Clan of Xymox - Spider On the Wall

"Spiders On the Wall" to już szesnasty album w dyskografii klasyków nurtu dark wave Clan of Xymox. Oto nasza recenzja płyty napisana przez Jakuba Oślaka.
Nowa płyta Clan Of Xymox podziałała na mnie jak zastrzyk adrenaliny na Mię Wallace. Czekałem na taki nieoczekiwany impuls muzyki, który postawi mnie na równe nogi i wytęży zmysły. Wszyscy mamy dosyć tego zamknięcia, tego zatrzymania w miejscu, które nas ogłupia i uwstecznia. Jestem ciekaw, w jakim stopniu Ronny Moorings tworzył tą płytę w odosobnieniu. Kiedyś taki sposób pracy przyniósł mu najlepszą płytę Xymox, jego i moim zdaniem, czyli Twist Of Shadows. Nowy krążek ma ze swoim poprzednikiem sporo wspólnego. To ładunek przebojowości, dbałość o detale, pomysłowości w odpornym na innowacje gatunku, oraz romantycznego smutku, jaki okrasza płyty Xymox. Płyta nie jest wesoła, ale niesie radość. Na końcu wszystkich frapujących tekstów Ronny’ego czeka jego nieodmiennie dyskretny uśmiech i twórcza satysfakcja. Słuchacz wychwyci to bezbłędnie.
Spider on the Wall to hit za hitem: „Lovers”, „All I Ever Know”, no i „She”. Ten numer usłyszeliśmy na żywo w styczniu, ale dopiero z płyty dociera do mnie, jaki to dynamit. Ronny dawno nie dysponował takim przebojem. Cała pierwsza strona tego albumu brzmi w ten sposób – jest żywa, taneczna, wciągająca, poruszająca duchowo i cieleśnie. Druga strona, od utworu tytułowego, to coś innego. Tu schodzimy do piwnicy, do klimatów zaklętych. Ronny pozwolił sobie, aby ta część płyty brzmiała jak coś zdartego z The Cure, The Sisters of Mercy, albo z Medusy. Ale jemu wolno; Clan Of Xymox to wyznacznik tego, co nazywamy darkwave, ale także echo współczesności muzycznej i społecznej. Ronny nie siedzi zamknięty w krypcie i słucha tego, co gra pokolenie wychowane na jego płytach i daje temu wyraz we własnej twórczości, pozornie surowej, ale wyszukanej. Czas mu sprzyja.
Spider On The Wall poza ładunkiem przebojowości i estetyki, zawiera osobisty przekaz. Ronny otwarcie opowiada o tym, co kotłuje się w jego sercu: „I Don’t Like Myself”, „When We Were Young”, „Black Mirror”, „See You On The Other Side”. To, czym dzieli się z nami, nie jest stricte subiektywne; to przemycone emocje i obserwacje, pod jakimi podpisze się każdy zdrowo myślący człowiek. To stały element muzyki Clan Of Xymox, która zagląda w duszę nie tylko jej głównemu bohaterowi, ale także słuchaczom. Ronny potrafi zbudować więź emocjonalną, dzięki której można bez obaw otworzyć się i porozumiewać z innymi. Każdy album Xymox to spoiwo podobnie czujących serc, i Spider On The Wall nie jest tu wyjątkiem. Tym bardziej, że jego twórcy znowu przynoszą nam pełnokrwiste dzieło, pełne dyskretnych szczegółów, bez twórczego lenistwa, odcinania kuponów i grania pod fanów.
Ronny Moorings kończy w przyszłym roku 60 lat, a mimo to, wciąż chce mu się pisać i grać rzeczy niesamowite. Słuchając Spider On The Wall nie mam poczucia, że obcuję z albumem wymuszonym, wydanym z konieczności, co bywa plagą artystów walczących z czasem i własną legendą. Wszelkie style nazywane umownie gotykiem nigdy nie były intratnym interesem; to muzyka wampiryczna, skazana na wieczną niszowość, przemawianiem do konkretnego słuchacza, oraz podatna na sztampę. Mimo to, Spider On The Wall to wyborny album, który ma w sobie siłę przemawiania poza upatrzonym z góry kręgiem odbiorców. Teraz jest czas na taką muzykę, przywołującą ducha innego świata i wcielającego go do tej rzeczywistości. To muzyka ucieczki, powrotu do przyszłości, tak jak ją sobie wyobrażamy z malowniczo piszczących syntezatorów i radosnych, new order’owskich gitar.



