Dezerter - Wolny Wybieg

Świętująca w tym roku 45-lecie grupa Dezerter uraczyła nas nowym albumem “Wolny wybieg”, dostarczając jak zwykle charakterystyczną dawkę punk rocka.
Płyta powstawała pomiędzy koncertami zespołu, a nagrana została jesienią ubiegłego roku w otwockim The Boogie Town Studio. Czy przełożyło się to na brzmienie? Być może, bo na pierwszy rzut ucha wyróżnia się praca sekcji rytmicznej z wysuniętym nieco basem Jacka Chrzanowskiego. Z drugiej strony - dotychczasowy dorobek zespołu (kilkanaście płyt) broni się jakościowo niemalże całkowicie. “Wolny wybieg” kontynuuje nie tylko tę tradycję.
W raptem 8 kompozycjach grupa jak zwykle komentuje bieżącą rzeczywistość tak w lokalnym, jak i globalnym wymiarze tekstami autorstwa niezawodnego Krzysztofa Grabowskiego. Na start dostajemy “Burzę”, w którym odnajdziemy odnośnik do przynajmniej jednej osoby, znajdującej się na najwyższych szczeblach światowej polityki, a skutki jej działań dotykają nas wszystkich (“Burza dosięgnie wszystkich/Za bierność, za obojętność”). Z kolei numer tytułowy to ponury przytyk w stronę współczesnego Internetu. Postprawda, zniewolenie algorytmami i uśpienie czujności… A przecież to i tak tylko część zjawisk, z którymi mierzą się użytkownicy sieci. Dosadniejsze rozwinięcie znajdziemy w utrzymanym w stylu spoken word “Źródle”. Świetnie wypada natomiast niemalże hardcore'owy “Jad” (czy to pokłosie wspólnych koncertów z inną punkową załogą o takiej samej nazwie?). Jest szybko, brudno i bezpośrednio, a Robert Matera wokalnie przypomina tu odrobinę Tomasza Budzyńskiego z Armii.
Wątek polityki, czy bardziej władzy, powraca w nader trafnym (tak werbalnie, jak i muzycznie) “Lepsze jutro było wczoraj”. Jest też bardzo surowa “Bajka”, podejmująca odwieczny konflikt wiary i wiedzy. Zaś “Słowa” to jeszcze jeden odnośnik do bieżącej sytuacji w naszym kraju, która ponownie została wypunktowana bardzo celnie. Na koniec dostajemy składające się i… rozpaczliwe “Przekleństwo”.
“Wolny wybieg” to Dezerter w nieco krótkiej pigułce. Dostajemy to, do czego zespół nas już przez dekady przyzwyczaił. I tak - nadal jego przekaz się nie dezaktualizuje.
MACIEJ MAJEWSKI


