Katatonia - Nightmares As Extensions Of The Waking State

RecenzjaKatatoniaNapalm Records2025
Katatonia - Nightmares As Extensions Of The Waking State

„Nightmares As Extensions Of The Waking State”, czyli 13 album Katatonii, objawia kolejne oblicze zespołu, nie tylko za sprawą nowego składu.

Na początku roku po 34 latach z grupy odszedł jeden z jej założycieli Anders Nyström, który przez ostatnie dwa lata niewiele udzielał się na jej polu. Stęskniony za dawnymi czasami Katatonii, zasugerował nawet, by po jego odejściu, grupa zakończyła działalność i funkcjonowała nadal pod zmienioną nazwą. Na to nie zgodził się jednak Jonas Renkse, który dziś pozostaje jedynym członkiem oryginalnego składu, a który dokooptował doń dwóch nowych gitarzystów: Nico Elgstranda znanego m.in. z Entombed A.D. i Sebastiana Svallanda, wcześniej udzielającego się w In Mourning. W efekcie nowy materiał miesza niejako nowe ze starym. Przy okazji recenzji poprzedniej płyty „Sky Void Of Stars” pisałem o otwartości grupy na eksperymenty i twórczy rozwój. „Nightmares As Extensions Of The Waking State” podąża tym szlakiem, choć bez drastycznych zmian środków wyrazu.

Otwierający płytę „Thrice” ma w sobie jakąś grozę, ale i sporo dozę dynamizmu. Dalej mamy jednak przepełniony charakterystyczną katatoniową melancholią „The Liquid Eye”. Ciekawie wypada „Wind Of No Change”, będący niejako przeciwieństwem „Wind Of Change” Scorpions. Nawiązuje on do wczesnych doomowych czasów zespołu - padają nawet słowa: Hail Satan, zainspirowane ponoć „Black Funeral” Mercyful Fate. Jest też „Lilac”, kojarzący się nieco z dokonaniami Opeth, czy mroczno-baśniowy „Temporal”. Ale największe wrażenie robi tu subtelny, wyważony, a przy tym melancholijnie-przepiękny „Departure Trails”, będący swoistą prog-rockową perełką na tej płycie.

Nie brakuje też odrobiny światła, które daje – zwłaszcza na odcinku dość przebojowych refrenów - „Warden”.Atmosfera płyty siada na moment w przekombinowanym „The Light Which I Bleed”, który zwyczajnie nudzi. Finał całości jednak ujmuje. Balladowe „Efter Solen”, zaśpiewane przez Jonasa w jego ojczystym języku, w drugiej części przechodzi dość zaskakująco w numer stricte elektroniczny, natomiast iście triumfalnie smutne „In the Event Of”, to już 100 procent Katatonii w Katatonii.

„Nightmares As Extensions Of The Waking State” nie jest rewolucją w stylu gry zespołu. Zawiera jednak sporo smaczków, które można odkryć wraz z kolejnymi jej przesłuchaniami. Dla fanów Katatonii może to być doświadczenie zarówno ciekawe, jak i… pokrzepiające.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały