Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyOrdinary Brainwash
Ordinary Brainwash

Ordinary Brainwash

Wywiad22.06.2012Grzegorz SzklarekRafał Żak
Ordinary Brainwash

Wywiad z Rafałem Żakiem -założycielem i liderem projektu Ordinary Brainwash.

Cantaramusic: Album "Me 2.0" to bardzo osobista płyta. Takie wrażenie odniosłem słuchając tekstów piosenek, które są na tym wydawnictwie.

RŻ: Tak. Jest to album osobisty, ale poruszający jednocześnie uniwersalne tematy. Bazowałem głównie na przemyśleniach wewnętrznych, a nie na obserwacjach ludzi. "Me 2.0" to zapis przemyśleń osoby, która wchodzi w dorosłość, przemyśleń z pierwszego, naiwnego okresu dorosłości. Najpierw jest beztrosko, aż tu nagle musisz zacząć podejmować poważne decyzje. Pewne rzeczy trzeba przemyśleć, pewne zmienić, a niektóre rozwijać.

Cantaramusic: "Me 2.0" to trzeci album w Twej dyskografii. Czy jest to kolejny etap Twego artystycznego rozwoju i jak wypada porównanie tej płyty z dwoma poprzednimi wydawnictwami?

RŻ: Na pewno jest to kolejny etap rozwoju. Zupełnie inaczej patrzę na nową płytę niż na mój pierwszy album. Jest to zdecydowany skok jakościowy. Poza tym dla mnie najważniejsze jest to, iż w przypadku "Me 2.0" udało się wydać płytę w dużej wytwórni jaką jest Metal Mind. To pomaga mi w dotarciu do większej ilości słuchaczy. Nie mam możliwości dawania koncertów, więc tym bardziej jest to dla mnie ważne. W tym gatunku muzyki wszystko trzeba budować powoli, od początku. Nie jest tak, iż trafia się wytwórnia, która wykłada 10 milionów dolarów na promocję i nagle stajesz się gwiazdą z pierwszych stron kolorowych pism. Także wierzę w to, iż "Me 2.0" jest taką trampoliną dla mego dalszego rozwoju.

Cantaramusic: Ordinary Brainwash to Twój solowy projekt. Sam komponujesz, piszesz teksty, aranżujesz. Nie kusi Cię, aby stworzyć zespół?

RŻ: Owszem, wyobrażam sobie pracę z innymi muzykami, tylko nie wiem, jak by to wyglądało. Największym profitem z tego, iż robię wszystko sam jest bezkompromisowość. Wydaje mi się, iż dopuściłbym tych muzyków do wspólpracy ze mną, ale musiałbym mieć pełną kontrolę i decydujące zdanie. Przyznaję, iż na chwilę obecną jest mi sobie to ciężko wyobrazić. To zależy od tego, czy Ci muzycy byliby w stanie zaakceptować moją dominację (śmiech).

Cantaramusic: Czy w tej sytuacji planujesz grać koncerty promujące ten album?

RŻ: Na pewno nie w najbliższej przyszłości. Nie zrobiłem żadnych kroków w tym kierunku. To jest ogromne przedsięwzięcie, a ja nie lubię niczego robić na pół gwizdka. Moje koncerty musiałyby mieć dobre oświetlenie. Do tego multimedialne wizualizacje, coś a la Pink Floyd. Ale na to będę musiał długo czekać (śmiech)

Cantaramusic: Słuchając "Me 2.0" nasuwały mi się skojarzenia ze Stevenem Wilsonem i jego projektami: Porcupine Tree i No-Man. W perspektywie tego, co przed chwilą powiedziałeś o swej samodzielności, chciałbym zapytać, czy podobnie jak Wilson byłbyś w stanie podjąć współpracę z innymi muzykami, pod różnymi nazwami.

RŻ: Myślę, że tak. Mam dużo niepublikowanej muzyki niepasującej stylistycznie do Ordinary Brainwash. To nie jest tak, iż nagrywam tylko muzykę w stylu Ordinary Brainwash. Jak podkreśliłem wcześniej: ten projekt jest moim dzieckiem, którego nikomu nie oddam, ale nie widziałbym problemu w nagraniu z kimś, pod innym szyldem, zupełnie innej muzyki. Nie wiem do końca jak to działa. Może są muzycy, którzy chcieliby coś ze mną zrobić, ale się boją zapytać, bo myślą, iż jeśli jest to już trzecia płyta to jestem niewiadomo kim. Tak samo ja mam opory przed zwróceniem się do kogoś, kto jest kilka poziomów nade mną.

Cantaramusic: A czy nagrałbyś muzykę do filmu?

RŻ: O tak! To jedno z moich marzeń. Może nie do jakiegoś 'blockbastera' za miliony dolarów, ale do jakiejś ciekawej, artystycznej produkcji - jak najbardziej!

Cantaramusic: Jak Ci się wydaje, skąd w Polsce, od wielu lat, jest taka popularność muzyki progresywnej?

RŻ: Hm, nie wiem. Rzeczywiście, istnieje u nas dużo świetnych zespołów grających taką muzykę, ale przyznam szczerze, iż według mnie nigdy z muzyką progresywną nie było tak źle jak teraz. Uważam, iż apogeum popularności tej muzyki to lata 70. i 80. ubiegłego wieku. Trochę trafiłem na zły okres. A z czego wynika popularność tego nurtu w naszym kraju? Może jest to zasługa takich dziennikarzy jak Piotr Kaczkowski? To właśnie u niego w audycji pojawiłem się po raz pierwszy. Pamiętam, iż kiedyś nagrywało się jego audycje na taśmy szpulowe lub kasetowe. Muzyka progresywna miała wtedy taki trochę undergroundowy posmak. Ludzie do tego sami dochodzili, sami to nagrywali. Myślę, iż wszyscy jesteśmy jeszcze pokoleniem wychowanym na audycjach Piotra Kaczkowskiego.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Ordinary Brainwash - Me 2.0
Recenzja07.06.2012

Ordinary Brainwash - Me 2.0

Trzeci album solowego projektu Rafała Żaka przynosi solidną dawkę pięknej, progresywnej muzyki.