Wojtek Mazolewski

Wojtek Mazolewski wydał album "Yugen 2" - następcę świetnie przyjętej pierwszej części z 2021 roku. Z tej okazji artysta opowiedział nam między innymi o kulisach powstania tej płyty i współpracy z Belą Komoszyńską z Sorry Boys.
Kiedy wpadłeś na pomysł, żeby nagrać „Yugen 2”? Jest kontynuacja „Yugen” sprzed półtora roku. Kiedy wtedy rozmawialiśmy nic nie wspomniałeś, że masz taki plan.
Uczę się nie mówić za dużo, bo tak naprawdę plany mam cały czas w głowie. Ale wtedy nie miałem pomysłu na tę płytę. Staram się dzisiaj nie wybiegać za daleko w przyszłość, aczkolwiek naturalne jest, że jeśli włożysz w coś dużo energii, to będzie się to rozwijało. I tego owocem jest „Yugen 2”. Pierwsza płyta dała nam bardzo dużo satysfakcji. Granie jej na żywo pokazało, że ta muzyka bardzo mocno się rozwija. Gdy gramy na żywo numery z tamtego albumu to w naturalny sposób wchodzimy na wyższy poziom z tym materiałem. A to znów powoduje, że trochę dopracowujemy te utwory na jeszcze wyższy level, a jednocześnie robiąc to otwierają się drzwi do pisania nowych kompozycji, które są rozwinięciem tego. Nawet wczoraj na próbie z Krzysiem Kawałko zagrałem riff, który od razu uznaliśmy za coś ciekawego. Krzysiu pobiegł po gitarę akustyczną i jeszcze w tym momencie, kiedy ten motyw miałem, usłyszałem, że za oknem biją dzwony. Powiedziałem: „Otwieraj drzwi balkonowe!”. Włączyłem nagrywanie i już wiem, że jeśli powstanie płyta „Yugen 3” to znajdzie się tam utwór, w którym wykorzystamy dzwony, ten motyw i tak dalej. No więc takie rzeczy się po prostu dzieją. Kiedy pracujesz, kiedy masz dobrą ekipę, z którą tworzysz i rozwijasz się twórczo. To jest fascynujące. Więc to wyszło bardzo naturalnie.
Pamiętam, że przy okazji „Yugen” opowiadałeś, że znalazły się na niej kompozycje, które były owocem Twoich domowych sesji, które robiłeś w czasie pandemii w związku z brakiem koncertów i które postanowiłeś opublikować. Koncerty grasz już od dłuższego czasu. Czy fakt, że występujesz na żywo miał przełożenie na charakter sesji nagraniowych, które były bardziej „na żywo”?
Ja nagrywam płyty w „live”. Cała ta muzyka jest zagrana tak, jak ją słyszycie na płytach. Później przy tej okazji jedyną modyfikacją jest to, że jest jeszcze dodatkowo producent Marcin Bors czyli człowiek odpowiedzialny za wspaniałe produkcje Pogodno, Heya i innych wielu artystów. Wzięliśmy go, bo wiedzieliśmy, że to już idzie w stronę piosenek, jakby mieszanki różnych stylów muzycznych, ale w oparciu o klasyczną formę piosenki rockowej. Będziemy dodawali akcenty jazzowe, elektronikę. Wiesz, nigdy nie ukrywałem, że muzycznie bardzo inspirują mnie lata sześćdziesiąte, kiedy muzycy odkrywali nowe możliwości, jakie dawały instrumenty, świadomość ludzi i otwarcie na nowe idee filozoficzne, które do nas docierały. Z tego też czerpię. Osobiście mnie motywuje to, że chodzi mi o odnalezienie nowej formuły. To jest najważniejsze. Czy to będzie dobry album? Czy się sprzeda? To mnie w ogóle nie interesuje. Robimy to dla siebie, dla eksplorowania własnych możliwości. Chcemy sprawdzić, czy muzyka dojrzeje do tego, żeby prawdziwie opowiedzieć o tym, co czujesz, co masz w sercu.
Czy ta piosenkowość, która jest bardzo wyraźnie słyszalna na „Yugen 2” była owocem tego, że zaprosiłeś wokalistki i Szczyla do współpracy? Czy może bardziej było tak, że zaprosiłeś ich już pod piosenki, które były gotowe?
Ja te piosenki tworzyłem w domu. Najpierw sam, a później ze swoim składem: Krzysiem, z Asią, z Hubertem. W pewnym momencie poczułem, że bardzo mi zależy, kolejny raz nawiązując do lat 60. czy 70, aby wprowadzić do tych utworów pewną wielogłosowość, żeby to zabrzmiało w różnych głosach, żeby było takie czasami chóralne, bardzo luźno i frywolnie zaśpiewane w stylu Jefferson Aeroplane. Chodziło mi o to, żeby było więcej ludzi i szukałem w głowie głosów, które będą do tego pasowały. I najpierw wykonałem telefon do Beli Komoszyńskiej z pytaniem, jak ona się czuje z tym, żebyśmy coś zrobili wspólnie. Okazało się, że ona jest wielką fanką albumu „Yugen”, czego nie widziałem. No i tym samym okazało się, że w pewnym sensie ona jest już z nami od co najmniej roku tylko my jeszcze tego nie wiemy. Bardzo zależało mi, aby Bela miała dużo swobody. I chciałem też wyczuć, że ona się czuje w tym projekcie na 100% pewnie. Tylko wtedy taka współpraca miała sens. Kiedy ona mi powiedziała o tym, że po prostu uwielbia „Yugen”, że dla niej współpraca z nami jest spełnieniem marzeń, to były to już bardzo dobre sygnały. Później, kiedy się spotkaliśmy, zaczęliśmy razem to grać, to zobaczyłem, że Bela jest bardzo wszechstronna, że bardzo ciekawie do tego podchodzi. Dałem jej tutaj wolną rękę i polecieliśmy po prostu na żywioł. I okazało się, że jest wspaniale. Z resztą gości było podobnie. Zaczynało się od rozmów, od tego czy komuś podoba się to, co robię. I to jest cała idea, bo ja sobie zdaję sprawę i widzę to, że rynek muzyczny w Polsce bardzo się profesjonalizuje i wszyscy robią poważne projekty. A ja sobie zdaję sprawę, że ja w tej sytuacji trochę namawiam do tworzenia muzyki w sposób bardzo spontaniczny. Chce być przygotowany na to, że muzycy są gotowi podjąć ryzyko, że muzyka wyjdzie jaka wyjdzie. W ogóle w ogóle nie tworzę jej z myślą o jakimś konkretnym celu typu do radia czy w ogóle do jakiś konkretnych słuchaczy. Tworzę ją z potrzeby wyrażenia siebie. Jestem usatysfakcjonowany, gdy słyszę, że udało się przenieść tę energię z nas do tej muzyki. I jeżeli utwór trwa siedem minut to mi to nie przeszkadza. Nie zrobię do radia wersji dwuminutowej. Więc tak to działało. I chodzi przede wszystkim o to, żeby naprawdę wiesz, bez żadnych dosłownie i bez żadnych ograniczeń wyrażać.
Teksty na „Yugen 2” „wypływają” ze słowa „yugen”. Są takie hippisowsko-uduchowione. W ogóle nie słychać na tym albumie tych wszystkich rzeczy, które dzieją się i działy wokół nas: wojny w Ukrainie, pandemii.
Bo ta muzyka stoi w opozycji do tego co tam się dzieje. I moją intencją jest, by nas motywowała do tworzenia lepszego świata, w którym takie rzeczy jak wojny nie będą miały miejsca. Te kompozycje powstały w tym czasie, kiedy te wszystkie złe rzeczy się dzieją i z opozycji do nich stawia pytania: „jak możemy z tego wyjść?” lub „jak nie popełniać takich błędów”? Utwór „Czas Odrodzenia”, który powstał jako protest song przeciwko totalitaryzmowi i wszelkich próbom narzucenia swojej woli innym przez szalonych przywódców. W tym tekście jest mowa o tym, że nie można cofnąć czasu tylko dlatego, że komuś podoba się mapa sprzed 100 lat i chciałby, aby jego kraj wrócił do dawnej świetności. Nie da się cofnąć czasu. Mamy teraz tytułowy czas odrodzenia. Mamy warunki ku temu i taką świadomość, że nigdy nie powinniśmy więcej pozwolić na takie bestialstwo.
Czy potrafisz sobie wyobrazić, że „Yugen” przeistoczy się w wielką muzyczną rodzinę, która będzie częścią Twojego muzycznego świata?
Będzie mi bardzo miło, jeśli tak się stanie.
Czy myślałeś o tym, żeby ten materiał zarejestrować na wersji koncertowej też jako płytę koncertową?
Widzę, że dzisiaj czytasz mi w myślach (śmiech). Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Ale przede wszystkim zapraszam na koncerty. Bo dotychczas zagrane sztuki pokazały, że jest to jest przecudowny materiał do grania na żywo i że na koncertach dzieje się dużo więcej niż na płycie. I że ten aspekt improwizowany mojego zespołu jest tutaj kluczowy i bardzo potrafi nas daleko, że tak powiem, zaprowadzić. To pozwala nam daleko odpłynąć od oryginałów, ale po reakcji publiczności wiem, że w bardzo ciekawe rejony, więc cieszę się i zapraszam na koncerty. Będzie można nas usłyszeć w całej Polsce, bo gramy koncerty letnie, a jesienią szykujemy dużą trasę koncertową po klubach. Jest to taka muzyka do dzielenia się z wami. Leczy nas, podnosi energię, daje uśmiech na twarzy. Więc chcemy się tym z Wami dzielić. Tworzyć najlepszą wersję z możliwych.
Czyli rozumiem, że w tym roku się koncentrujesz na tym projekcie?
Teraz jestem absolutnie skoncentrowany na tym, żeby oddać Wam w jak najlepszej jakości wszystko co najlepsze na płycie „Yugen 2”. Ale równolegle nie byłbym sobą, gdybym nie pracował nad innymi rzeczami. Więc mój kwintet pracuje i tworzy już nowe konfiguracje oraz szuka nowych dróg dla siebie. Więc nie jest powiedziane kiedy, ale na pewno nie zostawimy Was bez nowych dźwięków w tym roku. Bardzo bym chciał, aby jeszcze w tym roku ukazała się kolejna płyta Wojtek Mazolewski Quintet.
Dziękuję za rozmowę.
Foto: Grzegorz Szklarek


