Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyJ. Bernardt
J. Bernardt

J. Bernardt

Wywiad02.08.2023Grzegorz SzklarekJ. Bernardt
J. Bernardt

J. Bernardt, znany również jako Jinte Deprez, to belgijski wokalista, autor tekstów, instrumentalista, aranżer, producent, inżynier dźwięku i programista. Jest znany także ze słynnego duetu Balthazar. Niedawno J. Bernardt wydał drugą płytę solową zatytułowaną "Contigo" i to wydarzenie było znakomitą okazją do zadania artyście serii pytań.

GS: Co zobaczyłeś we wnętrzu kuli nad którą się pochylasz na okładce nowego albumu „Contigo”?

JD: Na tym albumie śpiewam o spoglądaniu wstecz na mój były związek i że jest to introspekcja. Kiedy przechodzisz przez trudny okres, w twoim mózgu panuje chaos. Obrazy, które widzisz są nieco zniekształcone. To dosłownie jak patrzenie w lustro, ale obraz, który otrzymujesz, gdy patrzysz w lustrzaną kulę, jest całkowicie zniekształcony. To trochę metafora tego, jak napisałem ten album.

GS: Szczerze mówiąc, to na tej okładce wyglądasz na bardzo smutnego…

JD: Byłem smutny. Miałem złamane serce.

GS: To Twój pierwszy solowy album od 2017 roku. Co było powodem tak długiej przerwy, poza Twoją działalnością w grupie Balthazar.

JD: Powodem był oczywiście Balthazar. Myślę, że oba projekty stają się dość duże. Kiedy nagrywasz album z jednym z tych dwóch bandów, nie masz czasu na nic innego. A w ostatnich kilku latach zajmowałem się cały czas Balthazarem. Teraz wszystko kręci się wokół J. Bernhardta i przez jakiś czas nie będzie nowej płyty Balthazar. Myślę, że to dlatego, że tak dużo koncertujemy z tamtym zespołem, tyle się dzieje i tak dużo pracy trzeba włożyć w nową płytę. To był główny powód, dla którego nagranie „Contigo” zajęło mi tyle czasu. Byłem po prostu zajęty czymś innym.

GS: Powiedziałeś, że „Contigo” to Twój album o rozstaniu. Ale czy zgodzisz się, że to także album koncepcyjny? Zamykający płytę utwór „Free” jest dla mnie klasycznym utworem opowiadającym o ostatecznym pożegnaniu.

JD: Zgadza się. Uwielbiam albumy koncepcyjne. Myślę, że są one trochę jak film. Pierwszy utwór na płycie czyli „Rio” to intro do całej historii. Wybrałem tę kompozycję, ponieważ nie chciałem od razu zaczynać albumu od singla „Taxi”. Chciałem stworzyć atmosferę, w której można usiąść z kieliszkiem wina, trochę się wyluzować, a potem posłuchać albumu i całej tej historii.

GS: „Rio” to melancholijny wstęp do tej płyty…

JD: Tak, to melancholijna kompozycja, a przez to świetnie pasująca do idealnego wprowadzenia słuchacza w klimat albumu.

GS: Ten album brzmi dla mnie jak idealna ścieżka dźwiękowa do francuskiego lub włoskiego filmu miłosnego z lat 60. i 70.

JD: Nie będę Cię okłamywał…Byłem trochę takimi filmami zainspirowany gdy tworzyłem „Contigo”.

GS: Z tego co wiem, do nagrania tego albumu zaprosiłeś grupę swoich przyjaciół. Dlaczego zdecydowałeś się zmienić sposób pracy nad muzyką na swojej drugiej płycie?

JD: Pierwszy album czyli „Running Days” zrobiłem tak, jak robią to ludzie w dzisiejszych czasach czyli po prostu z moim laptopem, na własną rękę. Ale czułem, że po tylu latach tworzenia muzyki to, co naprawdę uważam za ważne, to pierwiastek ludzki. Myślę, że brakowało mi tego, gdy pracowałem sam na komputerze. Teraz chciałem zrobić coś zupełnie przeciwnego. Chciałem pracować tak, jak to robiłem gdy zaczynałem tworzyć muzykę jako nastolatek, a więc jammować z przyjaciółmi i dobrze się bawić. To dlatego, że wtedy ufasz ludziom z którymi tworzysz i prowadzisz dialog z instrumentami. Dzięki temu osiągasz punkt, do którego nigdy byś nie doszedł, gdybyś pracował sam. Dla mnie to bardziej szczera forma tworzenia muzyki i większa więź z innymi ludźmi. To było dla mnie ważne.

GS: J. Bernhardt to twój solowy projekt, ale kiedy współpracowałeś z przyjaciółmi, czy musieli robić to, co im powiedziałeś, czy też dostali od Ciebie trochę swobody i mogli coś Ci proponować?

JD: Lubię mieć nad wszystkim kontrolę, ale starałem się wyjaśnić im koncepcję albumu, a oni byli na tyle sprytni, że wiedzieli, jak to ma działać. To było miłe także dla mnie. Skomponowanie tego albumu było dość trudne, ale potem miło było dobrze się bawić przy jego nagrywaniu z przyjaciółmi, którym ufasz. I nie mówiłem im co mieli zagrać. Wszystko odbywało się na luzie.

GS: Moim zdaniem stworzyłeś już swój styl muzyczny, ponieważ kiedy słucham tego albumu bądź płyt Balthazara, mogę powiedzieć po kilkunastu sekundach, że jest to Balthazar lub J. Bernhardt...

JD: Myślę, że to dobrze dla mnie, gdyż staram się wyrobić sobie tożsamość jako autor piosenek. Sądzę, że nawet gdybym chciał zrobić coś zupełnie innego, to i tak brzmiałoby to jak ja.

GS: Kiedy nagrywałeś „Contigo” to wykorzystałeś jakieś muzyczne pomysły od Balthazara, czy są one całkowicie Twoje, stworzone z myślą o tej płycie?

JD: Z Balthazarem mamy już pięć albumów i jest na nich reprezentowanych wiele gatunków stylistycznych. Pierwszy album J. Bernhardta był o wiele bardziej elektroniczny i myślę, że była to moja reakcja na tą całą niezależną muzykę z wykorzystaniem smyczków, którą tworzył Balthazar. Ale zaczynając pracę nad "Contigo" nie chciałem wymyślać siebie na nowo. Chciałem po prostu ocenić kim jestem. Jestem skrzypkiem, więc chciałem, żeby było w tym dużo instrumentów smyczkowych. Myślę, że tym razem chciałem po prostu podążać za głosem serca i nie chciałem myśleć o tworzeniu czegoś jako reakcji na to, co robiłem wcześniej lub czegoś, co jest obecnie modne. Miałem historię do opowiedzenia i musiałem stworzyć do niej ścieżkę dźwiękową.

GS: A masz już pomysły na kolejną płytę J. Bernardt?

JD: Tak, mam. Pracuję już nad kolejną płytą, bo nie chcę cały czas śpiewać o rozstaniu i jestem teraz szczęśliwy. Zagraliśmy pierwsze koncerty i jest w nas tyle energii, jest super zabawa. Już teraz jestem tym bardzo zainspirowany. Również sposób, w jaki graliśmy na żywo, jest nieco inny i myślę, że pójdziemy jeszcze dalej w tym kierunku na następnym albumie. Może coś pomiędzy pierwszym albumem a „Contigo”? A może coś zupełnie innego, na przykład techno? Nie wiem jeszcze.

GS: W październiku zagrasz dwa razy w Polsce – w Warszawie i Poznaniu. Czy materiał z nowej płyty zagracie z tymi wszystkimi smyczkami?

JD: To będzie tak naprawdę interpretacja albumu. To znaczy, nie da się tego zrobić w ten sam sposób, ponieważ nie mam pieniędzy na pełną orkiestrę. Ale to będzie prawdziwy i solidny występ na żywo. Dużo rock and rolla i mnóstwo energii. Na Twoim miejscu kupiłbym bilet (śmiech).

Foto: Athos Burez

J. BERNARDT w Polsce:

03.10. Warszawa, Hybrydy

04.10. Poznań, Blue Note

Informacje o koncertach na https://goodtaste.pl/koncerty/

Powiązane materiały

Powiązane materiały

J. Bernardt wróci do Polski na dwa klubowe koncerty
News22.08.2023

J. Bernardt wróci do Polski na dwa klubowe koncerty

J. Bernardt, znany również jako Jinte Deprez, przyjedzie w październiku do Warszawy i Poznania.

J. Bernardt wysłał sygnał Mayday
News22.08.2023

J. Bernardt wysłał sygnał Mayday

J. Bernardt, czyli Jinte Deprez (jedn z frontmanów grupy Balthazar) - opublikował nowy singiel „Mayday Call”. Jest to kolejny utwór z nadchodzącego studyjnego albumu „Contigo”, który ukaże się 17 maja pod szyldem Play It Again Sam.

J. Bernardt - Contigo
Recenzja21.08.2023

J. Bernardt - Contigo

Drugi album J.Bernardt, czyli solowego projektu Jinte Depreza – połowy belgijskiego duetu Balthazar, przynosi zbiór melancholijnych kompozycji, eksponujący wszystkie fazy rozstania.