Nika (Newtones)

Rozmowa z Niką, wokalistką warszawskiej grupy Newtones, która niedawno wydała debiutancki album "Anachronizm".
- Skąd pomysł na tytuł płyty „Anachronizm”?
- „Anachronizm” to tytuł jednego z utworów na tej płycie. Pisząc tekst do tego numeru chciałam przekazać historię spotkań z ludźmi i sytuacji, które zdarzają się w moim życiu za wcześnie lub za późno, co oczywiście ma swoje następstwa. A poza tym, tkwi we mnie silne poczucie, że kiedyś żyłam w latach trzydziestych ubiegłego stulecia. Kiedy oglądam filmy przedwojenne, czuję te zapachy, głosy, rozumiem emocjonalność tamtych ludzi i to wszystko odczuwam w jakiś niesamowicie wyrazisty sposób.
- Czy utwór „Anachronizm” jest dla Ciebie w jakiś sposób ważny?
- Jest to utwór bardzo mi bliski. Opowiada o tym, co straciłam i o czym nie zapomniałam, definiuje mnie jako osobę nadal zagubioną w czasie, cieleśnie umiejscowioną w traźniejszości, ale duchowo nadal poszukującą pogodzenia z tym, co było.
- W jakich okolicznościach doszło do spotkania Waszej trójki tworzącej Newtones. Każde z Was pochodzi z innych światów muzycznych. Sebastian Zusin to były muzyk metalowych Sparagmos i Rootwater, Krzysiek Palczewski grał w progresywnych Collage i Satellite, Ty z kolei obracasz się bardziej w klimatach trip-hopowych i jesteś tancerką.
- Najpierw poznałam Sebastiana przy okazji jednego ze spektakli tanecznych "Ciało i Dusza na Plaży", w którym tańczyłam, a Sebastian tworzył muzykę do tego projektu. Od słowa do słowa porozumieliśmy się, aby nagrać coś wspólnie. Z kolei Krzyśka Palczewskiego poznałam dzięki Sebastianowi podczas nagrywania przeze mnie partii wokalnych do naszej płyty.
- Jak udało się Wam połączyć te trzy światy muzyczne na albumie „Anachronizm”?
- Myślę, że stało się tak dlatego, że Sebastian i Krzysiek są muzykami poszukującymi, którzy na pewno nie zamykają się w jednym gatunku muzycznym. Są przede wszystkim otwarci, a tylko z takimi muzykami można eksperymentować.
- Wiem, że album został nagrany już 2 lata temu. Dlaczego musieliśmy czekać na jej wydanie aż do tego roku?
- Najpierw zupełnie radośnie tworzyliśmy sobie muzykę do "Anachronizmu", całkowicie spontanicznie, bez wytyczania sobie żadnych ram zarówno czasowych jak i gatunkowych. Potem szukaliśmy wydawcy, mieliśmy pewne roszady personalne w zespole, tworzyliśmy klipy do utworów z tej płyty, a nieco później zaczęliśmy też nagrywać nowy materiał na nowy album. Stąd ten długi proces, chociaż widocznie płyta czekała na swój czas i tak po prostu miało być.
- Część tekstów na tej płycie jest po polsku, a część po angielsku. Dlaczego nie zdecydowałaś się na jeden język?
- Nagrywając ten album założyliśmy sobie, że nie będziemy się w żaden sposób ograniczać. Dlatego, pisząc teksty, tworzyłam je tak, jak było mi w danym momencie wygodnie. Wygodniej pisze mi się po polsku, ale po angielsku lepiej mi się śpiewa (śmiech), chociaż czasem zgrabnie napisany tekst w naszym ojczystym języku to bardzo przyjemna rzecz do artykułowania. Poza tym początkowo nie planowaliśmy wydawać tego albumu. Chcieliśmy go nagrać i po prostu rozdać. Dopiero kilka życzliwych nam osób namówiło nas, żebyśmy ten krążek jednak wydali, co zrobiliśmy w niezmienionej językowo formie.
- Znalazłem w Internecie Twoją wypowiedź: „Artysta jest kilkoma osobami naraz, a sztuka służy poznawaniu siebie”. Możesz rozwinąć tę myśl?
- Od dzieciństwa zajmuję się kilkoma dziedzinami sztuki. Zaczęło się od rysunku, potem była muzyka, następnie taniec, a na końcu sztuki filmowe. Wszystko się ze sobą splatało i miało wiele wspólnego z muzyką. Kiedyś pomyślałam jednak, że należy zajmować się jedną rzeczą, a dobrze, ale była to bardzo krótka myśl :) Eksperymentowałam więc na sobie te rozstania z każdą ze sztuk, ale za każdym razem czułam się niekompletna, pozbawiona jakiegoś sensu. W każdej ze sztuk wyrażam się na inny sposób i choć z tym samym sercem, to jednak z innym narastaniem emocji i stąd moje widzenie siebie, jako „kilka osób naraz”.
- Wspomniałaś, że pracujecie już nad nową płytą. Możesz zdradzić, czego możemy się na niej spodziewać?
- Będzie to płyta pewnie bardziej (niż "Anachronizm") oszczędna w swojej muzycznej formie, a w emocji refleksyjna. Będą elementy ambientu, downtempa, deephousu z akcentami dubstepowymi i jeszcze kilka innych smacznych dźwięków, które tylko przyjdą nam do głów. Ale będzie to na pewno bardziej spójny muzycznie materiał niż ten z płyty „Anachronizm”, który jest jednak impresją na tematy różne.
