Tom Smith - There Is Nothing In The Dark That Isn’t There In The Light

Na swojej pierwszej w pełni solowej płycie “There Is Nothing In The Dark That Isn’t There In The Light” wokalista Editors za pomocą prostych i w dużej mierze akustycznych piosenek, rozwodzi się nad mijającym czasem.
Po wydaniu dwóch albumów w duecie Smith & Burrows, Tom zdecydował się na całkowicie solową pracę nad kolejnym materiałem, angażując jedynie do spięcia całości producenta Iaina Archera. W konsekwencji powstał materiał melancholijny i refleksyjny, na którym smutek miesza się z optymizmem.
Singlowy “Deep Dive”, otwierający album, brzmi trochę jak utwór Nicka Cave'a, mimo iż słychać w nim jedynie gitarę. Głos Toma jest tu na niski, subtelny i przepełniony emocjami. To tutaj pada fraza, która nadała tytuł całej płycie, a jednocześnie znaczna część tekstu zbudowana jest wokół słów: You are not alone when you're lonely. Więcej pogodności ma w sobie “How Many Times”, traktujący o wsparciu i trosce. Z kolei nastrojowy “Endings Are Breaking My Heart” dotyka kwestii zakończenia pewnych etapów w życiu. Tytułowy zwrot, to jedna z najbardziej pamiętliwych kwestii w całym dotychczasowym dorobku Smitha. Wyśpiewywana niemal łkającym głosem, robi dość smutne wrażenie. Miłym przełamaniem jest natomiast nieco marzycielski “Life For Living”, gdzie słychać odrobinę więcej przekonania w wokalu Toma, niż w poprzednich kompozycjach. Z kolei duch nieodżałowanego Jeffa Buckleya zdaje się unosić nad przejmującym “Broken Time”. Zaś jedną z najciekawszych kompozycji na płycie jest “Lights Of New York City”. Naznaczona piękną, kojącą melodią oraz brzmieniami trąbki, kontrabasu i klawiszy, jest po prostu ujmującą. Dodając do tego plemienno-folkowe “Souls”, płyta objawia swoją jaśniejszą odsłonę. Natomiast “Northern Line” przywołuje na myśl pieśni Bruce'a Springsteena w swojej bardziej akustycznej oprawie. Pojawia się tu wątek potrzeby rozmowy, który powraca także w zamykającym płytę, niemalże sakralnym “Saturday”. Obie kompozycje dzieli jednak zaskakująco przebojowy i bezpośredni “Leave”.
“There Is Nothing In The Dark That Isn’t There In The Light” słucha się trochę jak zwierzeń przyjaciela w knajpie, który przy drinku przytacza istotne momenty swojego życia. Tom w tych wyznaniach zdaje się być szczery, aczkolwiek dzieli się nimi w sposób nienachalny, metaforyczny i w jakimś stopniu ostrożny. Pozostaje kwestia tego, czy usłyszymy go jeszcze w takim anturażu muzycznym w przyszłości.
MACIEJ MAJEWSKI



