Balkon - Parter

Śląskie power trio Balkon doczekało się wreszcie długogrającego debiutu. Płyta zatytułowana przekornie “Parter”, tętni mieszanką post-punka, jazzu, ale i momentami zgrabnej melodyjności.
Balkon powstał dzięki programowi Dzielnica Brzmi Dobrze, realizowanemu przez Instytucję Kultury Katowice Miasto Ogrodów. Inicjatywa ta ma na celu wspieranie lokalnych artystów i promowanie ich twórczości. W skład zespołu wchodzą Michał Białas (wokal, gitara), Jakub Buczek (bas, drugi głos) oraz Krzysztof Sroka (perkusja). Dali się już poznać jako band, grający intensywne koncerty chociażby na tegorocznym Off-Festivalu, czy na FAMie, na której zdobyli aż trzy nagrody.
“Parter” jest dowodem na to, że wszystkie te działania mają swoje uzasadnienie. Począwszy od otwierającej płytę kompozycji “Pan Wymagacz” - nerwowej, połamanej i zgiełkliwej, naznaczonej wielobarwnymi wokalami Michała. Z kolei znana z singla “Telewizja” ma w sobie coś z gitarowych lat 90., między Pixies, a Sonic Youth z domieszką The Smashing Pumpkins. Natomiast rytmiczne, odrobinę funkujące “Białe kamienie”, przywołują nieco ducha Homo Twist. Jeszcze ciekawiej wypada “Pomatka” - skradająca się, lirycznie trochę turpistyczna, a jednocześnie po prostu bardzo piosenkowa. Zaś “Um tetterete kalarepum”, do którego właśnie pojawił się teledysk, jest na poły manifestem, jaki i zabawą ze zmiennymi tempami. Bardzo konkretnie i bezpośrednio wypada natomiast również znany już przed wydaniem płyty utwór “Wstyd”. Taki rodzaj zabawy wokół zgiełku, zdaje się być niejako znakiem firmowym zespołu. Pod tym względem kolejnym przykładem jest także świetne, hałaśliwe, ale i dość nośne “Królestwo”. Dokładając do tego ‘najntisowy’ “Walidator”, okazuje się, że zawartość muzyczna w tej części płyty jest znacznie podgrzana. “Smak firmy” minimalnie ją tonuje, natomiast jej apogeum stanowi utwór “Broń”. Numer zaczynający się deklamacyjnie, stanowi bowiem zapis, czy może raczej popis narracyjny Michała, kojarzący się nieco z “Milk It” Nirvany. (zresztą odnośników do twórczości zespołu Kurta Cobaina można znaleźć na całej płycie dużo więcej). Puentując to alt- walczykowatym “Brawo” i tajemniczo-niepewnym “Dziękuję”, dostajemy jedną z ciekawszych, gitarowych propozycji tej jesieni na polskim rynku.
“Parter” to płyta nie tyle do wgryzania się, co do pewnego oswajania. Pod płaszczykiem mniej lub bardziej nasyconych hałasem dźwięków, słychać bowiem wrażliwość liryczno-emocjonalną, napięcie wykonawcze i kapitalne muzyczne pomysły. Pozostaje życzyć zespołowi, by jego dalsze poczynania owocowały równie udanymi i nie mniej wymagającymi dziełami.
MACIEJ MAJEWSKI

