PJ Harvey - The Hope Six Demolition Project

Polly Jean Harvey przyjęła zdaje się taktykę wydawania płyt co kilka lat – i to takich, o których ciężko zapomnieć.
Zanim jednak nagrała „The Hope Six Demolition Project”, odbyła z fotografem Seamusem Murphym podróż, która wiodła przez takie miejsca jak Afganistan, Kosowo, czy Stany Zjednoczone. Efekty tej wyprawy został zachowane pod postacią tomiku wierszy, zatytułowanego „The Hollow Of The Hand”. Z kolei tytuł płyty odnosi się do pomysłu, który władze amerykańskie wprowadziły m.in. w Waszyngtonie. Program HOPE VI miał na celu zwalczenie biedy i ubóstwa poprzez budowę nowocześniejszej przestrzeni mieszkalnej. Przyniósł on jednak skutek odwrotny, gdyż tych, którzy rzekomo mieli w niej zamieszkać, zwyczajnie na to nie stać… Muzycznie natomiast na „The Hope Six Demolition Project” dzieje się bardzo dużo. PJ ponownie zaprosiła do współpracy Johna Parisha oraz producenta Flooda, zabierając ze sobą do studia także całą baterię instrumentów, wśród których najważniejszy jest saksofon. Już w otwierającym krążek utworze „The Community Of Hope” pobrzmiewa on w tle. Artystka zaś kreśli w nim ponury obraz stolicy USA, a sam numer przypomina nieco dokonania Patti Smith. „The Ministry Of Defence” wali natomiast połyskującą industrialem rytmiczną partią gitary, w którym instytucja ministerstwa obrony jawi się jako miejsce opuszczone, zwiastujące poniekąd koniec świata. Tu już partie saksofonu tenorowego zagrała sama Harvey. W „A Line In The Sand” jej wysoki głos nadaje wyjątkowej zwiewności temu dość tanecznemu utworowi. Z kolei marszowy, chóralny, a jednocześnie ponuro-folkowy „Chain Of Keys” zaskakuje zwartością. Świetnie wypada także niepokojący „mruczący” z początku i mający w sobie coś ze śpiewów mszalnych „River Anacostia”, w którym PJ pyta What will become of us? Zaśśpiewny refren „Near The Memorials To Vietnam And Lincoln” bardzo łatwo zasadza się w głowie, pomimo ponownie przygnębiającego obrazu zawartego w tekście. Podobną chwytliwością zaskakuje także kolejny „The Orange Monkey”, który brzmi jak „wyprostowana” piosenka z repertuaru Toma Waitsa. W „Medicinals” artystka popisała się nie tylko grą na saksofonie, ale i wokalizą, zbliżoną do Kate Bush. Natomiast bluesowy „The Ministry Of Social Affairs” kreśli jeszcze jeden smutny obraz biedy. Na tym tle pulsuje singlowy „The Weel”, ponownie nawiązujący do dokonań Patti Smith. Płytę wieńczy zaś smutny „Dollar, Dollar”, zarejestrowany gdzieś w środku zabiedzonej ulicy, na której chłopiec prosi o pieniądze. Przejmująca partia saksofonu Terry’ego Edwardsa podkreśla ponury wydźwięk nie tylko tej pieśni, ale całej płyty.
PJ Harvey jeszcze raz udowodniła, że jako solowa artystka nadal wiedzie prym wśród żeńskiej, poszukującej części muzycznego świata. Jej status jest niepodważalny, niezależnie od tego jak często nagrywa. Ta częstotliwość nie ma znaczenia, jeśli wydaje tak frapujące albumy jak „The Hope Six Demolition Project”.




