Myslovitz - Wszystkie Narkotyki Świata

RecenzjaMyslovitzRock House Entertainment2023

Myslovitz na swojej pierwszej od dekady płycie zatytułowanej „Wszystkie narkotyki świata” wytycza sobie dalsze szlaki.

Nowy wokalista, nowy management, nowa wytwórnia, ale kilka rzeczy pozostało w Myslovitz niezmienne. Przede wszystkim zamiłowanie do melodii i aranże rodem z brytyjskiej muzyki gitarowej przełomu lat 80. i 90. Mamy więc wczesno-jesienne indie w otwierającym płytę utworze tytułowym. Przede wszystkim jest Mateusz Parzymięso, który do Myslovitz dołączył w 2019 roku, a którego wokal momentami przypomina tu Marcina Zagańskiego z nieodżałowanej grupy Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach. W tekście zaś temat przewodni całej płyty: relacje międzyludzkie, związki na różnych etapach, a przede wszystkim wnioski wyciągane z takich sytuacji (te ostatnie autorzy tekstów na płycie w osobach Wojtka Powagi i Przemka Myszora zostawiają także słuchaczom).

Kolejno „Miłość” muzycznie przenosi już dalej – do czasów tzw. new rock revolution z początku bieżącego wieku, za sprawą świetnego bitu bębnów Wojtka Kuderskiego i brzmień klawiszowych Myszora. Mateuszowi zaś tym razem odrobinę bliżej jest do… Artura Rojka solo. Podobnie pod tym względem jest w dość nośnym, groove’ującym, znanym wcześniej z singla „Pakmanie”. Mam jednak nieodparte wrażenie, że pod koniec utworu panowie chcieli zacytować główny temat z „Smalltown Boy” z repertuaru Bronski Beat. Z kolei „Król wzgórza” to jedna z najlepszych kompozycji Myslovitz od ponad 15 lat. Słychać tu rozwagę, doświadczenie, a przede wszystkim oddech, mimo dość smutnego w wydźwięku tekstu. Są też lekkie funkująco-przestrzenne „Latawce”, w których gościnnie pojawił się duet ATLVNTA – (Kasia Golomska tym razem… rapuje). Druga część płyty ma nie mniej myslovitzowy charakter. W tej odsłonie wyróżniają się refleksyjne, acz rytmiczne „19” (z najpiękniejszym tekstem z całej płyty), świetna, bogata i powoli sunąca, a zarazem najdłuższa ze wszystkich kompozycji „Dziewczyna z wiersza Lennona” i zamykający, neoprogresywny momentami „Kosmita”.

Po niełatwej dekadzie Myslovitz chyba mogą być z siebie naprawdę zadowoleni. „Wszystkie narkotyki świata” to płyta w dużej mierze mądra, nieprzekombinowana i po ludzku dobra. Zupełnie jakby zespół zgubił jakiś ciążący balast, dzięki któremu złapał oddech i nową energię. Prawdziwym wyznacznikiem tego etapu w życiu artystycznym Myslovitz będzie jednak kolejny materiał, na który pewnie nie trzeba będzie czekać kolejnych 10 lat.

MACIEJ MAJEWSKI

Powiązane materiały