Anja Huwe - Codes

RecenzjaAnja HuweSacred Bones2024
Anja Huwe - Codes

Anja Huwe - była wokalistka legendarnej niemieckiej grupy goth-rockowej X-Mal Deutschland - jest autorką jednego z najbardziej zaskakujących muzycznych powrotów ostatnich 35 lat.

Bardzo lubię takie powroty. W tym roku mija 35 lat od kiedy X Mal Deutschland wydali swój ostatni longplay i można sądzić, że temat jest już dawno zamknięty. A szkoda; ta ekipa odniosła niemały międzynarodowy sukces jak na zespół śpiewający po niemiecku, bardziej dynamicznie i rockowo, niż ‘artystyczni’ Kraftwerk i Einsturzende Neubauten. Byli jednym z wynalazków 4AD, a opiekował się nimi sam Ivo Watts-Russell. Zaczynali brzmieniem typowym dla niemieckiej nowej fali, ale to Ivo umocnił w nich styl, z którego słyną: post-punk, darkwave, rock gotycki. A twarzą, głosem i szefową X Mal była właśnie Anja Huwe, która powraca z solowym albumem.

Rok 2024 będzie przez fanów X Mal zapamiętany jako niezwykły; najpierw dostaliśmy kompilację ich najwcześniejszego materiału w postaci "Early Singles" (1981 - 1982), na której słychać jak kształtowało się ich brzmienie. A obok tego, "Codes", czyli solowy debiut Anji. Można sobie żartować, że nikt o ten powrót nie prosił; ale niewielu sympatyków X Mal mogło sądzić, że cokolwiek może się wydarzyć. Cztery albumy z lat 80. do dziś nie zaznały remasteringu, a o egzemplarze niektórych z nich jest coraz trudniej. Tymczasem "Codes" to jasny przekaz – u Anji sprawy mają się dobrze, płynie w niej kreatywna siła, a sztuka i niezależność to jej drugie imię.

Porównania "Codes" do X Mal są nieuniknione i odpowiedzmy sobie od razu: Codes jest tożsame z soundem X Mal, ale samo wykonanie jest zupełnie inne. To rzecz świeża i współczesna, bliska owocom renesansu darkwave, w stylu takich artystów jak Drab Majesty, Lebanon Hanover, czy Boy Harsher. Być może to nowe pokolenia post-punka i padanie tej muzyki na podatny grunt we współczesnej rzeczywistości sprawiło, że Huwe uznała, że ‘teraz albo nigdy’. Przecież należy ona do ‘oryginalnego’ pokolenia gotyckiego rocka, a także ówczesnych liderek alternatywnych lat 80., obok Anke Wolbert z Clan of Xymox, Claudii Brucken i Susanne Freitag z Propagandy.

W naturalny sposób, "Codes" to rzecz osobista. Panuje tu zupełnie inna dynamika; nie ma tu ekipy dziewczyn, które w rozmazanym makijażu i nastroszonych fryzurach odmierzają puls niemieckich metropolii bezduszną sekcją rytmiczną i zimnymi słowami wokalistki. Ona jest tu sama i w pojedynkę odprawia swoje niezawodne czary. Z jej duszy płyną wyznania, rachunki sumienia, streszczenie dziennika zapisywanego w sercu przez cały ten czas. To nie jest płyta, która ma odpowiadać na jakieś szersze zachodzące na świecie zjawiska; to głos wewnętrzny, który ukazuje się światu dopiero wtedy, gdy przychodzi na niego odpowiednia pora. Brzmienie "Codes" jest statyczne, doświadczalne, kontemplacyjne, służące nastrojowi niepokoju i zagubienia. Więcej tu elektroniki, efektów, wyładowań i pejzaży. Huwe śpiewa po niemiecku i angielsku, co swego czasu nie przysporzyło jej nowych fanów, a starzy rzucali oskarżenia o ugięcie się pod siłą mainstreamu. Dziś to odległa historia, a przed nami staje artystka po wielu twórczych przejściach, operująca głosem, który przez ten czas niespecjalnie się postarzał. Płytę otwiera i zamyka cudowna ballada („Skuggornas” i „Hideaway”); a pomiędzy nimi lecą iskry, wyje gitara, dudni bas i huczy ten sam, co dawniej wiatr (najlepsze na płycie „Zwischenwelt”).

"Codes" to niezwykła płyta artystki, która pozostaje wierna swoim ideałom niezależności twórczej, a której muzyka i przekaz są aktualne od ponad 40 lat. Anja od wielu lat nie mieszka już w Hamburgu, tylko w Nowym Jorku, ale chłód i brud jej ojczystych Niemiec nie opuszcza jej muzyki ani na chwilę. Wstrzymajmy oddech – może to dopiero początek renesansu X Mal?

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały