Wojtek Mazolewski Quintet - Spirit To All

„Spirit To All” to najnowsza płyta kwintetu Wojtka Mazolewskiego. Jak mówi sam lider – powstała w odpowiedzi na duchowe potrzeby, a zawarte na niej utwory są muzyczną manifestacją różnych uczuć i stanów ducha, a także odbiciem życiowej podróży – duchowej i wewnętrznej.
Zastanawiam się, czy powyższe słowa nie są wystarczającą recenzją tego albumu. Muzycznie bowiem – jak to bywa w WMQ – ponownie mamy do czynienia z muzyczną podróżą. Ta jednak różni się od chociażby „Polki” sprzed 8 lat, złożonością, czy raczej wielobarwnością kompozycji.
Otwierający album ponad jedenastominutowy utwór tytułowy, stanowi punkt wyjścia do całości i niejako nadaje jej ton. Zaczynający się podniośle i elegijnie, rozwija się łagodnym strumieniem ku coraz bardziej złożonym formom. Gdy fortepian Joanny Dudy gra wariację przypominającą ”Take Five” Dave’a Brubecka, saksofon Marka Pospieszalskiego wypełnia główny plan swoistym ‘świergotem’. Druga część utworu jest jeszcze większym lotem w stronę free. Tu prym wiedzie głównie trąbka Oskara Töröka i bębny Jakuba Janickiego. W ostatniej części utwór wraca do tematu początkowego, by uspokoić się i zamknąć. Inaczej rzecz ma się z jedną z dwóch kompozycji, które ukazały się jedynie na polskiej wersji płyty, a która jest autorstwa wszystkich członków zespołu. Mowa o „Grey Day” – wolnej, minorowej, ale i dość obrazowej kompozycji. W ciągu trzech minut kwintet prowadzi nas muzycznie w mglistym, może nawet zaciemnionym, ale i lirycznym anturażu. To utwór, który przypomina ścieżki dźwiękowe z filmów sprzed 5 lub nawet 6 dekad. Jedyny żal to jego dość skromna długość.
Z kolei „The Power To The People” to autorska kompozycja Marka Pospieszalskiego – solidna, gęsta (fortepian i bębny), a przede wszystkim naznaczona zawodzącymi partiami saksofonu i trąbki. To jeden z najsilniejszych punktów całego krążka, a zarazem WMQ w swoim najlepszym wydaniu. Nie wiem natomiast, czy „Slavic Spirits” to odpowiedź na wspaniałą płytę EABS pod tym samym tytułem, czy też zupełnie odrębny temat. Faktem jest jednak, że tę niezwykle delikatną kompozycję Wojtka Mazolewskiego wyróżnia przede wszystkim ujmująca partia… fletu poprzecznego, na którym zagrał Marek Pospieszalski. Nie brakuje jej też elementów katakumbowo-transowych, które najbardziej słychać pod koniec. Nieco inną wrażliwość reprezentuje natomiast „Harmoney”. Ta kompozycja Joanny Dudy ma w sobie harmoniczną słodycz, o którą zadbali Pospieszalski z Törökiem, a którzy jednocześnie wymieniają się prowadzeniem tematu do z autorką. Dość transowo wypada natomiast „The Year Of Magical Thinking”. Tu z jednej strony prym wiedzie przede wszystkim lider, od którego wyszła ta kompozycja, a który miarowo ją prowadzi zapętloną partią kontrabasu (nie ma szans, by zapomnieć tę melodię), a z drugiej – pozostali instrumentaliści, naznaczający swoją obecność czasem pojedynczymi dźwiękami, a jednocześnie wchodzący nawzajem ze sobą w dialog. Kolejnym ‘filmowym’ fragmentem płyty zdaje się być „My Heart”. Przyjemne, miarowe, ciepłe i niskie brzmienie tego utworu tworzy niesamowity, bardzo refleksyjny klimat. Polską wersję płyty puentuje niewiele ponad dwuminutowa wspólna kompozycja zatytułowana „Alchemia”. To bodaj najbardziej trafiony ze wszystkich tytułów na płycie. Żaden inny nie oddaje bowiem ducha zawartości lepiej, niż ten.
Przyznaję, że z każdym kolejnym przesłuchaniem tej płyty uderza mnie wzajemne zaufanie, jakim darzą się członkowie zespołu. Z drugiej strony, nie powinno mnie ono dziwić – wszak w tym składzie grają już od wielu lat.
„Spirit To All” to płyta ducha. Jest idealną pozycją na samotny spacer w dzień i w nocy, ale i na wieczór przy świecach. W trakcie nadchodzącej jesieni (i nie tylko) powinna sprawdzić się idealnie.


