Max Barskih

WywiadMaciej MajewskiMax Barskih
Max Barskih

Max Barskih to ukraiński wokalista i autor piosenek. Ma na swoim koncie kilka płyt, dwie europejskie nagrody MTV, a niedawno podpisał kontrakt z polskim oddziałem wytwórni Warner. Po tym wydarzeniu miałem okazję porozmawiać z nim nie tylko o dotychczasowych osiągnięciach, ale przede wszystkim o muzyce, najnowszym singlu „5 Missing Calls”, a także o coraz śmielszych i ambitniejszych planach na przyszłość.

MM: Właśnie skończyłeś trasę koncertową po Polsce.

MB: Tak, właśnie skończyłem pierwszą część trasy europejskiej, która zaczęła się w Polsce. Przyjęcie było niesamowite! Publiczność śpiewała moje piosenki i to nie tylko te po angielsku! Zaczęliśmy w Warszawie, gdzie nie obyło się bez małych trudności technicznych. Kolejny koncert zagraliśmy w Krakowie, gdzie z kolei nie było możliwości, byśmy użyli ekranu z wizualizacjami, więc było nieco bardziej kameralnie. To dało mi poczucie większej integracji z publicznością. Trzeci koncert zagraliśmy we Wrocławiu. Jestem bardzo zadowolony. Mam dość zasadniczego menedżera, na którym trudno zrobić wrażenie, a te koncerty akurat mu się spodobały (śmiech).

MM: Zanim przejdziemy do Twoich bieżących nagrań, chciałbym na moment wrócić do poprzednich. Słuchałem Twojej płyty „1990” i wydała mi się ona bardzo w elektropopowa.

MB: To wynik fali retro, która w tamtym momencie mnie fascynowała. Wszystkie utwory z „1990” wyprodukowałem sam. Lubię eksperymentować z różnymi brzmieniami. Inspirują mnie bardzo różne rzeczy. W przypadku tamtej płyty chodziło mi o przywołanie ducha nostalgii w krajach byłego Związku Radzieckiego. Lata 80. były w nich zupełnie inne, niż chociażby w Stanach Zjednoczonych. Mimo iż nie lubiłem słuchać muzyki z moich stron, moi rodzice ją uwielbiali. Dla nich to było święto. I dopiero gdy dorosłem, zacząłem zwracać uwagę na muzykę tworzoną w moim kraju i w krajach sąsiednich. Próbowałem zrozumieć, czemu ludzie nadal jej słuchają po 10, czy 20 latach. Nostalgia była tu głównym argumentem. Na „1990” chciałem przywołać taką atmosferę i połączyć ją ze współczesnymi brzmieniami.

MM: Wiem, że z racji tego, że przez jakiś czas mieszkałeś w Los Angeles, wsiąknąłeś bardzo w amerykańską muzykę.

MB: Owszem, natomiast muzyka amerykańska od samego początku miała na mnie duży wpływ. Z jakiegoś powodu zawsze spoglądałem w jej kierunku, starając się dążyć do jej standardów i jakości. Wydawała mi się po prostu lepsza. Mieszkając w Stanach, miałem też okazję zagrać kilka koncertów dla ukraińskiej i rosyjskiej publiczności. Zwróciłem jednak także uwagę Amerykanów, którzy zaczęli przylatywać z różnych stron kraju, by mnie usłyszeć. Nie miałem jeszcze jednak okazji wystąpić przed publicznością stricte amerykańską, ale jest to jednym z moich kolejnych celów. Nagrywanie kolejnych piosenek po angielsku też może w tym pomóc.

MM: Nie zapomniałeś jednak o swoich korzeniach i wiem, że wspierasz kulturę ukraińską. Czy to znaczy, że Twoje kolejne nagrania będą dwujęzyczne?

MB: To byłoby trudne. Nie lubię pisać po ukraińsku, a potem tłumaczyć teksty na angielski. To ma związek z melodyką. Ukraiński jest dużo bardziej śpiewnym językiem. Pisanie w nim ma zupełnie inny charakter, niż angielski. Słownictwo jest także bogatsze i łatwiej przypisać je do danej melodii. W angielskim jest to znacznie prostsze, natomiast tekst ma bardziej ograniczony wydźwięk, choć ma przyjemniejsze dla ucha brzmienie. Z drugiej strony - pisanie po angielsku, który nie jest moim językiem ojczystym, to też wyzwanie. Nie znałem tego języka do 2014 roku. Poznaję go już blisko dekadę, więc moje angielskie teksty nie są jeszcze jakoś szczególnie wyszukane.

MM: To jednak przekłada się na ich komunikatywność. Przekaz jest bardzo czytelny i zrozumiały.

MB: Cieszę się, że zwróciłeś na to uwagę! Bardzo mi zależy na tym, by moje teksty trafiały do odbiorców bez żadnych przeszkód, zwłaszcza językowych (śmiech).

MM: Przechodząc do Twoich bieżących nagrań – „5 Missing Calls” osadzone jest bliżej trapu.

MB: Tak, to kawałek, który też zrobiłem sam, chociaż ostatnio wspieram się także pomocą różnych producentów. Uwielbiam hip hop. Śledzę na bieżącą amerykańską scenę, które zmienia się bardzo szybko. Stąd akurat ta próba sprawdzenia się w trapie. Cały czas staram się uzyskać optymalne brzmienie w moich piosenkach. Uwielbiam próbować nowych stylistyk, zwłaszcza takich, których nie znałem wcześniej zbyt dobrze.

MM: Wiesz jednak, że jesteś definiowany jako artysta popowy.

MB: Oczywiście. Za takiego się zresztą uważam. Nie byłem, nie jestem i nigdy nie będę raperem. Po prostu fascynuje mnie ten styl muzyki i staram się zaimportować go do własnej twórczości.

MM: Zauważyłem, że Twoje piosenki idealnie nadają się do remiksowania. Czy ktoś się tego podjął?

MB: Możliwe, natomiast nie użyczałem dotąd nikomu moich kawałków do remiksów. Mam sporo piosenek, których jeszcze nie wydałem, więc najpierw skupiam się na ich stopniowej publikacji. Nie wiem, jak sprawa wygląda na Tik Toku, który jest ostatnio kopalnią takich przeróbek. Nie miałem czasu tam jeszcze zajrzeć, by to sprawdzić.

MM: Czy to znaczy, że będziesz wypuszczał piosenkę za piosenką, a potem wydasz je na ep-ce lub longplayu?

MB: W wakacje zamierzam wypuścić kolejne dwa utwory. Później chcę dokończyć płytę, na której również się one znajdą. Chciałbym, by całość ukazała się jesienią. Mam zrobione demówki i 60% produkcji. Muszę znaleźć czas między koncertami, by ją dokończyć. Pomaga mi też dwóch producentów z Ukrainy. Nie jest łatwo znaleźć ludzi, którzy podzielają tę samą wizję muzyczną. Wiem co chcę osiągnąć, a z pomocą z zewnątrz może to być łatwiejsze. A teraz, gdy podpisałem kontrakt z polską wytwórnią, będę szukał producentów także tutaj.

MM: Mieszkałeś w wielu różnych miejscach. Rozumiem, że w Polsce jeszcze nie?

MB: To prawda, natomiast jestem ogromnie wdzięczny za to, że Polacy okazali nam ogrom wsparcia i dali schronienie wielu mieszkańcom Ukrainy zwłaszcza po wybuchu wojny. Szczerze mówiąc, nie byłem w Polsce przed 24 lutego 2022... Nie miałem okazji, bo wcześniej też nie grałem tu koncertów. Teraz się to zmieni.

MM: Dziękuję za rozmowę.

Foto: Warner Music Poland

Powiązane materiały