Porter/Karczewska

WywiadMaciej MajewskiPorter/Karczewska
Porter/Karczewska

Płyta „On The Wrong Planet” Johna Portera i Agaty Karczewskiej, przynosi muzykę mroczną, emocjonalną i namiętną. Utrzymana między różnymi stylami gitarowymi, stanowi ciekawą wypowiedź artystyczną. O jej kulisach i niuansach między dźwiękowych oraz między słownych, John i Agata opowiedzieli mi w poniższej rozmowie.

Płyta „On The Wrong Planet” Johna Portera i Agaty Karczewskiej, przynosi muzykę mroczną, emocjonalną i namiętną. Utrzymana między różnymi stylami gitarowymi, stanowi ciekawą wypowiedź artystyczną. O kulisach jej powstania John i Agata opowiedzieli mi w poniższej rozmowie.

MM: Płyta „On The Wrong Planet” sygnowana jest waszymi nazwiskami, a tymczasem nagrał ją pełnoprawny zespół.

JP: To nie jest zespół, tylko muzycy, których zatrudniliśmy do nagrywania płyty. Bardzo chętnie brali w tym udział, ale to są ludzie zaangażowani w wiele projektów. Mam nadzieję, że dalej będziemy mogli z nimi grać także na koncertach.

MM: Ile robiliście ‘take’ów’ do poszczególnych utworów?

AK: Różnie to wyglądało, ale było ich bardzo mało. Jesteśmy takimi osobami, które dany utwór rejestrują w pierwszych trzech podejściach, albo nie rejestrują go w ogóle (śmiech).

JP: Nie męczyliśmy się pod tym względem (śmiech). Ja się zresztą szybko nudzę, dlatego staram się rejestrować muzykę od razu.

MM: Pytam, bo cała płyta zaczyna się od Twoich słów: „Spóźniłem się”. Wydaje mi się, że to ma drugie dno.

JP: Po amerykańsku (śmiech). Każde z nas ma swój naturalny ton. Gdybyśmy dopasowywali nasze wokale idealnie pod względem tempa, byłoby to nudne.

AK: Zależało nam na tym, by ta płyta nie była jak najbardziej idealna. Dla mnie wszystkie te pomyłki są fajne. Lubię to.

MM: Mówi się, że ta płyta jest o miłości i namiętnościach. Tymczasem w tekstach sporo jest diabła.

JP: Diabeł symbolizuje tu wszystko to, co złe w życiu. Sporo tego jest. A poza tym, kto powiedział, że diabeł nie lubi namiętności? (śmiech).

MM: „Personal Hell” traktuje o toksycznej namiętności. To utwór autobiograficzny?

AP: Niekoniecznie. Pojawiają się jakieś wątki autobiograficzne lub rzeczy, które wzięłam z moich relacji, które czasami nie były specjalnie zdrowe. W tej piosence chciałam przedstawić toksyczną namiętność, która z zewnątrz wydaje się najgorsza na świecie, a od środka – zdaje się być najlepszą rzeczą, jaka może cię spotkać, chociaż druga osoba rani. Wydaje mi się, że często tak wyglądają relację międzyludzkie.

JP: Do wątków autobiograficznych dokładamy również inne, które naszym zdaniem pasują do danej opowieści. Nie chodzi o to, żeby tylko smędzić, tylko przytaczać ciekawe historie.

MM: Kim jest Villanelle w „Raven Hair”?

AK: Chyba każdy z nas ma taka kobietę lub taką postać w życiu, która jest jednocześnie pociągająca, a z drugiej strony – destrukcyjna. Takie osoby często przyciągają innych i potrafią skupić na sobie całą uwagę. To trochę zbieżne ze wspomnianym wcześniej „Personal Hell”. Uważam jednak takie osoby za bardzo inspirujące.

MM: W „News” brzmisz trochę jak Dolly Parton.

AK: I dobrze, bo lubię Dolly Parton, niekoniecznie tylko z „Jolene” (śmiech).

MM: Grasz tylko na gitarze akustycznej?

AK: Nie tylko, ale na gitarze elektrycznej gram bardzo słabo. Nie czuję, że to jest mój instrument. Na płycie pod tym względem wspomógł nas Krzysztof Łochowicz, który gra znakomicie, a przede wszystkim zagrał to, czego ja zagrać nie potrafię.

MM: Przekonałeś się do kapodastera?

JP: Tak i teraz używam go dość często. Zawsze lubię próbować nowych rzeczy. Dotyczy to różnych aspektów np. strojenia. Im jestem straszy, tym łatwiej mi znajdować odpowiednią dla mnie tonację. I tak – kapodaster jest fajny (śmiech).

MM: Zaczęliście współpracę jeszcze w 2018 roku. Ile zatem powstawał materiał na „On The Wrong Planet”?

AK: Trudno mi osadzić ten materiał czasowo.

JP: Sam materiał powstał w kilka dni, ale dość intensywnie je ogrywaliśmy, zanim weszliśmy do studia. Długo ćwiczyliśmy i zastanawialiśmy się, jak w każdej piosence znaleźć miejsce dla siebie. Nagraliśmy piosenki, w których czuliśmy, że możemy dać coś od siebie.

MM: A mieliście więcej napisanych utworów z myślą o tej płycie?

AK: Tak, choć to John miał znacznie więcej numerów przygotowanych. Ja miałam tylko pojedyncze pomysły. Ale część z nich powstała z myślą o płycie. Były też starsze utwory np. „This World Isn’t Crazy About Me Today” miałam już od dawna, ale nie za bardzo pasował do koncepcji mojej płyty, ale do tego, co my robimy - już tak. Dlatego cieszę się, że znalazł się na naszej płycie.

JP: Niektóre moje piosenki na tę płytę są nieco starsze, ale jeżeli dana piosenka mi się podoba, to nie chcę z niej rezygnować.

MM: Rozumiem, że w wersji live ten materiał będzie ewoluował?

JP: Tak, bo będzie nas na scenie więcej, niż dwoje. Zawsze możemy coś dodać do setlisty.

AP: Nie zastanawialiśmy się jeszcze, czy będziemy ten materiał grać w tej samej kolejności, co na płycie.

MM: Płyta „On The Wrong Planet” zdradza różne okołogitarowe wpływy. A czego słuchacie dzisiaj?

AK: Ostatnio mam fazę na punkcie takiego nowojorskiego zespołu Geese. Wydali właśnie rewelacyjną płytę „3D Country”. Podobnie mam z zespołem Wednesday. No i jeszcze boygenius, którzy mają szczególne miejsce w moim sercu, a których nasłuchałam się już tyle, że chyba muszę się na moment od nich odciąć (śmiech).

JP: A ja słucham samego siebie, bo teraz mam piosenkę, nad którą intensywnie pracuje. Zmieniłem już tempo oraz zwrotkę i sprawdzam, jak to idzie. Cały czas nad tym główkuję. To utwór w stylu country & western, ale w nieco bardziej czaderskiej wersji (śmiech).

MM: Widziałem, że wrzucasz ostatnio na social media płyty, które Cię zainspirowały.

JP: To są płyty, które zainspirowały to, jak gram. Nie stanowiły inspiracji dla mojego życia, a jedynie do sposobu gry. Stąd są to płyty czasem bardzo stare lub z czasów, gdy uczyłem się grać na gitarze.

MM: Dziękuję za wywiad.

Foto: Oskar Szramka

Powiązane materiały