Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeRecenzjeM83 - Fantasy
M83 - Fantasy

M83 - Fantasy

Recenzja22.03.2023M83Universal Music Polska2023
M83 - Fantasy

Francuski projekt kierowany przez Anthony'ego Gonzalesa powrócił po kilku latach ciszy z jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą płytą w swoim dorobku.

M83 wracają z przytupem. Nowa płyta jest doskonała i euforyczna, jak marzenie chowane w sercu od wielu lat, które nareszcie spełnia się. Kolektyw Anthony’ego Gonzalesa w ostatnim czasie dawał oznaki życia dosyć sporadycznie: ostatnie występy na żywo to rok 2016 (w tym koncert w warszawskiej Stodole), a nowe wydawnictwa to ścieżka dźwiękowa do filmu „Nóż + Serce” (reż. Yann Gonzales, 2019 – prywatnie brat Anthony’ego), oraz zbiór ambientowych impresji "DSVII". Poza tym cisza. Można było nawet spekulować, czy Anthony jeszcze zamierza cokolwiek czynić w temacie M83. Cierpliwi jednak zostali nagrodzeni, albowiem "Fantasy" to powrót na pełnej petardzie – najlepsze, co zespół wydał przynajmniej od czasu "Hurry Up, We're Dreaming", a być może w ogóle. Już poprzednie, wspomniane wydawnictwa mogły sugerować, w jakim kierunku udajemy się; aczkolwiek, nie można było na nich polegać ze względu na ich ‘poboczność’, a nie główny nurt. Teraz nie ma już wątpliwości.

"Fantasy" jest płytą dosyć długą – 66 minut, 13 utworów. Ale jest rzeczą wielowątkową, wciągającą od pierwszej chwili, do której chce się wracać raz po raz. Te numery uzależniają – wystarczy rzut ucha na „Amnesia” czy „Oceans Niagara”, aby zrozumieć z czym mamy do czynienia. To misz-masz doznań, czasów, stylów i inspiracji. Bywa frapująco i wieczorowo („Laura”, „Radar, Far, Gone”), bywa gorąco i tanecznie („Earth to Sea”, „Fantasy”), wreszcie bywa sennie i melancholijnie („Deceiver”, „Water Deep”). W kilku fragmentach czuć zarówno supernowę szczęścia i entuzjazmu, jak i oświecający, anielski dotyk, przypominający ten słynny dźwięk, jakim Genesis zaczarowali świat w „The Fountain of Salmacis”. W ogóle cała ta płyta brzmi tak, jakby przyśniła się Vangelisowi i Giorgio Moroderowi równocześnie. Chwilami festiwalowo, chwilami kinowo, "Fantasy" oferuje chrzest ognia i bombardowanie miłością na różne sposoby. Ale zawsze z jednym, oszałamiającym skutkiem.

"Fantasy" stanowi iloczyn wszystkiego, czym Gonzales zajmował się do tej pory, czym się inspirował i w jakim kierunku spoglądał. Praktycznie każdy numer można określić inną łatką: od ambientu, przez dream pop, post-rock, aż po electro, disco i ‘futurystyczne retro’. Coraz mniej w tym indie rocka, a coraz więcej synthwave. Skojarzeń i impresji jest tu bez liku: mamy powab ‘ejtisowy’ à la The War on Drugs, mamy kolektywną radość Arcade Fire, mamy kosmiczną pompę E.L.O., mamy wreszcie bezpardonową dyskotekę godną Earth, Wind & Fire, Daft Punk, a nawet pionierów stylu italo. Wszystko to pływa niczym nocne widziadła w ambiencie, gdyż to tylko sen – bardzo wyraźny, w odcieniach oktaryny i o smaku umami. Podkreślam ponownie słowo-klucz – euforyczność. Słuchając "Fantasy" mam ochotę wstać i tańczyć, biegać, krzyczeć ze szczęścia. To bardzo celebracyjny rodzaj muzyki, który aż prosi się o sytuację koncertową. Na szczęście, zespół zawita do nas już niedługo.

Słuchając "Fantasy" nabieram podziwu dla Gonzalesa jako artysty, który nie tylko ‘szuka’, ale wreszcie ‘coś znalazł’. Być może włożył on w ten krążek całą swoją duszę i serce, ustawiając poprzeczkę wysoko. Mimo to, "Fantasy" świadczy nie tylko o jego wrażliwości osobistej, ale też wyczuciu tego, co trafia do słuchaczy. Niesamowity jest ten ‘ejtisowy’ posmak tej płyty, przypomianący jako żywo „The Boys of Summer” Dona Henleya, czy „Silent Running” Mike & The Mechanics. Wiadomo, że ‘futurystyczne retro’ jest bardzo w cenie, w jakże wielu wymiarach kreatywności i pop-kultury. Ale tutaj mamy tak wiele różnych elementów, że zwyczajnie nie da się przykleić "Fantasy" jednoznacznej łatki. Tym lepiej dla słuchaczy, którzy znajdą na tym krążku istną kopalnię impulsów, wspomnień, skojarzeń, powodów do radosnego krzyku, gromadnego tańca i wzajemnego skoku w ramiona. To bardzo nowoczesna płyta, dobrze czująca puls czasu i dźwięk, który gra ludziom w sercach.

JAKUB OŚLAK

Powiązane materiały

Powiązane materiały

M83 - Resurrection (Original Soundtrack)
Recenzja07.01.2026

M83 - Resurrection (Original Soundtrack)

Anthony Gonzalez i jego M83 przynoszą nam drugą w roku 2025 ścieżkę dźwiękową do filmu o jakże odmiennym charakterze, niż wszystkie inne, które do tej pory stworzył.

Francuskie M83 jest pełne fantazji
News12.01.2023

Francuskie M83 jest pełne fantazji

Grupa M83 kierowana przez Anthony'ego Gonzaleza zapowiedziała premierę albumu "Fantasy".

M83 - Stodoła - Warszawa
Koncert20.08.2016

M83 - Stodoła - Warszawa

Warszawa, StodołaM83, ,
M83 - Junk
Recenzja14.04.2016

M83 - Junk

Po stworzeniu ścieżek dźwiękowych do filmów „Niepamięć”, czy „You Are The Night”, Anthony Gonzalez wrócił do tego, co rzekomo powinno mu wychodzić najlepiej – do retro elektroniki rodem z lat 70. i 80. No właśnie - powinno...