Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyCzernina
Czernina

Czernina

Wywiad23.02.2026Arek LerchCzernina
Czernina

Szczecińskie trio Czernina to jeden z ciekawszych, krajowych zespołów, poruszający się po gatunkowych obrzeżach, czerpiący inspiracje zarówno z black/ death metalu, jak i alternatywy czy hard core’a. A także, jak piszą niektórzy, z crust punka. Ciekawie zmiksowana wizja stawia ich w jednym szeregu z wizjonerami, którzy nadają muzyce metalowej nową świeżość, nawet jeśli za sprawą rozwiązań kontrowersyjnych. Gdzie faktycznie tkwią korzenie zespołu, czy gatunkowe niedookreślenie uwiera i czy metalowcem się jest czy tylko bywa – o tych problemach rozmawiałem z autorami (perkusista Grzesiek, wokalista/gitarzysta Oskar i basista Ivo), „Oszukać Listopad” jednej z najciekawszych płyt z szeroko pojętym hałasem.

AL: Na początek coś co was pewnie wkurwia: jak to jest z tym listopadem: Znaliście zespół Odszukać Listopad czy to przypadek i wasze przekleństwo, że teraz wszyscy o to pytają?

Czernina: Znaliśmy i bardzo lubimy. Nie wydaje nam się, żeby było to przekleństwo, a raczej przyjemny „conversation starter”. Nie był to ani przypadek, ani zamierzone działanie. Tytuł dobrze zgrał się z koncepcją całego albumu. Zakładaliśmy, że mogą pojawić się skojarzenia, natomiast nie jest to coś, co nam przeszkadza.

AL: Skoro tak to z drugiej strony: listopad - przynajmniej mi - kojarzy się z totalnym dołem. Zapominam o jesieni i przygotowuję się na najgorsze miesiące. Depresja. Czy taki trop jest lepszy?

Oskar: No nie był to najlepszy czas. Kwestią było "oszukać" ten miesiąc, spróbować wyjść z niego i iść dalej z podniesioną głową.

C: Zasadniczo to nie jest tak, że listopad przygotowuje na najgorsze miesiące. On jest najgorszym miesiącem. Więc Twój trop jest całkiem słuszny i cała tematyka i klimat płyty kręci się wokół zmagań towarzyszącym atmosferze tego okresu.

AL: Zanim o tekstach to jeszcze to parszywe nazewnictwo- skrzywiłem się jak przeczytałem, że gracie crusta czy neocrusta. Nie męczy was to zdezorientowanie? Albo czy nie boicie się, że z tego powodu nie będzie wiadomo, gdzie was zapraszać?

Grzegorz: Ostatnio zastanawiałem się czym różni się crust od neocrustu, bo obecne tagi i ich definicje mocno mnie przerastają względem odróżnienia brzmienia.

C: To faktycznie może wprowadzać zdezorientowanie, ale tworząc ten materiał nie zastanawialiśmy się nad tym jak nazwać to co stworzyliśmy, bo po prostu jest to wypadkowa tego co słuchaliśmy na co dzień podczas komponowania. My już od poprzedniej płyty doświadczamy tego o czym piszesz - bo z jednej strony gramy zbyt dziwacznie dla fanów black metalu, a z drugiej zbyt blackmetalowo dla entuzjastów prostszego łupania. Sami wolelibyśmy zaszufladkować się w kategoriach post black metal czy chaotic hardcore.

AL: Czyli, mówiąc wprost: gdzie wam jest bardziej po drodze? W stronę mrocznego hc czy raczej w stronę sceny metalowej?

C: Gdzieś pośrodku…

AL: Dla mnie jednak bardziej przechylacie się w stronę metalu. Oczywiście, takiego którego słuchają ludzie otwarci i raczej mało ortodoksyjni. I paradoksalnie właśnie ten eklektyzm podkreśla to co w muzyce metalowej/black metalowej jest najciekawsze. Hipnozę niepokój i otwartość. To czego czasami zespołom metalowym dzisiaj brakuje. Dlatego powinniście nieść tę ewangelię braci metalowej. Macie z tej strony jakiś fajny odzew?

C: Dzięki za miłe słowa! Odzew jest... mieszany. Dostajemy dużo pozytywnych głosów z portali/ludzi zza granicy, natomiast polska brać często skupia się bardziej na „śmieszkowaniu” z nazwy zespołu niż na warstwie muzycznej. Jednak są też tacy rodacy, którzy, jak napisałeś, przyjmują naszą twórczość z otwartą głową i ich pochlebne słowa także do nas trafiają.

AL: Mam wrażenie, że nadal pokutuje pogląd, że zespół, który nie wywodzi się stricte ze sceny metalowej NIE MOŻE grać prawdziwego metalu/jest podejrzany. Jest szansa przekonać tych ortodoksów do waszej muzyki?

C: Ironią losu jest to, że naszym początkom najbliżej do drugofalowego black metalu, a z biegiem czasu wyewoluowaliśmy w stronę, którą reprezentujemy teraz. Miłośników bardziej zimnego i klasycznego brzmienia odsyłamy do naszego demo i pierwszego LP.

G: Wychodzę z założenia, że nie ma sensu wciskać nikomu nic na siłę. Wolałbym, aby jednak twórczość rezonowała naturalnie z grupą odbiorców. Na pewno nie byłbym w stanie skomponować utworu, którego w ogóle bym nie czuł, ale podobałby się większej liczbie odbiorców.

O: Stety bądź niestety, nie mamy wpływu na gust słuchaczy. Ja pisząc muzykę z Czerniną staram się, żeby to przede wszystkim podobało się nam.

AL: Rezonowanie z grupą odbiorców fajnie brzmi, ale to niesamowity wysiłek poparty dużą dozą… przypadku. I ten przypadek de facto o wszystkim decyduje. Czym on jest, ten przypadek? Z waszego punktu widzenia…

C: Nie wiemy, na ile chodzi nam o przypadek, a na ile o utożsamienie się z tym co prezentujemy - tekstami, muzyką, całą otoczką. A przypadek? To chyba po prostu znalezienie się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, uściśnięcie ręki czy wymiana spostrzeżeń z odpowiednią osobą, która może wspomóc w poszerzeniu zasięgu czy też grona odbiorców.

AL: Gładko to brzmi a rzeczywistość jest szorstka. Jak to wygląda z Waszej strony? Gdzie was zapraszają i z kim gracie? Opcja z ziomkami czy raczej szukanie odpowiednich konfiguracji, żeby pomóc owemu „przypadkowi”?

C: Mieliśmy przyjemność grać na kilku świetnych imprezach, takich jak Metalowe Zwierzaki w Warszawie, The Last Words of Death w Bydgoszczy czy koncert z zespołem Meth organizowanym przez ekipę Disco Hospital Booking. Poza tym, staramy się nie zamykać żadnych drzwi i chcemy grać wszędzie i z każdym, kto jest chętny do współpracy.

AL: Wszędzie i z każdym daje dużo roboty i przypadkowość efektów. Nie macie czasami ochoty przeskoczyć jak to się mówi na główkę do czysto deathmetalowego basenu? Z opcją porażki, ale też szansą na większy akcept tej sceny? Wiem, że to brzmi jak szukanie kontrowersji, ale sukces ma wielu ojców i trzeba ich wszystkich odnaleźć…

C: Chyba warto najpierw zadać sobie też pytanie jaki procent fanów death metalu słucha też blacku i pokrewnych? Te grupy mogą się też mocno pokrywać, nie jak w latach 90, gdzie takie ekipy stały do siebie w kontrze. A jeśli nadarzyłaby się okazja pograć z ekipami death metalowymi, to my bardzo chętnie.

AL: Mam jednak wrażenie, że jeśli death metal wywodzący się z death metalu zaczyna ewoluować, łatwiej znajduje posłuch u „swoich” bo z nich wychodzi. Ale skoro jesteśmy w takim miejscu, odwróćmy sytuację i opowiedzcie, jakie płyty/wykonawcy itp. są „grandfaderami” „Oszukanego Listopada”?

Ivo: Converge, Deafheaven, QOTSA

O: Deathspell Omega, Chat Pile, PG.99, Portrayal of Guilt

G : Heavy Heavy Low Low, The Tony Danza Tapdance Extravaganza, TOOL

AL: Ręce opadają… Od Sasa do lasa... Ale to jeszcze bardziej prowokuje mnie do wsadzania kija w to mrowisko. Jeśli taki jest rozstrzał inspiracji, w jaki sposób udało się na sali prób przekuć to w tak spójny materiał? Co było tym katalizatorem?

G: Wydaje mnie się, że tu chodzi raczej o niezłą znajomość dźwięków i progresji na gryfie, przez co chłopaki byli w stanie wymyśleć spójną całość pod moje szkielety bębnów i rytmów, które gotowe przynosiłem im na salę prób...

I: Katalizatorem były jednak gary - my dogrywaliśmy do tego partie pod naszą modłę, a że słuchamy różnych rzeczy, to stąd wyszła taka szalona wypadkowa tegoż właśnie.

O: Lubię tworzyć nieoczywiste kombinacje, ale tak, katalizatorem były i są tutaj gary. Myślę, że w tym szaleństwie jest jakaś metoda...

AL: Czyli perkusista wszystkim kręci. Pamiętam, kiedy się spotkaliśmy na koncercie stwierdziłem, że najfajniejsze są te zapętlone, transowe fragmenty waszych utworów. Czy trans jest dla Was jakąś wartością w muzyce?

O: Fajnie jest się zatracić w transowych riffach, ale wydaje mi się, że raczej do pewnego kulminacyjnego momentu. Tutaj perkusja nadaje puls dźwiękom i słowu, z kolei dla mnie dość istotna jest też barwa, która idzie za gitarą i basem, czy też samo słowo, które potrafi być dźwięczne i na tyle mocne by umieścić je w danym momencie.

AL: Słowa. Właśnie. Odnoszę wrażenie, że to nie tyle przekaz, ile… wasza terapia. Czuje się niekomfortowo czytając te słowa, bo to trochę tak jakbym wchodził bez zaproszenia do gabinetu terapeuty, który słucha waszych wynurzeń. Czy to wam pomaga?

Oskar (autor wszystkich tekstów): Trochę tak jest; dla mnie wyrzucenie tego wszystkiego co długo gniło w środku, to rzeczywiście mała forma terapii - są to dość intymne teksty/przemyślenia, do bólu szczere i mają prawo wywoływać dyskomfort, co wręcz bardzo mnie cieszy, że tak na nie zareagowałeś.

AL: Zareagowałem, ale też zastanawiam się czy wyrzucanie tych tekstów z siebie na każdym koncercie jest trudne, czy taki, hmm, ekshibicjonizm też ma tu swój udział w oczyszczeniu?

O: Moim zdaniem, najtrudniejsze jest wracanie do momentów, które skłoniły mnie do napisania i wykrzyczenia tych słów. Inaczej nie czułbym, że jest to w 100% autentyczne. Grając i krzycząc te numery doznaje pewnego rodzaju oczyszczania

I: Jeśli o mnie chodzi, to w ogóle granie koncertów jest mega oczyszczające...

AL: Z marketingowego punktu widzenia jesteście gotowym produktem. Świadomym i intrygującym. A z waszego punktu widzenia - gdzie zmierzacie i jaki jest wasz cel?

I: Bardzo miło, że tak uważasz! Dla mnie cel to przede wszystkim dalej cieszyć się tym, co robimy. No i doskonalić to co mamy, robić nowy materiał i grać jak najwięcej gigów.

G: Od siebie mogę dodać, że dopóki mam dowład kończyn i w miarę sprawne stawy nadal będziemy gdzieś oscylować brzmieniowo po chaotycznej i brutalnej ekstremie, jak te dwa pierwsze aspekty w końcu mi siądą, to zaczniemy pisać psychodeliczny, atmosferyczny sludge w tempie 70 BPM

O: Cel jest taki, żeby tworzyć, póki zdrowie fizyczne i psychiczne pozwoli, a jak będzie ciężko to trudno, trzeba cisnąć aż do bólu...

AL: Wynika z tego, że, pomijając zręczne unikanie odpowiedzi na pytanie czy chcecie być prawdziwymi metalowcami, celem jest ciągłe szukanie nowych dźwięków a nie okopywanie się na zdobytych pozycjach. A co z trasą z Dolą?

I: my z Dolą bardzo chętnie, ale nie wiemy co na to Dola... a bez słownych wygibasów - ja tam nigdy prawdziwym metalowcem nie byłem i do tego nie aspiruję.

G: Z tym drugim stwierdzeniem nie mogę się zgodzić, 90% muzyki, której słucham od dziesiątego roku życia pochodzą z nieistniających już działów "Ciężkie brzmienia" umieszczanych w salonach multimedialnych. Prywatnie uważam się za metalowca, jedynie w tym projekcie puszczam większą wodzę fantazji, jeżeli chodzi o kompozytorstwo

AL: Wreszcie uzyskałem deklarację przynależności. Mogę spać spokojnie. Ale… dlaczego trio? Jako kwartet bylibyście bardziej „metaloscy”!

G: Obawiam się, że nie zmieścilibyśmy się wtedy do osobówki podczas wszelkiego tournée...

O: Zaczynaliśmy w duecie, ale brak żywego, dolnego pasma sprawił, że trzecia osoba, czyli bas stała się brakującym ogniwem...

I: Ja najlepiej się czuję grając z jedną gitarą po prostu… Nie wyobrażam sobie tej muzy i tego zespołu w poszerzonym składzie.

AL: I na koniec kilka najważniejszych planów na ten rok, który dopiero się rozkręca…

I: Zagrać z 10 koncertów na wiosnę i promować dalej album. Z większych marzeń - fajnie byłoby zaliczyć latem ze dwa festiwale...

G: Kurczę, to naprawdę trudne pytanie, ponieważ ostatnie lata były dla nas naprawdę hojne: wywiad w Metal Hammerze, eliminacje do Mystica, nasza muzyka leciała w audycjach Jarka Szubrychta i Krzysztofa Grabowskiego (!!), no to tak na teraz... może pojawić się na łamach fizycznej wersji Noise Magazine?

O: Wydać materiał na winylu!

FOTO: Tomek Wieczorek

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Czernina - Oszukać Listopad
Recenzja05.12.2025

Czernina - Oszukać Listopad

Regulujemy odbiorniki i nie szukamy listopada. Oszukujemy go i udajemy, że jest ciepło. A nawet gorąco, bo Czernina doskonale podnosi ciśnienie.