Agnieszka Musiał

Wokalistka i autorka tekstów Agnieszka Musiał wydała bardzo osobisty nowy album "Jestem U Siebie". Z tej okazji zapytaliśmy artystkę o kilka kwestii związanych z premierą tego wydawnictwa.
Twój nowy album jest zatytułowany „Jestem U Siebie”. Masz na myśli dosłownie miejsce w Warszawie, czy też tytuł ten ma głębszy sens?
Jest to tytuł metaforyczny, ale nie ukrywam, że miejsca w których się wychowywałam i w których mieszkałam też mnie ukształtowały. Natomiast „jestem u siebie” to miejsce, w którym człowiek czuje się dobrze sam ze sobą. Oprócz tego nie wstydzi się poznać prawdy o sobie, która, nie oszukujmy się, nie zawsze jest słodka. Ale też jest to miejsce w którym może powiedzieć: kocham siebie, jestem wartościowa. To „jestem u siebie” to również pewien proces. Trzeba mocno pracować, aby czuć się dobrze ze sobą.
Przynajmniej kilkukrotnie na tej płycie dajesz do zrozumienia, że się zmieniłaś. Śpiewasz, że „już teraz jestem” albo, że „już teraz będę”. Czy to jest kwestia Twojego dojrzenia do pewnych działań bądź decyzji?
Na pewno. Przede wszystkim zmieniłam miejsce zamieszkania. Wcześniej przez 5 lat mieszkałam w Krakowie. Pracowałam na uczelni, w szkole muzycznej 2 stopnia, więc prowadziłam akademicko-uczelniane życie. No i w pewnym momencie powiedziałam sobie, że mogę uczyć innych jak śpiewać, ale to jest chyba jeszcze ten czas, w którym sama chciałabym coś zaśpiewać i się w tym spełnić, bo to kocham. Etap, w którym pisałam piosenki na ten album był okresem, gdy przenosiłam się z Krakowa do Warszawy. Wtedy dużo tego typu myśli kłębiło się w mojej głowie i znalazło to odzwierciedlenie w tekstach piosenek.
Gdyby porównać nowy album z Twoją poprzednią płytą „Błogo” z 2017 roku, to można powiedzieć, że te krążki nagrały dwie różne wokalistki. Czym była spowodowana tak znacząca wolta stylistyczna?
Był to długofalowy proces. Album „Błogo” został nagrany na tak zwaną „setkę” z całym zespołem. Wtedy inaczej myślałam o muzyce i produkcji. Natomiast w przypadku „Jestem U Siebie” sugerowałam się tym, czego ja sama lubię słuchać, mieliśmy założenie z Janem Smoczyńskim, producentem albumu, że łączymy mój akustyczny świat z elektroniką, w której Janek jest mistrzem. Chciałam pójść dalej niż „Błogo” i myślę, że się nam to udało.
Czy temu miało służyć zaproszenie do współpracy kilku gości?
Tak, do współtworzenia tekstów zaprosiłam Bovską oraz Monikę „Mimi” Wydrzyńską. Chciałam wyjść z tego świata metafory i mówienia o prawdach ogólnych, a bardziej opowiadać o tym, co jest we mnie. Sama bardzo lubię słuchać opowieści, które są bezpośrednie. Jestem fanką prostych piosenek, które wbrew pozorom są bardzo trudne do stworzenia.
Praktycznie cała płyta ukazała się w postaci singli na przestrzeni ostatnich 4 lat. Nie mieliście problemu, by skleić te utwory w jedną całość?
Nie było takich problemów, gdyż większość tych kompozycji powstała w latach 2019 i 2020, kiedy to pandemia sprawiła, że ta płyta ukazała się dopiero teraz. Miałam dużo innych projektów i zobowiązań zawodowych, które uniemożliwiały mi pełne poświęcenie się ukończeniu tego albumu. Pierwotnie miałam tę płytę wydać sama, następnie okazało się, że wydam ten album z Agorą. Dlatego album ukazał się dopiero teraz.
Nie czujesz, że te utwory są przeterminowane?
Nie. Może nie czuję dokładnie tego, co czułam pisząc te kompozycje, ale są one zapisem prawdy o mnie. Zawsze staram się być szczera w swoich tekstach i utworach.
Skąd się wzięła u ciebie potrzeba stworzenia tak osobistej płyty, nieomal Twojego dziennika?
Gdy myślę o tworzeniu to nie jestem zainteresowana pisaniem historii, które mnie nie dotyczą. To co czuję najbardziej to historia moja i moich bliskich. Jestem więcej niż pewna, że gdy z moją wrażliwością spotykają się osoby wyczulone na taką wrażliwość, to znajdujemy nić porozumienia. Wtedy przesłanie znajduje odbiorcę.
Wspomniałaś już o Bovskiej i Mimi Wydrzyńskiej, ale na tej płycie są jeszcze dwaj inni goście czyli Kamil Bednarek i Leski. Jak doszło do współpracy z nimi?
Kamil przyjechał do studia nagraniowego Janka Smoczyńskiego w Nieporęcie w całkiem innym celu. Właśnie z Jankiem przesłuchiwałam piosenkę „Jestem U Siebie”. Wraz z nami był Kamil, który w pewnym momencie powiedział: „Wiecie co? Ja to bym się tutaj dograł. Miałbym pomysł na zwrotkę dla siebie”. Trafił do niego tekst piosenki odnoszący się do wspomnień z dzieciństwa. Zamknął się w samochodzie i w ciągu 45 minut napisał swoją zwrotkę, mega talent! Tego samego dnia nagrał swoją część piosenki. Z kolei Leski ponad rok temu posłuchał sobie tego materiału i powiedział: „W tej piosence „Po Rozmowie” fajnie zabrzmiałby męski głos”. Podziwiam go za niesamowitą świadomość producencką. I gdy zanucił mi fragment tej kompozycji popatrzyłam na Janka i powiedziałam: *„Jasiek, tu musi być Leski. Tu musi być on” *(śmiech).
Na płycie „Jestem U Siebie” znalazło się aż 14 kompozycji. Czy z sesji nagraniowych zostały jakieś niepublikowane utwory?
Tak, bardzo dużo. Jednak te kompozycje były dla mnie zbyt komercyjno-popowe. Są to dobre utwory, ale niekoniecznie dobrze się w nich czuję. Nie wiem jeszcze co z nimi zrobię, czy będę chciała je upublicznić. Może oddam je komuś?
Dziękuję za wywiad.
