Kruk & Wojtek Cugowski

Grupa Kruk & Wojtek Cugowski wydała koncertowy album "Live At Rock Pogoria". Z tej okazji spotkaliśmy się liderem Kruka - gitarzystą Piotrem Brzychcym i Wojktkiem Cugowskim. Obaj muzycy opowiedzieli nam o kulisach powstania płyty oraz perspektywach ich dalszej współpracy.
Jakie były kulisy powstania tej „koncertówki”? Nagraliście ją z całą świadomością czy też zarejestrowaliście ten koncert, ale dopiero później podjęliście decyzję o wydaniu tego zapisu?
WC: Podejrzewam, że Olek Boroń, który realizował ten koncert, doskonale wiedział co robił nagrywając ten występ, ale nie powiedział nam, że to robi. Więc zagraliśmy normalnie, tak jak gramy zawsze, ale bez tego dodatkowego stresu, że jest trwa rejestracja. Gdybyśmy o tym wiedzieli, to gdzieś byśmy myśleli, że musimy być perfekcyjni. I to wyszło nam na dobre, bo koncert jest naturalny i prawdziwy od A do Z. I tak to ma być przy płycie koncertowej.
PB: Początkowo planowaliśmy, że nagramy sobie jeden utwór w wersji video czyli „Rat Race”, aby mieć pamiątkę z tego koncertu i ten klip już się ukazał. Dodatkowo zarejestrowana została także kompozycja „Be There”, która wkrótce ukaże się także w formie teledysku.
Na tej płycie znalazło się osiem numerów z albumu „Be There” sygnowanego nazwą Kruk & Wojtek Cugowski plus trzy covery Deep Purple. Czy trafiły tu wszystkie kompozycje zagrane podczas tego koncertu?
WC: To jest cały program, który zagraliśmy podczas tego koncertu. Tak więc jest to rejestracja całego koncertu. Cieszymy się, że weszło wszystko, bo tam jest prawie 80 minut materiału i Michał musiał to kompresować. Między utworami porobił edycję publiczności, aby całość zmieściła się na płytę.
Nie było w planach zagrania numerów ze wcześniejszych płyt Kruka czy też chcieliście zagrać tylko to, co pochodzi z albumu „Be There” nagranego z Tobą Wojtku?
WC: Tak. Szczerze mówiąc, to jeszcze nie śpiewałem utworów z wcześniejszych płyt Kruka, ale być może to się zmieni.
PB: Na trasie już się zdarzały takie sytuacje, że przyjeżdżał nasz był wokalista, który zaśpiewał starsze utwory czy Kasia Bieńkowska, która tutaj wystąpiła gościnnie. Ale generalnie plan był taki, aby w tym konkretnym przypadku zagrać album „Be There” w wersji live. Chodząc na koncerty naszych ulubieńców też lubimy kiedy nowa płyta jest promowana w mocnym wymiarze. Myślę więc, że dla naszych fanów fajne było to, że zagraliśmy na żywo cały nowy album plus nasze ukochane kawałki Deep Purple.
Czemu wybraliście akurat te trzy utwory „Purpli”?
WC: Wybraliśmy utwory z różnych okresów historii Deep Purple. No bo jest „Highway Star” z 1972 roku, “Gypsy” z połowy lat 70-tych nagrany przez skład Mark 3 oraz “Anya” czyli kompozycja z płyty „The Battle Rages On” czyli ostatniej z Ritchiem Blackmorem.
Nie ukrywam, że największe wrażenie zarówno na albumie „Be There”, jak i na tej płycie koncertowej robią na mnie te trzy najdłuższe dziesięciominutowe utwory czyli „The Prayer of The Unbeliever”, „The Invisible Enemy” i „To Those In Power”. Zwłaszcza w wersjach koncertowych dają one Wam miejsce i czas na pokazanie swoich umiejętności. Zakładając, że nagracie kolejną płytę jako Kruk & Wojtek Cugowski nie uważacie, że wato byłoby pójść w stronę takich właśnie rozbudowanych kompozycji?
PB: Bardzo dobrze, że tak sądzisz. Jesteśmy atakowani ze strony rynku muzycznego, który mówi nam, abyśmy grali jak najkrócej i najlepiej bez solówek. Tak się teraz gra w rozgłośniach radiowych. To jest niemożliwe w naszym przypadku. Cieszymy się z takich opinii jak Twoja, bo budują one w nas pewność, że tworząc takie rozbudowane kompozycje idziemy w dobrym kierunku. Ludziom te utwory bardzo się podobają. Akurat na tym koncercie, grając te utwory, byliśmy powściągliwi z uwagi na to, że to był festiwal. Natomiast na wcześniejszych koncertach w tych utworach pojawiają się takie improwizacje, że te numery są jeszcze dłuższe.
WC: Normalny koncert trwa przeszło dwie godziny.
PB: A bywa, że i trzy. Nie ma żartów (śmiech).
Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na jeszcze jeden aspekt związany z tym albumem. Jest to bowiem jedna z naprawdę bardzo niewielu polskich rockowych płyt koncertowych wydanych w ostatnich latach…
PB: Wiesz, nie każdy może sobie pozwolić na płytę koncertową. Teraz nam uświadomiłeś, że rzeczywiście one się albo nie ukazują albo jest ich bardzo mało. Może jest to wina tego, że w ostatnich 3 latach tych koncertów było bardzo mało?
WC: Kruk jest zespołem absolutnie koncertowym. Oczywiście płyta studyjna jest bardzo ważna, bo tam są zawarte wszystkie pomysły i tak jak to sobie wymyśliliśmy. Natomiast koncertowo to jest absolutnie maszyna Kiedy zaczęliśmy promować naszą płytę studyjną rozmawialiśmy z Piotrkiem kilkukrotnie, że fajnie byłoby nagrać album koncertowy. Fajnie, że ona jest i że została nagrana, ale nie zostaliśmy poinformowani o tym. I dlatego jest tam wyczuwalna dobra energia i jest to zapis dokładnie tego, co się na tym koncercie wydarzyło. To jest coś. Oczywiście płyta studyjna jest bardzo ważna, bo tam jest zawarte wszystkie pomysły i tak jak to sobie wymyśliliśmy. Natomiast koncertowo to jest absolutnie maszyna i. I jak? Jak zaczęliśmy promować naszą płytę studyjną? Rozmawialiśmy z Piotrkiem kilkakrotnie, kilkukrotnie, żeby fajnie było nagrać płytę koncertową. Fajnie, że ona jest i że została nagrana, ale jakby nie zostaliśmy poinformowani o tym. I dlatego jest i dobra energia i. I to jest zapis dokładnie tego, co się na tym koncercie wydarzyło.
Bardzo często mówi się, że druga płyta jest prawdziwym sprawdzianem dla zespołu. W Waszym przypadku takim albumem jest wydawnictwo live. Wobec tego zapytam: planujecie nagrać drugi album studyjny?
WC: Nie wiem jeszcze (uśmiech).
PB: Mogę powiedzieć w imieniu grupy Kruk i wytwórni płytowej, bo za Wojtka mówić nie mogę, że jest ogromna wola z naszej strony by taka płyta powstała. Muzyka jest muzyką, ale jest to dla nas niesamowita przygoda koleżeńska. Zbudowała się pewnego rodzaju familia i trudno sobie wyobrazić, żebyśmy po prostu nagle to przerwali. Myślę, że byłbym życzeniowo-roszczeniowy wobec losu, aby był to dożywotni układ, w którym po prostu będziemy zawsze mogli wyjść na scenę, zagrać, coś sobie coś razem skomponować, powtórzyć tę niesamowitą przygodę.
I co Ty Wojtek na to? Masz też swoje inne projekty.
WC: Rzeczywiście, mam tego dużo, ale powtarzam to zawsze, że współpraca z Krukiem jest ogromną przyjemnością. Muzyka, którą ten zespół gra od wielu lat jest mi bardzo bliska i ich płyty miałem na wiele lat przed tym zanim dołączyłem do tego zespołu. I absolutnie nie wykluczam, że coś jeszcze nagramy.
Dzięki za rozmowę.
Foto: Przemek Kokot




