Porter/Karczewska - On The Wrong Planet

„On The Wrong Planet” Johna Portera i Agaty Karczewskiej to nie tylko wypowiedź dwóch pokrewnych artystycznie dusz, ale także swoisty hołd złożony amerykańskiej muzyce drogi, przestrzeni i… bólowi.
Parafrazując nieco słowa z otwierającego album utworu „Three Morning Whiskey In” – niech rozpocznie się rzeźnia! Nie bez powodu je przytaczam, bo ten żarliwy i wypełniony kilkoma różnymi warstwami utwór, stanowi nadzwyczaj trafne wprowadzenie do muzycznego świata Agaty i Johna. Dla ścisłości dodam, że na płycie słychać nie tylko gospodarzy, ale także Krzysztofa Łochowicza na gitarze, Kornela Jasińskiego na basie i Roberta Rasza na perkusji. Ostatni z nich prowadzi na przykład rytmicznie singlowe „Devil In You” – pochmurne i przepełnione wątpliwościami mroczne country. Agata i John świetnie się tu uzupełniają wokalnie, mimo iż pozornie dominuje wokalistka. Nieco inaczej rzecz ma się z „News” autorstwa Karczewskiej, która barwowo przypomina tu Dolly Parton. To już numer osadzony w samym środki drogi – chyba nawet amerykańskiej, bo aranż zdaje się raczej nie kłamać pod tym względem. Utracone szanse, rozłąka, wspomnienia – to w tekście. Ot, samo życie. Do tego kapitalne, knajpiane solo gitarowe pod koniec utworu, znakomicie ubarwia ten numer. Żwawiej robi się w „Summer 70”. To historia osadzona bliżej wspomnień Johna i ‘lata miłości’ z bardzo ‘porterowym’ brzmieniem i jeszcze bujniejszą solówką, niż w poprzedniku. Z kolei „Personal Hell” przynosi bolesną opowieść o toksycznej miłości i związanym z nią pokiereszowaniu. Zaśpiewana wyłącznie przez Agatę, z jednej strony nieco jeży włos na głowie ze względu na treść, a z drugiej - przez jej głos przemawia duża doza pewności. Poniekąd rozwinięcie tego wątku pojawia się w „Raven Hair” - tam trefna miłość nosi imię Villanelle... Kolejną porcję ‘porterowego’ songwritingu przynosi natomiast „Breathing Fire”, w którym oboje wokalistów ponownie znakomicie się uzupełnia – słychać to zwłaszcza w refrenie.
Jest jeszcze „Broken Glass”, które z jednej strony brzmi jak gorzka wersja stonesowskich „Wild Horses”, a z drugiej – ta smutna pieśń jest jednocześnie jedną z najpiękniejszych, jaka pojawiła się w tym roku w naszym kraju do słuchania letnimi wieczorami na werandzie. Zaś „This World Isn’t Crazy About Me Today” ze zdaje się celowo popsutym soundem, brzmi jak podkład sprzed stu lat, do którego Agata dograła współcześnie wokal. Do jednego z tych kolejnych, opuszczonych miejsc trafiamy zaś ponownie za sprawą porterowego i dość emocjonalnego „Love Doesn’t Come Here Anymore”, a słowa: No one ever looked back/As they locked the door/Everyone knows that/Love doesn’t come here anymore, zdają się najtrafniej je charakteryzować. Album zamyka kompozycja tytułowa, gdzie akcenty wokalne rozkładają się po równo. I gdy słucha się jak Agata i John wtórują w refrenie:* I’m on the wrong planet/I’m in the wrong place/I don’t belong here*, to trudno im nie wierzyć.
Bo „On The Wrong Planet” to płyta osobna – zarówno stylistycznie, jak i narracyjnie. Nie jestem jednak pewien, czy muzyka tak bardzo zanurzona w alt-country i odrobinę patefonowym bluesie, zawierająca myśli w sumie dość niedzisiejszych osobowości, znajdzie swoich wyznawców w naszym kraju. Mogłaby, a właściwie powinna - zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Bo stare przed laty się na takiej muzyce niestety u nas nie poznało.
MACIEJ MAJEWSKI




