Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyDance Like Dynamite
Dance Like Dynamite

Dance Like Dynamite

Wywiad26.11.2025Ewelina MarekDance Like Dynamite
Dance Like Dynamite

Dance Like Dynamite wraca z nowym albumem "Sztuka Korozji", najdojrzalszą i najbardziej różnorodną płytą w swojej karierze. Od zimnofalowych klimatów, przez jazzowe niuanse, po punkową energię i reinterpretacje klasyków – zespół udowadnia, że w polskiej muzyce niezależnej nadal można eksperymentować, łącząc artystyczną odwagę z perfekcją warsztatową. Nasza wysłanniczka Ewelina Marek porozmawiała na temat tego albumu z basistą Piotrem Pawłowskim.

Dance Like Dynamite wraca z nowym albumem "Sztuka Korozji", najdojrzalszą i najbardziej różnorodną płytą w swojej karierze. Od zimnofalowych klimatów, przez jazzowe niuanse, po punkową energię i reinterpretacje klasyków – zespół udowadnia, że w polskiej muzyce niezależnej nadal można eksperymentować, łącząc artystyczną odwagę z perfekcją warsztatową. Dance Like Dynamite wraca z nowym albumem "Sztuka Korozji", najdojrzalszą i najbardziej różnorodną płytą w swojej karierze. Od zimnofalowych klimatów, przez jazzowe niuanse, po punkową energię i reinterpretacje klasyków – zespół udowadnia, że w polskiej muzyce niezależnej nadal można eksperymentować, łącząc artystyczną odwagę z perfekcją warsztatową. Nasza wysłanniczka Ewelina Marek porozmawiała na temat tego albumu z basistą Piotrem Pawłowskim.

EM: Dziś rozmawiamy o Waszym nowym albumie "Sztuka korozji", który jeszcze nie jest dostępny w streamingach.

PP: Zgadza się. Chcemy dać naszemu wydawcy czas, żeby najpierw sprzedać jak najwięcej egzemplarzy fizycznych.

EM: Rozumiem, że w tym roku fani na pewno będą mogli już posłuchać albumu z odtwarzaczy albo kupić go komuś pod choinkę. To w ogóle świetny moment na premierę płyty.

PP: Wiesz co, ciekawe jest to, że tej jesieni sporo artystów z mojego pokolenia, zwłaszcza tych wywodzących się z zimnej fali, zdecydowało się wydać nowe albumy.

EM: To chyba dobry sygnał.

PP: My zawsze marzyliśmy o tym, żeby polski rynek muzyczny był trochę jak ten brytyjski – różnorodny, nasycony, aktywny. I mam wrażenie, że to się wreszcie dzieje. Jest mnóstwo zespołów, koncertów, wybór jest ogromny. A jednocześnie… scena działa coraz bardziej po brytyjsku również w tym sensie, że muzycy muszą płacić za wynajem sal. To w UK standard i w końcu dotarł też do nas. Koncertów jest więc więcej, ale paradoksalnie muzycy nie zawsze na tym wychodzą lepiej. Czasy robią się coraz trudniejsze dla twórców niszowych, bo całe ryzyko finansowe i logistyczne spada praktycznie na nich. Ale takie są realia. Nie ma sensu obrażać się na rzeczywistość i wspominać, jak to kiedyś było. Jeżeli robisz muzykę i masz w sobie ten napęd to po prostu robisz to dalej.

EM: Wracając do zimnej zimnej fali... Mam wrażenie, że stare kierunki wracają w nowych odsłonach. Wy 12 lipca graliście w Malborku na festiwalu zimnej fali. Przeglądałam line-up, połowę zespołów kojarzyłam, połowy nie… I zastanawia mnie, jak was odebrali ludzie, którzy przyszli dla określonego gatunku.

PP: Nie ma co ukrywać, że ludzie, którzy przyjechali na ten koncert często z bardzo daleka celowali głównie w występ 1984. To był dla wielu główny punkt programu. Dance Like Dynamite, Formy Planet, KSY, świetne zespoły, ale w kontekście oczekiwań byli dodatkiem. Niestety 1984 z powodów logistycznych nie dotarło. Natomiast myślę, że odbiór tej naszej hybrydy był naprawdę niezły. W końcu hybryda to teraz najpopularniejszy rodzaj napędu.

EM: Wróćmy do bohaterki naszej rozmowy. "Sztuka Korozji" pojawiła się nie tylko jako tytuł albumu, ale też jako klamra spinająca całość. Otwiera płytę i w innej formie zamyka. Skąd wziął się motyw rozkładu?

PP: Tu najlepszą odpowiedź miałby Krzysztof “Sado” Sadowski – autor wszystkich oryginalnych tekstów na płycie, jak zresztą zawsze w Dance Like Dynamite. To on wpadł na ten koncept i go zrealizował. Wkrótce będziemy kręcić teledysk, też mocno powiązany z tym motywem, ale nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów. Ciekawe jest to, że to sztuka Korozji, a nie „Korozja sztuki”. Z tym drugim hasłem spotkałem się wielokrotnie. Sado wszystkich zaskoczył, odwracając perspektywę. Powstało coś nowego. Korozja sama w sobie kojarzy się z procesem fizykochemicznym, który zachodzi niezależnie od człowieka. I to też rezonuje z tematami z tej płyty, które na pierwszy rzut oka są z różnych światów, a jednak tworzą wspólną całość. Muzycznie to też słychać. To nadal zespół rockowy, ale rocka jest tu mniej niż wcześniej. Jest dużo odniesień do jazzu. Są barwy i rozwiązania, których wcześniej u nas nie było.

EM: Jak oceniasz tę płytę?

PP: Z mojego punktu widzenia to jest nasza najlepsza płyta. Wiadomo, każdy muzyk tak mówi o nowym albumie. Ale tutaj jest coś innego: po raz pierwszy w czteropłytowej historii Dance Like Dynamite większość materiału naprawdę powstała zespołowo. I dlatego jest tak różnorodna. A nasz gitarzysta Snake, który produkował płytę oraz Wojtek Noskowiak, nasz inżynier dźwięku, mieli ciężki orzech do zgryzienia. Musieli poskładać te różne światy w jedną całość. I myślę, że słychać ten wspólny korzeń.

EM: Pierwsza rzecz, która rzuca się w ucho, to właśnie różnorodność. Trochę elektroniki, trochę punk rocka… Zaskoczył mnie też cover Beatlesów. W oryginale to przecież blues.

PP: Tak, harmonii nie zmienialiśmy – to nadal klasyczna bluesowa triada. Ale zagraliśmy to bardziej jak Motörhead skrzyżowany z Exploited. Sado długo nas do tego przekonywał. A jak przesłuchałem płytę w całości, to faktycznie pasuje tam jak trzeba.

*EM: Zwłaszcza w zestawieniu z “Do zobaczenia w snach”. Najpierw subtelny, delikatny numer, a potem nagle – „we don’t we do it in the road”. Kontrast totalny. To wszystko robi wrażenie, ale też słychać, że każdy z Was autorsko dołożył tu swoją cegiełkę.*

PP: Dokładnie tak. Zamknęliśmy się na tydzień w chacie na Kaszubach, z kompletnie pustą kartką. Wygenerowaliśmy 20–25 pomysłów i krok po kroku eliminowaliśmy to, co nie pasowało. Skupiliśmy się na utworach, które miały sens i potencjał. Niektóre rzeczy przeszły gigantyczną metamorfozę. Na przykład "Odtruj mnie", początkowo był bardziej “inexxesowy”. Zostało trochę zagrywek i rytm, ale utwór poszedł w zupełnie inną stronę. Tak samo "Na końcu mojej ulicy", pierwotnie mroczna zimna fala, a finalnie chyba najbardziej brytyjski kawałek, jaki kiedykolwiek nagraliśmy.

EM: Pojawił się też ukłon w kierunku Made in Poland.

PP: To nie był mój pomysł. Ja chciałem tylko, żeby ten utwór został zagrany na moich urodzinach dwa lata temu. Zależało mi, żeby każdy z zespołów, w których grałem, a grałem praktycznie we wszystkich, wykonał coś z repertuaru Made in Poland. No i "To Wasz Program" najbardziej pasował do Dance Like Dynamite. Stwierdziliśmy przy okazji, że warto zagrać go inaczej niż oryginał. Więc poza harmonią, linią wokalną i tekstem to jest po prostu zupełnie inna piosenka. Sado i Snake mnie zaskoczyli, mówiąc: „ej, to fajnie by weszło na płytę”. Początkowo miał to być bonus track, ale okazało się, że dobrze się z resztą albumu łączy.

EM: Z kolei do utworu "Na końcu ślepej ulicy", bo zaprosiliście tam do współpracy Małgorzatę Sobczak serii książek "Kolory Zła" znanych m.in. z produkcji Netflixa. Zastanawiam się: skąd pomysł, żeby wpleść w waszą twórczość wątek kryminalny?

PP: Mamy to szczęście, że Tomasz „Snake” Kamiński bardzo często współpracuje z branżą filmową. Jest biegły w pisaniu scenariuszy i reżyserii klipów. Więc to było dla nas naturalne, że prędzej czy później przy tej płycie powstaną kolejne teledyski. A Małgorzata Sobczak jest żoną Sado. Była na naszym koncercie w Malborku, o którym wspominałaś, i tam razem ze Snake’iem wymyślili koncept klipu. Nie wiem, czy to był jej pomysł, czy jego, ale naturalnie wyszło, że pójdziemy w stronę kryminału.

EM: Bardzo mi się ten teledysk spodobał, wyszedł fenomenalnie, jak początek filmu. I wy świetnie odnaleźliście się w rolach aktorskich. Pojawia się tam nawet humorystyczny akcent — policjant jedzący kanapkę nad trupem. Temat poważny, ale podany tak, że nie jest oczywisty: Główna bohaterka ucieka, nie wiadomo przed kim, nie wiadomo, kto jest sprawcą… Klip jest też elementem promocji jej nowej książki "Zieleń". To wszystko ładnie się zazębiło. Zastanawiam się: można się spodziewać jeszcze jakiejś szerszej formy współpracy? Połączenia tych dwóch światów na większą skalę?

PP: Jeśli nadarzy się taka okazja to czemu nie.

EM: Czy do tytułowego utworu też powstanie teledysk?

PP: Tak, utwór tytułowy będzie następny w kolejce. I prawdopodobnie będzie to ostatni klip z tej płyty.

EM: A co z koncertami?

PP: Na ten moment nie mamy konkretnych planów koncertowych. Każdy z nas pracuje poza muzyką, nie mamy menadżera, więc organizacja jakichkolwiek występów staje się coraz trudniejsza. Mimo to bardzo chcielibyśmy zagrać kilka koncertów domykających tę płytę, to jest w nas cały czas. Póki co skupiamy się na tym, żeby nowy singiel był obecny absolutnie wszędzie, we wszystkich możliwych stacjach radiowych. Chcemy, żeby zainteresowanie było przynajmniej takie, jak przy poprzedniej płycie.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Dance Like Dynamite - Sztuka Korozji
Recenzja28.11.2025

Dance Like Dynamite - Sztuka Korozji

Trójmiejska super-grupa niszowej alternatywy powraca z nowym materiałem, który jest potwierdzeniem powagi ich intencji, bogactwa inspiracji i ciągłego rozwoju twórczego.

Dance Like Dynamite na trasie z Me & That Man
News22.06.2021

Dance Like Dynamite na trasie z Me & That Man

6 sierpnia rozpocznie się wspólna trasa koncertowa grup Me & That Man, Mulk i Dance Like Dynamite.

Dance Like Dynamite - Litania Kłamstw
Recenzja17.06.2021

Dance Like Dynamite - Litania Kłamstw

Po ciekawym debiutanckim albumie "This Funeral Is Sold" sprzed 3 lat, który dość zręcznie łączył cold wave, new romantic i rocka, formacja Dance Like Dynamite wypuściła nowy album.

'Litania Kłamstw' od Dance Like Dynamite
News13.05.2021

'Litania Kłamstw' od Dance Like Dynamite

20 maja ukaże się nowy album nowofalowców z Dance Like Dynamite zatytułowany "Litania Kłamstw".