Ride przekazał znak pokoju

NewsPIAS Poland
Ride przekazał znak pokoju

"Peace Sign" to pierwsza zapowiedź nowego albumu klasyków nurtu shoegaze - brytyjskiej grupy Ride.

Siódmy album Ride „Interplay” ukaże się 29 marca nakładem wytwórni Wichita Recordings / PIAS. Nowy krążek jest trzecim od czasu reaktywacji w 2014 r., a w swojej drugiej fazie są razem dłużej niż jako pionierzy shoegaze'u z lat 90-tych.

Dzięki napędzającej linii basu i euforycznym syntezatorom i saksofonowi inspirowanym latami 80-tymi, "Peace Sign" jest idealnym wprowadzeniem do „Interplay”.

"Peace Sign" rozpoczął życie jako jam nagrany w studiu OX4 Marksa na początku 2021 r. Nazwaliśmy go "Berlin" i początkowo występowali w nim Loz na perkusji, Steve na basie i ja na syntezatorze Prophet 5. Około sześć miesięcy później dostałem nagranie i przekształciłem je w piosenkę. Lirycznie zainspirował mnie film "The Alpinist" o wizjonerskim wspinaczu Marcu-André Leclercu. Wkrótce po tym, jak skończyłem pracę nad piosenką, pamiętam, że opowiadałem kolegom z zespołu o Leclercu w OX4, a dobrym wspomnieniem z tamtego czasu było oglądanie tego filmu w studiu Marka” - mówi Andy.

"Interplay" będzie następcą „Weather Diaries z 2017 r. i „This Is Not A Safe Place” z 2019 r., które ponownie rozpaliły iskrę Ride, zarówno zadowalając starych fanów, jak i przedstawiając jeden z najbardziej przyszłościowych zespołów gitarowych swojego pokolenia zupełnie nowej publiczności. Wyprodukowany przez zespół z Richiem Kennedym i zmiksowany przez Claudiusa Mittendorfera, łączy wszystkie punkty z ich kariery, biorąc szalone ataki gitarowe, hipnotyczne groove'y i senne melodyjne haczyki z ich wczesnej twórczości i ustawiając je na bardziej ekspansywnym szablonie dźwiękowym, inspirowanym popowymi perełkami z lat 80-tych, takimi jak Tears For Fears, Talk Talk i wczesne U2.

Pod względem tematycznym łączy on klasyczne liryczne cechy Ride, takie jak eskapizm, marzenia i niezadowolenie ze współczesnego życia, z poczuciem odporności i wytrwałości, które wynikają z implozji, a następnie reformy i znalezienia drogi naprzód do ich drugiego szczytu, jak wyjaśnia gitarzysta i wokalista Andy Bell: "Tworzenie tego albumu zajęło dużo czasu i zespół przeszedł przez wiele wzlotów i upadków, być może najwięcej ze wszystkich albumów Ride. Ale widzieliśmy, że otrząśniemy się z przeszłości i będziemy gotowi do świętowania połączonych talentów muzycznych".

Powiązane materiały