Ola Błachno - Warschauer Strasse

Na płycie “Warschauer Strasse” pod pretekstem podróży na trasie Berlin-Warszawa, wokalistka jazzowa Ola Błachno prezentuje muzyczną opowieść o człowieku, ruchu i potrzebie wolności.
Album ten jest w istocie zapisem drogi między miastami, wspomnieniami i stanami ducha. Poszczególne kompozycje, będące nazwami stacji kolejowych i metra, symbolizują nie tylko przystanki, ale i kolejne kierunki. Patrząc na ich ‘ułożenie’ na płycie, wychodzi trasa dość biegunowa, aczkolwiek podyktowana jest ona zdaje pewną dozą improwizacji, a nader wszystko - wolności wyboru. Stykają się tu także trzy światy muzyczne: klasyki, jazzu i elektroniki.
Materiał został napisany na oktet, w skład którego wchodzą kwartet smyczkowy, kontrabas, perkusja, fortepian oraz wokal. Wymieniam go na końcu, bo choć gospodyni zaaranżowała całość, to nie jej głos dominuje nad całością. Przeciwnie - bywa momentami zaczynem danej historii, a potem stanowi raczej jej uzupełnienie. Prym wiodą instrumentaliści, stanowiący trzon zespołu wywodzący się zarówno z warszawskiej, jak i berlińskiej sceny jazzowej: Arseny Rykov (fortepian), Johannes Metzger (perkusja) oraz Michał Aftyka (kontrabas). Gościem specjalnym na płycie jest natomiast Andrzej Jagodziński. Materiał jest więc dość kunsztowny wykonawczo, momentami nieoczywisty i niekoniecznie łatwy w odbiorze.
Ola swoje przemyślenia i emocje zawarła nie tylko w zwiewnych partiach wokalnych, ale także zaszyła je w różnych formach aranżacyjnych. Przykładowo wstęp do “Tiergarten” może kojarzyć się z brzmieniami rodem z Warszawskiej Jesieni, aczkolwiek chwilę później przechodzi w dość filmową strukturę pełną uczuć i ujmujących wokaliz autorki. Jeszcze większym wyzwaniem może się wydawać “Hauptbahnhof”, gdzie złożona struktura ustępuje tęsknej, a pod koniec subtelnej narracji. Jest też leciutki jak na ten anturaż “Alexanderplatz”, w którym opowieść snuje się melancholijne, ale i… filuterne. Swoistą osią całości pozostaje kompozycja tytułowa - długa, czuła i wzruszająco zaśpiewana. Występuje ona w dwóch wersjach - w bonusie wykonana została ze wspomnianym Andrzejem Jagodzińskim, zyskując jeszcze więcej intymności wykonawczej.
“Warschauer Strasse” to płyta bardzo jesienna, naznaczona opadającymi muzycznymi liśćmi. Fakt, że ukazuje się zimą, też nie jest jednak chybiony. Wystarczy zamknąć oczy i pozwolić jej wybrzmiewać. Z każdym odsłuchem wywoła inne doznania. Sprawdziłem.
MACIEJ MAJEWSKI


