Nosowska - Degrengolada

RecenzjaNosowskaKayax2023
Nosowska - Degrengolada

Na „Degrengoladzie” - swojej ósmej solowej płycie, Katarzyna Nosowska najsilniej ze wszystkich dotychczasowych płyt, kłania się muzyce elektronicznej lat 80. .

5 lat jakie minęły od poprzedniej płyty „Basta”, nie tylko dodały artystce ‘nowej’ pewności siebie, ale przede wszystkim zyskała jeszcze większy komfort artystyczny. To wolność, która pozwala jej realizować kolejne albumy na własnych zasadach muzycznych i czasowych. Dowód? Słowa: Co ja mam w sobie/Że znowu przyszliście/Jestem człowiekiem/Jestem tu legalnie z „Predatoprzywr”, które otwierają nową płytę, odbieram wyłącznie kokieteryjnie. Po tylu latach bowiem nie dam się nabrać na pozorną niepewność Katarzyny, którą raczy nas przede wszystkim ze sceny. Gościnnie w utworze udziela się Miki Krajewski – rapujący syn Nosowskiej. Oboje zaś lirycznie dotykają podstawowych kwestii egzystencjalnych w obliczu tytułowych predatoprzywr. Kolejno wpada nieco ciepło-nośna „Sosna”, w której słyszymy Katarzynę m.in. w wersji ‘delikatny autotune’, zaś z tekstu płynie bardzo naturalna… troska. Nieco ciekawiej robi się w bardzo poetyckiej (tak muzycznie, jak i lirycznie) „Runie”. Tu jednak już wszystko się zgadza – nieco przygaszona i smutna wręcz barwa głosu, idealnie wypełnia miarową rytmicznie przestrzeń muzyczną. Poza tym słowa: Jak chwycić wiatr/Ty chcesz na smyczy prowadzać mech/Rosę wziąć w niewolę/Tresować złote liście/Założyć chcesz na szyję obrożę strumieniowi po prostu trzeba umieć ułożyć/napisać. Znana zaś z singla „Przytomna”, to już typowa ejtisowo-synthowa piguła. Lirycznie to pieśń dość konfrontacyjna. Słowa: Mordę mi dorobią/Domalują wąsy/Albo jeszcze gorzej/Kutasa na czole/Świat mi umeblują/Wedle swego gustu/Uczynią galerą/Ze śpiącym u steru brzmią bowiem jak diagnoza i przestroga w jednym. Dość przejmująco wypada funeralny walczyk zatytułowany „Zimny” (świetne brzmienie bębnów – brawo Piotr Taraszkiewicz!). Tu ponownie udziela się Miki (tym razem wypadając niczym Fokus z Paktofoniki po zażyciu ‘syropu’), a także Jakub Józef Orliński, który swoim klasycznym głosem znakomicie ubarwił linię wokalną gospodyni. Z kolei znana z pierwszego singla promującego „Degrengoladę” pulsująca electropopem kompozycja „Larum”, zawiera kolejną zgrabną, acz niestety trafną diagnozę: Póki szklanka pełna miło skwierczy grill/Elektryczny pastuch nie przeszkadza/W szambie można długo i wygodnie żyć/Byle tafla ścieku była gładka. Na równi dobrze się do tego tańczy i jednocześnie słucha. Rozprawianie się z przeszłością przywodzi natomiast „Ledwie wczoraj”, który muzycznie nawiązuje nieco do późniejszych dokonań HEY-a. Z kolei kompozycja „Majak” występuje tu w dwóch wersjach. Pierwsza to „Senny Majak”, zaś druga (dodana na końcu w bonusie), to wersja nagrana z gościnnym udziałem Natalii Szroeder do filmu „RÓJ”. Nie jest to najbardziej ‘filmowa’ kompozycja w dorobku Nosowskiej, lecz tutaj łączy w sobie klubowy bit i kilkuplanowe harmonie w drugiej części. No i jest to jednocześnie jedna z najciekawszych partii wokalnych z całej płyty. Zaś niejako tytułowa „Piękna degrengolada”, to kolejna gorzka przepowiednia na ‘teraz i tu’ (słowa: Kończyć skisłą epokę/Pora odpocząć/Na nas się skończy czas mówią same za siebie). Ale znajdziemy tu również fragment, nawiązujący do jednego z klasycznych tekstów z… „Seksmisji”. Płytę zamyka dość minimalistyczne, a zarazem podważające poniekąd wirtualną rzeczywistość „Rzekomo”.

„Degrengolada” to niekoniecznie jest płyta na zawsze, ale jak zwykle w przypadku Katarzyny Nosowskiej – zawiera odpowiednio duży ładunek emocjonalny i liryczny, który mimowolnie każe pochylić się nad nią nieco dłużej. To album dojrzałej i świadomej kobiety, która patrzy z niepokojem i troską na otaczający nas świat, zastanawiając się nad jego sensem, a jednocześnie nic w nim już nie musi, a bardzo wiele (jeśli nie wszystko) może.

Powiązane materiały