Cochise - Cochise

Z okazji 20-lecia działalności grupa Cochise postanowiła uraczyć słuchaczy albumem imiennym z premierowym materiałem.
I trzeba dodać, że jest to materiał niejednolity, choć bardzo rockowy. Począwszy od „Say2You” – dość nośnego utworu, który zresztą promował wydawnictwo jako pierwszy singiel. Żwawy rytm, snujący się wokal Pawła Małaszyńskiego, stanowi całkiem niezłe otwarcie całości. Nowy perkusista zespołu Grzegorz Hiero zaczyna natomiast „Trouble In the Streets Of Happiness”. Ważniejszy jest tu jednak udział Leszka Możdżera, który dobarwił ten numer swoimi partiami fortepianu, dzięki czemu ten dość płynny około-grunge’owy numer zyskał sporo kolorytu.
Interesująco wypada natomiast „Den of thieves” z udanym, bardzo ciekawie prowadzonym riffem, na tle którego Paweł śpiewa na kilka różnych sposobów, przypominająć momentami nawet... Mike’a Pattona z Faith No More. Gitarzysta Wojtek Napora z dużym wyczuciem prowadzi także „Supreme”, udowaniając, ile znaczy porządny riff w dość niestandardowo zaaranżowanym numerze. W „Garden Of The Bones” również pojawia się Leszek Możdżer, wzbogacając jego drugą część, aczkolwiek utwór ma wymiar niemalże rockowego hymnu. Wysoko prowadzona partia wokalna Pawła, silnie akcentuje tu zwrot bezpośredni do odbiorcy, a i Wojtek dodał tu niewielkie, zgrabne solo. Do tego dochodzą groove’ujące „Summer Sounds” i rozpędzone, niemalże heavymetalowe „About The Boy”, dzięki którym całość zyskuje jeszcze więcej odcieni. Dopełnia je natomiast dziwnie prog-rockowe „Pain Of Hope”, w którym jednak instrumentaliści zespołu znów bardzo dobrze się odnajdują. Na koniec „Burning Love” z repertuaru Elvisa Presleya, z dołożonymi oklaskami jako swoisty hołd dla czasów minionych.
Cochise po dwudziestu latach zdają się nie zatrzymywać. Więcej – kreatywność zespołu jest może nie nadmiernie rozbuchana, ale lokuje się w coraz śmielszych rejonach, co stanowi niezły prognostyk na kolejne dwie dekady grania.
MACIEJ MAJEWSKI



