forces Entertainment, nas tam sprowadziła. To była najbardziej wyjątkowa podróż, jakąkolwiek do tej pory odbyliśmy. Odbyła się w święta Bożego Narodzenia w 2007 roku. Ciężko było powiedzieć rodzicom: "Hej, słuchajcie, nie wracam do domu na święta, bo jadę do Afganistanu grać dla żołnierzy”. Zagraliśmy dwa koncerty w bazie sił powietrznych Magnus w Kirgistanie. Graliśmy w pięciu bazach w Afganistanie i dwóch bazach w Kuwejcie. I to nie tylko dla wojsk amerykańskich, ale dla wszystkich sił alianckich. Wydaje mi się, że były tam jakieś polskie siły, oddziały francuskie i brytyjskie. Był to więc po prostu nasz sposób na odwdzięczenie się ludziom, którzy to robią, abyśmy my mogli robić to, co kochamy.

GS: Czy ta trasa miała wpływ na niektóre z Waszych piosenek?

SL: Na pewno. Mamy kompozycję, którą napisaliśmy po powrocie stamtąd. Jej tytuł to „I’ll See You Again”. To kompozycja dla żołnierzy i ich rodzin. Dalekie echa naszego pobytu tam słychać także w utworze „Here to Stay”. Ale zdecydowanie jest to utwór bardziej o odporności i pokonywaniu wszelkich przeszkód na swojej drodze.

GS: Na początku kariery byliście jednym z najciężej pracujących koncertowo zespołów w Ameryce…

SL: Oj tak. Byliśmy wojownikami szos. Prawie nigdy nie zjeżdżaliśmy z drogi. Występowaliśmy z takimi zespołami jak Pop Evil i Puddle of Mudd. Potem kilka koncertów z Creedem i Alterbridge. Graliśmy z Theory Of a Deadman. Ale nawet zanim zaczęliśmy grać z tymi zespołami, byliśmy w niekończącej się trasie.

GS: Ale gdy dziś rozmawiam z Tobą to słyszę w Twoim głosie, że to się opłaciło.

SL: Tak w końcu osiągnęliśmy sukces, dzięki któremu możemy patrzeć wstecz i śmiać się teraz z tego wszystkiego.

GS: Słyszałem, że masz szczególny stosunek do Warszawy i Polski?

LS: Zgadza się. Mój ojciec urodził się i mieszkał w Warszawie do 12 roku życia. Osobiście jestem bardzo podekscytowany przyjazdem do Polski po raz pierwszy, szczególnie do Warszawy, gdzie mam swoje korzenie. Ten występ będzie dla mnie wyjątkowy. To ekscytujące móc zobaczyć miejsce, w którym urodził się i mieszkał mój ojciec.

GS: To pewnie znasz już jakieś polskie słowa?

SL: Powiedział mi, że mnie trochę nauczy, żebym nie wyszedł na kompletnego idiotę (śmiech).

GS: Zatem, do zobaczenia w Warszawie 12 listopada.

LANSDOWNE - Warszawa, VooDoo Club, 12.11.2025 Bilety: https://winiarybookings.pl/wydarzenie/lansdowne-warszawa/warszawa-listopad-2024