Corruption - The Ultra-Florescence (reedycja)

RecenzjaCorruptionCorruption2023
Corruption - The Ultra-Florescence (reedycja)

„The Ultra-Florescence” to pierwsze oficjalne demo Corrpution, które pierwotnie ukazało się w 1992 roku nakładem Carnage Records wyłącznie na kasecie. Po ponad 30 latach doczekaliśmy się jego wznowienia w formie CD.

Losy tego wydawnictwa od samego początku były nieco zawiłe. Materiał nagrany został pół roku przed wydaniem, a część kompozycji powstała nawet rok wcześniej. Oczekiwania były spore, bowiem zespół promował go koncertami i – w miarę możliwości – obecnością w mediach. To zresztą był inny Corruption, niż ten, który znamy dziś – poruszał się wówczas w rejonach muzyki doomowej i death metalowej. Zaś w kategorii czasu trwania (38 minut z sekundami) „The Ultra-Florescence” można by uznać właściwie za longplay.

Teraz po latach można spojrzeć na ten materiał z dużej perspektywy. Całość otwiera nieco dziwne klawiszowe intro „Unchristian Reality” autorstwa Leszka Dziarka z zaprzyjaźnionej z zespołem grupy Holy Dogs. Przypomina ono wstęp do horroru wątpliwej jakości, dość średnio korelując z resztą, a zwłaszcza z następującym po nim deathowo-lochowym „Enraptured With Illusion". Jakość nagrania rzeczywiście wskazuje na demo, aczkolwiek słychać na nim wyraźnie kierunek, w jakim zespół wówczas podążał. Ówczesny wokalista Paweł Kaniewski wyraźnie inspirował się luminarzami death metalu z Florydy i z Nowego Jorku, stąd też jego growl jest dość niski. Pasuje on też zresztą do doomowego charakteru muzyki ówczesnego Corruption. Ten słychać chociażby w ciekawie podbitym bębnami „Profane Inherence”, czy powolnym, acz naznaczonym ‘momentami’ „Into The Deadness”. Kolejne filmowe zabarwienie słychać natomiast w fortepianowym wstępie „Sanity Ignored”, który przechodzi następnie w nieco nierówny deathmetalowy misz-masz. Tak, jakby panowie chcieli upchnąć jak najwięcej w tych 6 minutach i kilkunastu sekundach. Ciekawiej wypada natomiast „Effigy The Infirmity”, w którym przekładaniec death/doom zaaranżowano dużo lepiej. Z kolei kompozycja tytułowa w dużej mierze… męczy, bo brzmi jakby została zagrana bez jakiegokolwiek kierunku (ten pozornie łapie dopiero ostatniej kwarcie). Część stricte muzyczną zamyka zaś dość jednostajny „Absorbed In Misery”, który - podobnie jak poprzednik - pod koniec przyspiesza. Zaś outro „Vicious Constellation” wybrzmiewa niczym fragment gry komputerowej.

Wartość sentymentalna „The Ultra-Florescence” dla fanów Corruption może być dość duża. Wszak to pierwsze nagrania sandomierskiej grupy. Warto się z nimi zapoznać także po to, by zobaczyć, jak długą drogę przeszła formacja, prowadzona dziś przez jedynego członka oryginalnego składu – basistę Piotra ‘Anioła’ Wącisza.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały