Widmoid
Kwartet Widmoid to jedno z najciekawszych zjawisk na polskiej scenie rockowej w ostatnich miesiącach. Zespół, w którego składzie jest między innymi słynny basista Marcin Ciempiel, ma na koncie świetnie przyjętą ep-kę "404" utrzymaną w klimatach nowofalowych. I o tym właśnie wydawnictwie porozmawialiśmy z wokalistką, autorką tekstów i współzałożycielką Widmoid - Julią Stelmaszczuk.
Kwartet Widmoid to jedno z najciekawszych obecnie zjawisk na polskiej scenie rockowej. Zespół, w którego składzie jest między innymi słynny basista Marcin Ciempiel, ma na koncie świetnie przyjętą ep-kę "404" utrzymaną w klimatach nowofalowych. I o tym właśnie wydawnictwie porozmawialiśmy z wokalistką, autorką tekstów i współzałożycielką Widmoid - Julią Stelmaszczuk.
W info prasowym znalazł się taki fragment: „Widmoid to muzyka myśli i instynktu”. Jak byś tę myśl rozwinęła w kontekście Waszego mini-albumu „404”?
Ten opis jest akurat mojego autorstwa. Potrzebowaliśmy jakiegoś w miarę chwytliwego hasła. To było coś, co mi się nasunęło jako najbardziej zwięzłe podsumowanie naszej muzyki jako efektu instynktownego rozwinięcia wstępnych konceptów. Nie umawialiśmy się na jakiś konkretny styl czy gatunek, ale mamy podobne muzyczne zainteresowania i skłaniamy się ku podobnym rozwiązaniom. W zasadzie jak do tej pory każda piosenka powstawała w taki sposób, że ja i Rafał tworzyliśmy szkic, który po zaprezentowaniu na próbie rozwijaliśmy intuicyjnie dzięki współpracy wszystkich. Generalnie w tym haśle chodziło mi o podkreślenie tego, że muzyka wychodzi nam instynktownie. Natomiast na mnie spoczywa odpowiedzialność za myśl. Mam nadzieję, że treści które przekazujemy pobudzają do rozważań.
Wspomniałaś o tym instynkcie. Jak w jego kontekście doszło do poznania się Waszej czwórki? Jesteście w różnym wieku, macie różne doświadczenia muzyczne. Jak doszło do tego, że się połączyliście w 2019 roku?
Założyliśmy zespół z Rafałem Ptaszyńskim i przez pierwsze dwa lata funkcjonowaliśmy jako duet, ale niestety mieliśmy dużą przerwę z powodu pandemii. W tamtym czasie wszystkie nasze ustalone koncerty zostały odwołane. Chcieliśmy grać najpierw muzykę elektroniczną - to było nasze pierwotne założenie. Przed epidemią zagraliśmy kilka koncertów, chyba cztery. W praktyce na każdy z nich musieliśmy zaprosić kogoś, kto wspomoże nas na scenie, bo kiedy już graliśmy stawało się dla nas jasne, że ta formuła elektroniczna nie wystarcza. Ostatecznie energia na scenie lepiej się rozkłada, kiedy jest na niej więcej osób oraz instrumentów i kiedy całość można lepiej zaaranżować. Marzyliśmy o takim składzie, jaki mamy teraz, ale w sumie nie spodziewaliśmy się, że pomysł rozwinie się aż tak dobrze. Rafał skorzystał ze swoich znajomości. Przez wiele lat koncertował z różnymi zespołami, również jako muzyk sesyjny i po prostu gdzieś po drodze spotkał Marcina Ciempiela oraz Kubę Kinsnera. Chyba nie były to wtedy jakieś bliskie znajomości, ale szanowali się wzajemnie. Z tego co wiem, Rafał był bardzo pod wrażeniem gry Marcina na basie. Na szczęście zachował kontakty i najpierw odezwał się do Kuby. Pierwszym skutkiem wspólnych działań było to, że nagraliśmy cover piosenki „Adore” angielskiego zespołu Savages. Już wtedy niezwykle miło nam się współpracowało i stwierdziliśmy, że byłoby bardzo fajnie poszerzyć tę formułę o żywy bas. Aktualnie ten instrument jest w dużym stopniu dominującym elementem naszego brzmienia. Muzyka nabrała jeszcze więcej mocy i charakteru, więc uważam, że to był słuszny krok.
A także nowofalowego odcienia…
Tak i to jest dla mnie bardzo ważne, bo moim marzeniem było mieć zespół, który w jakiś sposób dokona syntezy właśnie takiego grania nowofalowego z elementami współczesnymi. Chcieliśmy, żeby to było trochę bardziej eksperymentalne, ale póki co wynikami naszych muzycznych eksploracji są utwory, które można chyba określić jako ,,piosenkowe" i nawet dość przebojowe.
Muzyka nowofalowa zawsze kojarzy mi się z pewnym zaangażowaniem społecznym w tekstach. Czy pisząc teksty na „404” czułaś potrzebę wyrzucenia z siebie swoich obserwacji lub zaniepokojenia tym, co się wokół Ciebie dzieje?
No tak, coś w tym jest, ale ja nie uważam się za jakiś autorytet, który może się wypowiadać o tym, co jest złe lub dobre. Mogę tylko intuicyjnie dotknąć pewnych tematów, które mnie poruszają, jak na przykład kwestii wojny. Ale nie jest to główny temat piosenki „Rozkazy”, która się z tym kojarzy. Najważniejszym motywem dla mnie była wolność i jedynie smutek, który wojna we mnie wywołuje w jakiś sposób może napędza tekst tego utworu. Liczę jednak na to, że w jego słowach słyszalny jest nie tylko ten ciężar, ale też nadzieja i walka o samego siebie. Wracając do pytania, to staram się zawsze, żeby moje teksty miały co najmniej dwa znaczenia lub nawet więcej w różnych skalach i w najmniejszej z nich zawsze są analogią do czegoś, co dzieje się w moim życiu. Próbuję zawierać w przenośni również bardziej rozległe, uniwersalne zagadnienia, chociaż nie wiem na ile mogę dokonać obiektywizacji własnych doświadczeń. Po prostu mam swoje spostrzeżenia na temat tego jak społeczeństwo funkcjonuje i nie waham się ich używać. Staram się, żeby teksty w jakiś sposób komentowały rzeczywistość, ale nie jest moim celem moralizowanie.
Zgadzam się z Tobą. Jednak w latach 80-tych większość tych zespołów zaangażowanych, nazwijmy je „jarocińskich”, w swoich tekstach przekazywała ważne treści. I myślę, że teraz znowu mamy podobne czasy. Zastanawiam się, czy artyści nie powinni bardziej odważnie zabierać głos w sprawach dotyczących nas wszystkich. Obecnie niewielu wykonawców w naszym kraju jest „vox populi”…
Uważam, że o rzeczach ważnych trzeba mówić, natomiast nie sądzę, że akurat ja mam rację i że mogę powiedzieć komuś, jak powinien postępować. Wolę raczej wrzucać takie tematy na forum publiczne, aby były dyskutowane.
O to właśnie chodzi.
To jest coś, do czego chcę dążyć. Nie chcę tworzyć piosenek, które w moim odczuciu byłyby puste.
Czemu na tej płycie znalazło się jedynie pięć kompozycji?
Złożyło się na to kilka rzeczy. Jeden z członków zespołu miał wypadek w czasie, kiedy pracowaliśmy nad materiałem. Przez jakieś pół roku nie mogliśmy w ogóle nagrać kolejnych utworów. Jeden z nich, który miał się na tej płycie pojawić nie trafił tam właśnie z tego powodu. Poza tym słyszeliśmy z różnych stron opinie i sugestie, że to jest dobry pomysł, żeby wydać ep-kę i zobaczyć jak zostanie odebrana oraz upewnić się, czy podążamy dobrym dla nas tropem.
Z tego co słyszę i czytam w mediach, to idziecie w dobrym kierunku. Powstaje pytanie: co dalej?
Planujemy tę ep-kę ekspandować do pełnoprawnego albumu, ale nie wiem czy to się uda ani kiedy można się spodziewać końcowego efektu. Na razie pracujemy nad dalszymi nagraniami.
I na koniec prośba o wyjaśnienie: o co chodzi z tym tytułem „404” w nawiązaniu do tego albumu?
Bardzo lubię zwięzłość i dobitnośc liczb. Uważam to za fascynujący motyw. Kiedy działaliśmy jako duet też mieliśmy sporo piosenek, które były tytułowane liczebnikami. Uwielbiam podważać bezkompromisowość i znaczeniową rygorystyczność matematyki wprowadzając jej elementy do sfery poezji. „404” oczywiście nawiązuje do błędu 404 w terminologii komputerowej, ale ja używam tego jako metafory poczucia niedopasowania i trudności w odnalezieniu się. „404 Not Found” tak mi się kojarzy. Każda nasza piosenka w jakimś stopniu stanowi odniesienie do tego odczucia. Dlatego wydało mi się, że taki tytuł będzie najlepszym spoiwem całości.
Dziękuję za rozmowę.

