Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeDeftones - Ohms
Deftones - Ohms

Deftones - Ohms

Recenzja02.10.2020Marcin KnapikDeftonesWarner Music Polska2020
Deftones - Ohms

Grupa Deftones podtrzymała na nowej płycie bardzo dobrą formę z poprzedniego albumu "Gore" z 2016 roku.

Z tego co śledziłem w Internecie, jest spora grupa osób, które czekały na nowy album zespołu Deftones. Ja do nich nie należę, ale… Druga część tego zdania będzie podsumowaniem recenzji, więc zostawimy to sobie na koniec. 

„Ohms” wydaje mi się brudniejszy, surowszy od swojej poprzedniczki – albumu „Gore”, którego tytuł, jak widać, też składał się z czterech liter. Płyta sprzed czterech lat ma też mniej skomplikowaną warstwę muzyczną. Tutaj – bardziej konesersko. Niektóre kompozycje można podzielić na dwie części. „Pompeji” - walczykowaty, mroczny na początku, ciężki i ponury, z budowaniem napięcia. Gdy się wydaje, że to już koniec, następuje druga część, w której pozostajemy sam na sam z nastrojowym syntezatorem. „The Spell Of Mathematics” stawia na ciężar także dzięki hipnotycznemu, nieco upiornemu wokalowi z elementami krzyku. Ale instrumentalna końcówka brzmi melancholijnie. Jeden z dwóch utworów, które zaznaczyłem jako te, które szczególnie przypadły mi do gustu. Drugi to „Ceremony”- niepokojący, mocny, ale na początku nastrojowy i jednocześnie z melodią.

Już w otwierającym płytę utworze „Genesis” słychać operowanie brzmieniami. Delikatna gitara z syntetycznym tłem na początku, a potem już ciężar i brutalne krzyki. „Error” zachęca do skakania, choć trochę kuleje w refrenach. Wybuchające riffy i metalowa energia „Urantii” zderzają się z zauważalnym elementem syntezatorowym. Druga część płyty jest bardziej skierowana na moc. Słychać ją i w hałaśliwym „This Link Is Dead”, i w melodyjnych „Radiant City” oraz „Ohms”, i cięższym „Headless”.

Wracamy do początku. Dokończmy zdanie: Ja do nich nie należę, ale… to bardzo porządny album. I warto się z nim zapoznać. Ciężko, często ponuro, ale z melodiami. Chico Moreno dalej potrafi krzyknąć, i to jeszcze jak.


Powiązane materiały

Powiązane materiały

Deftones - Private Music
Recenzja07.10.2025

Deftones - Private Music

(...) płyta po dłuższej znajomości zyskuje za sprawą nie tyle dobrych kompozycji, co kunsztu wykonawczego, smaczkami aranżacyjnymi i tym ciągle obecnym, specyficznym (nostalgicznym?) nastrojem" - to fragment naszej recenzji nowego albumu grupy Deftones "Private Museum".

Deftones wystąpi w Łodzi
News11.07.2025

Deftones wystąpi w Łodzi

Amerykańska grupa zaprezentuje się 5 lutego 2026 w łódzkiej Atlas Arenie.

Deftones - Gore
Recenzja13.04.2016

Deftones - Gore

Grupa Deftones od kilku lat znajduje się na fali wznoszącej. Doskonałe płyty „Diamond Eyes” i „Koi No Yokan” wywindowały zespół do absolutnej ekstraklasy. „Gore” jest ukoronowaniem tego kursu.