Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyBalkon
Balkon

Balkon

Wywiad28.11.2025Maciej MajewskiBalkon
Balkon

Śląskie power trio Balkon zadebiutowało niedawno debiutancką płytą, zatytułowaną figlarnie „Parter”. Muzyka na niej zawarta łączy w sobie post-rocka, elementy jazzu, ale jednocześnie bardzo specyficzne teksty Michała Białasa. I właśnie Michał w poniższej rozmowie opowiedział mi o korzeniach zespołu, wpływ dorastania w Wielkiej Brytanii, a także niełatwym procesie rejestracji rzeczonej płyty.

MM: Balkon powstał w ramach programu Dzielnica Brzmi Dobrze, realizowanemu przez Instytucję Kultury Katowice Miasto Ogrodów. Domyślam się jednak, że każdy z Was miał już wcześniejsze doświadczenia muzyczne, zanim postanowiliście założyć zespół?

MB: Zgadza się. Myślę, że najważniejszym projektem muzycznym przed Balkonem był zespół Kuby, Bukowicz, który działa do dziś. Krzysiek natomiast gra przy każdej możliwej okazji na różnych eventach, w Krakowie i nie tylko. Osobiście miałem tylko bardzo amatorskie doświadczenia muzyczne przed Balkonem, z których niewiele pozostało.

MM: Pełniłeś takie same funkcje - wokalisty i gitarzysty?

MB: W moim pierwszym zespole, który nazywał się Brak, zaczynałem jako basista. Przez długi czas gitara basowa to był mój główny instrument. Do dzisiaj jest dla mnie wygodniejszy od gitary elektrycznej. W Braku po czasie zacząłem dokładać swoje wokale, a już całkiem pod koniec zastąpiłem ówczesnego gitarzystę.

MM: Kto zatem był prowodyrem powstania waszego zespołu?

MB: Kuba wyszedł z inicjatywą, zamieszczając anons na stronie facebookowej. Chciał stworzyć projekt z organicznymi instrumentami, szczególnie z perkusją, gdyż Bukowicz, jego drugi projekt, jest oparty w dużej mierze na syntezatorach i samplerach.

MM: Rozumiem, że dość szeroko pojęte gitarowe granie było tu punktem wyjścia?

MB: Dokładnie tak. W tamtym momencie szczególnym zainteresowaniem Kuby były zespoły Brexit-corowe, takie jak Dry Cleaning czy Squid. Zamieścił te inspiracje w anonsie i to właśnie one mnie zainteresowały.

MM: Ciekawe, bo sam słyszę w waszej muzyce odnośniki do lat 90. pokroju Sonic Youth, Pixies, czy The Smashing Pumpkins.

MB: Tak, te zespoły w anonsie były tylko jakimś punktem zaczepnym. Nie mieliśmy w planach brzmieć jak te zespoły, ani nic takiego. Nasze granie wyszło czysto ze wspólnego improwizowania. Jesteśmy zarazem fanami nowego grania, jak i starszego - w tym też wyżej wymienionych przez Ciebie zespołów. Dlatego nasze improwizacje, które potem przerodziły się w piosenki, mogą nieść takie odnośniki.

MM: Przypominacie też w jakimś stopniu Worms Of Senses...

MB: Możliwe. Myślę, że ze względu na to całkiem dobrym pomysłem był wspólny koncert z nimi, który graliśmy pod koniec 2023 roku.

MM: Wszystkie piosenki z płyty "Parter" zaśpiewałeś po polsku. To było odgórne założenie?

MB: Szczerze mówiąc, to od początku Balkonu, nigdy nie miałem ochoty śpiewać w języku angielskim, mimo że raczej nie miałbym z tym żadnego problemu. Już grając i śpiewając w Braku, zacząłem preferować pisanie tekstów po polsku. Uważam, że jest to piękny, trudny język, co sprawia, że pisanie tekstów jest zarazem ciekawym wyzwaniem, jak i czymś bardzo satysfakcjonującym. Wydaję mi się, że umiem więcej jakichś subtelności zmieścić w polskie słowa, niż angielskie.

MM: Dlatego też pewnie łatwiej ci 'ubrać' myśli w mowę ojczystą?

MB: O dziwo, nie nazwałbym języka polskiego moim ojczystym. Urodziłem się w Polsce, natomiast bardzo znaczącą część swojego dzieciństwa przeżyłem za granicą - w różnych miejscach w Wielkiej Brytanii. Przez to na co dzień myślę raczej po angielsku. Pisanie tekstów po polsku jest dla mnie właśnie dość trudne, co też dodaje do satysfakcji, gdy jakiś tekst jest dobrze odebrany przez słuchaczy.

MM: To chyba też tłumaczy poniekąd Twój background muzyczny?

MB: Zapewne tak, chociaż gdy mieszkałem za granicą, nie byłem szczególnie zainteresowany muzyką poza radiową. Mimo to, do utworów, które były puszczane w radiu tam, a tu nie, mam do dziś sentyment, więc myślę, że musiało to mieć na mnie jakiś wpływ.

MM: Jak długo pracowaliście nad "Parterem"?

MB: Ciężko to definitywnie określić. Część materiału powstała już na pierwszych próbach, na początku 2023 roku (np. „Białe Kamienie”), a część parę miesięcy przed ostatecznym nagraniem studyjnym płyty (np. „Brawo”). Nie jest to jednak aż tak zaskakujące, gdy się spojrzy na to, że w sumie mieliśmy 3 podejścia do nagrania tej płyty.

MM: Z czego to wynikało?

MB: Pierwsze nasze podejście, jeszcze z poprzednim perkusistą, znalazło się na dysku twardym realizatora, który niestety został uszkodzony. Dane z tego dysku okazały się nie do odzyskania, więc nie mogliśmy wypuścić tego materiału, mimo, że ówcześnie byliśmy z niego całkiem zadowoleni. Przy drugim podejściu morale były niskie, spowodowane kiepskimi relacjami w zespole, co spowodowało, że materiał był nagrany w jakości, która nam ostatecznie nie odpowiadała. Z tej sesji opublikowany został jedynie jeden utwór, singiel „Wielki Hochsztapler”. Trzecie podejście było już z Krzyśkiem, naszym aktualnym perkusistą. Sesja poszła bardzo sprawnie, zarazem jesteśmy zadowoleni z jej efektów. Warto wspomnieć, że przy każdej sesji materiał (piosenki, formy, teksty) się mniej lub bardziej zmieniał.

MM: Wszystkie utwory, które nagraliście z Krzyśkiem znalazły się na płycie?

MB: Jedna została przez nas odrzucona, natomiast ostatecznie uważam, że to wyszło na dobre; nie do końca pasowała do tonu płyty, a też dodałaby do (i tak długiego jak na dzisiejsze standardy) czasu jej trwania.

MM: Będzie można jeszcze Was usłyszeć na żywo w tym roku?

MB: Tak, mamy zaplanowany koncert 13 grudnia w krakowskim Klubie RE wraz z zespołami Wilgoć i Sz.a.j.s. Jeśli nie będzie żadnych spontanicznych okazji, to jest to raczej nasz ostatni koncert w tym roku, a towarzystwo jest naprawdę doborowe, więc warto wpaść.

FOTO: Tomasz Makula

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Balkon - Parter
Recenzja21.11.2025

Balkon - Parter

Śląskie power trio Balkon doczekało się wreszcie długogrającego debiutu. Płyta zatytułowana przekornie “Parter”, tętni mieszanką post-punka, jazzu, ale i momentami zgrabnej melodyjności.