Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadySmash Into Pieces
Smash Into Pieces

Smash Into Pieces

Wywiad02.08.2023Maciej MajewskiSmash Into Pieces
Smash Into Pieces

Szwedzi ze Smash Into Pieces kontynuują swoją muzyczną-tekstową opowieść o Arkadii także na najnowszej płycie „Ghost Code”. Album przenosi słuchacza tym razem w świat realny, w którym pojawiają się elementy znane z poprzednich płyt grupy. A już 2 listopada zespół ponownie wystąpi w Polsce – w warszawskim klubie „Proxima”. O samej płycie, jak i o bieżącym funkcjonowaniu Smash Into Pieces opowiedzieli mi frontman grupy Chris Sörbye oraz gitarzysta Benjamin Jennebo.

MM: „Ghost Code” jest kolejną częścią waszej opowieści o Arkadii. Jaki koncept stoi za tym albumem?

BJ: To bardziej kontynuacja albumu „A New Horizon”. Pomiędzy tym była płyta „Disconnect” (wydana w 2022 r. – przyp. MM). Na „Ghost Code” wracamy do narracyjnej opowieści i do wątków, które kończyły „A New Horizon”.

CS: Akcja jednak przenosi się do rzeczywistości. Nie jesteśmy już sferze wyobraźni. Algorytmy z Arkadii przeniknęły do świata rzeczywistości i to on jest ‘nową’ Arkadią.

BJ: To trochę jak ze sztuczną inteligencją, która zaczyna przenikać do naszej rzeczywistości. Do świata ludzkiego.

MM: Swoją drogą, używaliście narzędzi AI do pomocy przy pisaniu materiału na ten album?

CS: Nie!

BJ: Nie, ponieważ nie wiemy, jak ich używać (śmiech). AI ma niedoskonałą formę i w sumie nie wiem, jak mogłaby pomóc naszej twórczości. Z całą pewnością potrafimy pisać muzykę lepiej, niż AI. Być może do kolejnej płyty pojawią się odpowiednie narzędzia w tym obszarze, które będziemy mogli, a przede wszystkim – potrafili odpowiednio wykorzystać. Na razie się jednak na to nie zanosi.

CS: Mam wrażenie, że raczej poprawialibyśmy to, co zrobiłoby AI. Komponowanie ma jednak przede wszystkim czynnik ludzki, którego żadna maszyna nie zastąpi.

MM: Zanim „Ghost Code” pojawił się w całości, wypuściliście kilka singli, które niejako odsłoniły większą część płyty. Czy to nie pozbawia waszych słuchaczy elementu niespodzianki?

BJ: Wiem, co masz na myśli, ale dzisiaj muzycy i słuchacze współpracują razem. Bez obu stron, nie byłoby możliwe wydawanie muzyki w taki sposób, w jaki my to robimy. Nie stoi za nami wielka wytwórnia, więc kontrolujemy każdy aspekt naszej działalności. Głównym czynnikiem jest ekonomia. Pisanie muzyki, wypuszczanie jej w świat, wymaga nie tylko czasu, ale i rozwagi. Bez naszych fanów, którzy są czynną stroną tego procesu, nie miałoby to zwyczajnie sensu. Dlatego wypuszczanie muzyki stopniowo pomaga nam przetrwać. Wypuszczamy jeden utwór, obserwujemy jego odbiór i na tej podstawie podejmujemy decyzję o tym, jak wydawać kolejne. Jeśli więc wydajemy 5, czy 6 singli przed samą premierą płyty, to jest to spowodowane wyłącznie ekonomią i zachowaniem ciągłości całego procesu. Wydanie płyty, to podsumowanie tych działań, bo zaraz potem zaczynają się koncerty. Także element niespodzianki, o którym mówisz, miał sens w dawnych czasach. Myślę jednak, że obecnie jest po prostu niemożliwy bez odpowiednich nakładów finansowych. Podobnie jest zresztą z serialami na platformach streamingowych. Od razu pojawia się kilka odcinków lub nawet cały sezon! Po co? Po to, aby można było przygotować kolejny.

CS: Inna sprawa, że lubimy wydawać naszą muzykę. Tworzymy ją oczywiście z myślą o naszych słuchaczach, ale przede wszystkim dlatego, że sami mamy z tego frajdę. Poza tym ludzie nie są już tak skupieni na płytach jak kiedyś. Wszędzie rządzą playlisty, więc w przypadku singli, które wydajemy, ma to więcej sensu, niż gdy w przypadku całych płyt. Album jest w zasadzie playlistą, składającą się wyłącznie z naszych utworów (śmiech).

MM: Pytam także dlatego, że pomijając utwory, które ukazały się wcześniej na singlach, najważniejszym kawałkiem spinającym „Ghost Code” w całość, wydaje się być „Sleepwalking”?

BJ: Masz absolutną rację. To zresztą jest swoisty podtytuł „Ghost Code”. To, jak postrzegamy rzeczywistość, ma w sobie coś z lunatykowania. Obserwujemy ludzi, którzy funkcjonują kompletnie bezrefleksyjnie, automatycznie. Zupełnie, jakby chodzili we śnie.

MM: A kto śpiewa chórki w „Heroes Are Calling”?

CS: Te głosy należą do współautorów tej piosenki, a więc Benjamina, Pera (Bergquista, drugiego gitarzysty zespołu – przyp. MM), Linnei Deb, Andreasa Lindbergha oraz Jimmy’ego ‘Jokera’ Thörnfeldta. Razem z nimi napisaliśmy też „Six Feet Under”.

MM: Z oboma tymi utworami startowaliście w konkursie Melodifestivalen. Co dla was oznacza to udział w tym wydarzeniu?

CS: Melodifestivalen to dla nas przede wszystkim okazja do pokazania się szerszej publiczności. Za pierwszym razem udział dał nam rozpoznawalność, do jakiej od dawna dążyliśmy. Melodifestivalen to tak naprawdę wielka szwedzka impreza showcase’owa, skierowana do szerokiej, mainstreamowej publiczności. Dzięki niej zyskaliśmy dużą rozpoznawalność nie tylko w Szwecji, ale i w Europie.

MM: „Ghost Code” jest równo wyważony między brzmieniami elektronicznymi, a gitarowymi. Nie chcieliście tym razem wzbogacać go o dodatkowe instrumenty? Na poprzednich płytach zdarzał się np. saksofon.

CS: Wszyscy w zespole wywodzą się z korzenia muzyki rockowej, choć jako grupa mamy też w sobie wiele z fascynacji popowych. Poza tym każdy z nas osobno ma bardzo różnorodne fascynacje muzyczne. Staramy się przemycać tę różnorodność w twórczości Smash Into Pieces.

BJ: Tę różnorodność słychać przede wszystkim, kiedy razem z Perem tworzymy i jest burza mózgów. Wtedy bawimy się dźwiękami, dodajemy różne elementy, dziwne brzmienia itd. A w przypadku „Ghost Code” postanowiliśmy zebrać wszystkie wpływy, jakie znalazły się na naszych poprzednich siedmiu płytach. Nie zrozum mnie źle. Chcieliśmy stworzyć przede wszystkim spójny muzycznie materiał. I rzeczywiście nie ma tu zbyt wielu elementów spoza świata elektroniki, czy rocka. Nie znaczy to jednak, że nie będzie ich też na kolejnych płytach.

CS: Za moment wypuszczamy nowy utwór, zatytułowany „Wildfire”, który jest dość lekką, letnią kompozycją z gitarami akustycznymi. Nie ma tam tego pierdolnięcia znanego z płyt. Po prostu chcieliśmy na moment wyluzować.

MM: 2 listopada zagracie ponownie w Polsce. Zagracie „Ghost Code” w całości?

CS: Myślę, że zagramy jakąś część płyty, ale będziemy też próbować nowe kompozycje na tej trasie – takie, których jeszcze nie opublikowaliśmy. Jesteśmy ciekawi, jak one wypadną i przede wszystkim – jak przyjmie je publiczność.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Smash Into Pieces / Warszawa, Proxima / 03.10.2025
Galeria06.10.2025

Smash Into Pieces / Warszawa, Proxima / 03.10.2025

Jedna z najpopularniejszych szwedzkich grup rockowych zagrała po raz kolejny w Polsce. Tym razem Smash Into Pieces zaprezentowali się w Krakowie i Warszawie.

Smash Into Pieces na dwóch koncertach w Polsce
News14.04.2023

Smash Into Pieces na dwóch koncertach w Polsce

Jedna z najpopularniejszych szwedzkich grup rockowych zagra w listopadzie w Warszawie oraz Krakowie.

Smash Into Pieces z nowym singlem 'Deadman'
News01.02.2022

Smash Into Pieces z nowym singlem 'Deadman'

"Deadman" to nowy singel grupy Smash Into Pieces zapowiadający jej siódmy album studyjny.

Smash Into Pieces
Wywiad25.10.2021

Smash Into Pieces

Szwedzki kwartet Smash Into Pieces niedawno wydał kontynuację płyty „Arkadia”. „A New Horizon” to jeszcze bardziej złożona opowieść o bycie krainy, której cechy możemy odnaleźć na naszej własnej planecie. Grupa promuje album także teledyskami, które tworzy do każdego z utworów na płycie, a w przyszłym roku wystąpi także w Polsce. O szczegółach i zawartości nowego dzieła zespołu, opowiedział mi jego wokalista i tekściarz, Chris Adam Hedman Sörbye