Oranżada - Karma Tango
Otwocka grupa Oranżada w tym roku świętuje 20-lecie swojej drogi artystycznej. Z tej okazji wydała nową płytę zatytułowaną „Karma Tango”.
‘Psychodelicje’ to termin, ukuty przez zespół na potrzeby tego wydawnictwa. I muszę przyznać, że całkiem trafnie oddaje jego charakter. Jest to bowiem zbiór utworów w dużej mierze muzycznie pogodnych, istotnie podlanych psychodelią (prym wiodą brzmienia pianina elektrycznego, na którym gra Maciej Łabudzki), podejmując bardzo różnorodną tematykę. Od tęsknoty za interakcjami międzyludzkimi w „Ty, ja on, my ”, niepokoju myśli w nieco odjechanym, mocno ‘sewentisowym’ „Get You Head Around Be Busy” (tym razem Łabudzki zagrał także kapitalne partie fletu), czy utrzymanym w stylu The Doors kwaśno-miłosnym „Lay Down”. Ale są też fragmenty jeszcze bardziej nośne, jak chociażby znane z singli indie-kowbojski „My 1000” z dość sugestywnie podbitą końcówką oraz post-punkowo zabarwiony „Totalizator”. Prawdziwą ozdobą płyty są jednak dwie najdłuższe kompozycje – powoli narastający, utrzymany w klimacie hippisowsko-pustynnym „4 Horseman” oraz również znane z singla, bigbitowe „Tyle dróg”. Album zamyka natomiast bardzo niespokojny i przejmujący „Dzień 2020”.
„Karma Tango” to ciekawa płyta, która idealnie sprawdzi się zarówno w chwilach zapomnienia, jak i na imprezie w dobrym towarzystwie. Stworzona według starych wzorców, powinna przypaść do gustu nie tylko pokoleniu rówieśników członków zespołu, ale i młodszym słuchaczom, którzy lubują się w brzmieniach rockowo-psychodelicznych.
MACIEJ MAJEWSKI




