Łona x Konieczny x Krupa

Projekt „TAXI”, czyli autorska propozycja rapera Łony, perkusisty Andrzeja Koniecznego i saksofonisty Kacpra Krupy, poświęcona jest taksówkarzom i ich historiom. Poprzez opowieści na niej zawarte, możemy spojrzeć na rzeczywistość oczami tych, którzy często są w niej właściwie niewidzialni. Publiczność szybko doceniła to wydawnictwo, zaś branża nagrodziła ich nagrodą Fryderyka w kategoriach Album roku Hip Hop, Zespół / projekt artystyczny roku oraz za teledysk do utworu „Bym poszedł”. Na tegorocznym OFF-Festivalu zespół zaprezentował „TAXI” na żywo, która dzięki temu zyskała dodatkowy, przestrzenny wymiar. W poniższej niedługiej rozmowie jego twórcy opowiedzieli mi głównie o niuansach, jakie stoją za tym projektem.
MM: Jaką rolę odegrał serial „Zmiennicy” przy realizacji tej płyty?
Łona: Niebagatelną. Zuza Głowacka, która zaprosiła nas wszystkich do projektu „TAXI” w 2020 roku, brawurowo nadrabiała braki w znajomości tego serialu. Wtedy jeszcze nie było mowy o płycie, a były warsztaty z taksówkarzami. Ja też przy okazji ten serial sobie przypomniałem. Później mieliśmy okazję spotkać się z Panem Mieczysławem Hryniewiczem, odtwórcą roli taksówkarza Jacka Żytkiewicza, który jest bardzo ważną postacią – czy się to taksówkarzom podoba, czy nie.
MM: Domyślam się, że nie bez znaczenia były tu także Twoje doświadczenia z taksówkarzami na przestrzeni lat?
Łona: Oczywiście, natomiast to jest taka statystyczna średnia polska. Raz spotkasz sympatycznego taksówkarza, a raz totalnego gbura, co do którego uczciwości masz wątpliwości. Dopiero podczas wspomnianych warsztatów trochę głębiej weszliśmy w ten świat taksówkarzy. Zobaczyliśmy obraz, na który oni patrzą i widzą go w taki, a nie inny sposób.
MM: A swoją drogą – nawiązując do utworu – spotkaliście kiedyś taksówkarza, który miał kocyk?
Łona: Tylko takiego, który twierdził, że go miał. Chodzi o Pana Huberta Smalla – poznańskiego taksówkarza roku, którego serdecznie pozdrawiamy, a który sprzedał Zuzie tę historię o kocyku i o tym, że warto go mieć. Wtedy trafi ci się ten wspaniały kurs, o którym nawijam w tym kawałku. To dzięki temu wiem, co jest taksówkarskim Świętym Graalem.
MM: A czy ten projekt mógłby mieć kontynuację rozszerzoną np. o kierowców Ubera? To byłoby jeszcze szersze doświadczenie, bo dotykałoby również kierowców międzynarodowych.
Łona: Rozmawialiśmy z takimi starymi taksówkarzami, typowymi ‘złotówami’, którzy od lat jeżdżą w korporacjach i z chłopakami, którzy jeżdżą w Uberach – głównie Polakami, ale był też jeden Ukrainiec, ze spotkania z którym powstała piosenka „10 pytań”. Temat więc nie jest nam obcy, dlatego staraliśmy się do niego podejść z różnych stron.
MM: Punktem wyjścia były bity, czy aranże, do których je dograliście?
KK: To wymusił koncept.
AK: Pisaliśmy je pod tym kątem, bo wiedzieliśmy, jaka to będzie płyta i jak ma brzmieć. Wszystko było ze sobą bardzo powiązane. Na przykład wspomniane „10 pytań” autorstwa Kacpra, było utworem skończonym. Adam dopisał do tego tekst, a to i tak niewiele zmieniło (śmiech). Natomiast wszystkie numery pisaliśmy od zera, mając jedynie w głowie koncept całości. Dlatego też ten materiał powstawał 3 lata. Trudno określić precyzyjnie początek i koniec aranżacyjny projektu. Teksty rzeczywiście powstawały później, choć „Kolędę” Adam napisał pod swój bit.
MM: Muzycznie dawaliście sobie jakieś ograniczenia? Bo mam wrażenie, że ta płyta, nie tylko dzięki narracji tekstowej, po prostu płynie.
KK: Myślę, że nie. Nie były nam one potrzebnie. Dzięki temu płyta jest zróżnicowana. Tak jak wspomniane „10 pytań” jest elektroniczne. Z kolei „Pan Darek” oscyluje w rockową stronę. Poza tym jest dużo hiphopowych bitów. Było sporo inspiracji. Najpierw powstawały szkice muzyczne Andrzeja i moje, ale także i Adama – jak w przypadku wspomnianego „Kocyka”, do którego też zrobił bit i pod niego nawinął.
AK: I zagrał na pianie oraz hi-hat.
Łona: Dostawałem gotowe podkłady i pod nie układałem zwrotki.
MM: To inaczej. Czy będzie jeszcze kiedyś Wasz wspólny projekt?
Łona: Bóg raczy wiedzieć. Byłoby bardzo sympatycznie, bo to jest dobry pomysł.
Foto: Klaudyna Schubert


