Paulina Przybysz - Wracając

Paulina Przybysz kontynuuje swoją solową ścieżkę. Na swojej trzeciej płycie „Wracając”, nie stroni także od dość piosenkowego popu.
Poprzednia płyta Pauliny „Odwilż” ukazała się tuż przed wybuchem pandemii. Jej przekaz liryczny na tle nieco chropowatej warstwy muzycznej, okazał się w kilku momentach nie tyle proroczy, ile in puncto. „Wracając” ma już nieco inny wydźwięk. Z jednej strony jeszcze bardziej refleksyjny, a z drugiej – jeszcze bardziej deklaracyjny. Znane dotychczas patenty, czy fascynacje muzyczne Pauliny koegzystują tu z utworami spokojniejszymi i bardzo przyjemnymi dla ucha.
Mamy więc otwierające płytę snujące się „Jak tam?”, czy alt-dyskotekowy „Soundtrack” (współautorem obu jest Olek Świerkot, współpracujący na co dzień chociażby z Dawidem Podsiadło i Kaśką Sochacką). Są też znane z singla, miarowo płynące „Definicje”. Natomiast bardzo ciekawie wypadają utwory współautorstwa Kuby Więcka i Pawła Stachowiaka. Obaj panowie mają proweniencję raczej jazzową – Kuba jest saksofonistą, a Paweł basistą w takich zespołach jak EABS, czy Błoto. Obaj jednak nie stronią od eksperymentów z brzmieniami elektronicznymi, czy hiphopowymi. Jest więc kompozycja tytułowa – kluczowa dla całej płyty - autorstwa Kuby, gdzie klimat nieco folkowy podbija świetny rytmicznie bit. Jest niepokojący „Toxic” z gościnnym udziałem Ryfy Ri, gdzie Kuba dostarczył z kolei bardzo klimatyczny bit. Jest wreszcie „Supersonic”, gdzie bit jest zabarwiony bardzo oldschoolowo. Nieco inaczej natomiast przedstawiają się bity Pawła. Te mają bardziej trapowy charakter, jak chociażby w „Nato” (w którym Paulina nie tylko śpiewa, ale i dograła partię wiolonczeli). Z kolei w międzygwiezdnym „Ciele obcym” bit ma dość klimatyczny, a jednocześnie balladowo-analogowy charakter, zaś w „Cosmo” brzmi odrobinę postapokaliptycznie. Najbardziej zaskakująco wypada natomiast ten do utworu „Koniec”, gdzie gościnnie obok gospodyni zaśpiewała Margaret. Ma on bowiem przynajmniej dwie warstwy i iście bangerowe outro. Ale najbardziej udanie ze wszystkich kooperacji na płycie, wypadają te z hiphopowcami. Pod tym względem ciekawie prezentuje pozornie zamulona zwrotka Szczyla w „Whiplash”. Natomiast w dość politycznym „Przepraszam” Paulina dała spore pole do popisu najpierw Miłemu ATZ, a potem Asthmie, którzy na dość wojowniczym bicie Kuby Więcka, udanie nawinęli swoje zwrotki, skutecznie anektując praktycznie cały numer.
„Wracając” to płyta nie tylko dla tych, którzy na co dzień śledzą poczynania młodszej z sióstr Przybysz, ale także dla tych, którym brakowało w jej twórczości zwykłej piosenkowości. I tak jak tematyka tekstów Pauliny nabiera momentami formy coraz bardziej jednoznacznych deklaracji, tak muzycznie, to wciąż uchylanie może nie zaskakujących, ale jednak różnych furtek stylistycznych.
MACIEJ MAJEWSKI


