Tindersticks - Ypres

RecenzjaGrzegorz SzklarekTindersticksCity Slang / Sonic2014
Tindersticks - Ypres

Stuart Staples z grupy Tindersticks oddaje hołd ofiarom I Wojny Światowej.

W 2011 roku wokalista brytyjskiej grupy Tindersticks został poproszony o stworzenie muzycznego podkładu dla wystawy w Muzeum Pól Flandryjskich w belgijskim Ypres, która została otwarta w czerwcu 2012 roku. Właśnie pod tym miastem, w latach 1914-1918, odbyły się aż cztery wielkie bitwy, w których zginęły setki tysięcy żołnierzy i cywili, a samo Ypres zostało niemal doszczętnie zniszczone.

Jako że Staples ma prawo do nazwy Tindersticks, korzysta od czasu do czasu z przywileju nagrywania swoich solowych dzieł pod tą nazwą. W przeszłości stworzył między innymi trzy soundtracki do filmów francuskiej reżyserki Claire Denis, a teraz, z pomocą uznanego basisty i kompozytora Dana McKinny, stworzył ścieżkę dźwiękową do wystawy w Ypres.

Muzyka Tindersticks (jako zespołu oraz nagrywana przez Staplesa) zawsze charakteryzowała się ogromna dawką smutku, melancholii i poetycką aurą. Na "Ypres" mrok osiągnął swoje apogeum. Kompozycje na tym albumie są całkowicie instrumentalne i zostały oszczędnie zaaranżowane na orkiestrę symfoniczną. Nie ma tu ani gitary, ani perkusji. Muzyka płynie powoli przez głowę słuchacza, w tle pojawiają się ambientowo brzmiące, delikatne dźwięki instrumentów klawiszowych. Całość ma bardzo niepokojący i żałobny klimat. Jeśli te utwory robią tak mocne wrażenie na płycie, to wyobrażam sobie, jak mocno muszą działać na wyobraźnię na wystawie w Ypres. Mocny, bardzo emocjonalny album.

Powiązane materiały