Myslovitz - Wszystkie Narkotyki Świata
Myslovitz na swojej pierwszej od dekady płycie zatytułowanej „Wszystkie narkotyki świata” wytycza sobie dalsze szlaki.
Nowy wokalista, nowy management, nowa wytwórnia, ale kilka rzeczy pozostało w Myslovitz niezmienne. Przede wszystkim zamiłowanie do melodii i aranże rodem z brytyjskiej muzyki gitarowej przełomu lat 80. i 90. Mamy więc wczesno-jesienne indie w otwierającym płytę utworze tytułowym. Przede wszystkim jest Mateusz Parzymięso, który do Myslovitz dołączył w 2019 roku, a którego wokal momentami przypomina tu Marcina Zagańskiego z nieodżałowanej grupy Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach. W tekście zaś temat przewodni całej płyty: relacje międzyludzkie, związki na różnych etapach, a przede wszystkim wnioski wyciągane z takich sytuacji (te ostatnie autorzy tekstów na płycie w osobach Wojtka Powagi i Przemka Myszora zostawiają także słuchaczom).
Kolejno „Miłość” muzycznie przenosi już dalej – do czasów tzw. new rock revolution z początku bieżącego wieku, za sprawą świetnego bitu bębnów Wojtka Kuderskiego i brzmień klawiszowych Myszora. Mateuszowi zaś tym razem odrobinę bliżej jest do… Artura Rojka solo. Podobnie pod tym względem jest w dość nośnym, groove’ującym, znanym wcześniej z singla „Pakmanie”. Mam jednak nieodparte wrażenie, że pod koniec utworu panowie chcieli zacytować główny temat z „Smalltown Boy” z repertuaru Bronski Beat. Z kolei „Król wzgórza” to jedna z najlepszych kompozycji Myslovitz od ponad 15 lat. Słychać tu rozwagę, doświadczenie, a przede wszystkim oddech, mimo dość smutnego w wydźwięku tekstu. Są też lekkie funkująco-przestrzenne „Latawce”, w których gościnnie pojawił się duet ATLVNTA – (Kasia Golomska tym razem… rapuje). Druga część płyty ma nie mniej myslovitzowy charakter. W tej odsłonie wyróżniają się refleksyjne, acz rytmiczne „19” (z najpiękniejszym tekstem z całej płyty), świetna, bogata i powoli sunąca, a zarazem najdłuższa ze wszystkich kompozycji „Dziewczyna z wiersza Lennona” i zamykający, neoprogresywny momentami „Kosmita”.
Po niełatwej dekadzie Myslovitz chyba mogą być z siebie naprawdę zadowoleni. „Wszystkie narkotyki świata” to płyta w dużej mierze mądra, nieprzekombinowana i po ludzku dobra. Zupełnie jakby zespół zgubił jakiś ciążący balast, dzięki któremu złapał oddech i nową energię. Prawdziwym wyznacznikiem tego etapu w życiu artystycznym Myslovitz będzie jednak kolejny materiał, na który pewnie nie trzeba będzie czekać kolejnych 10 lat.
MACIEJ MAJEWSKI


