Kurkus

Wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów Kamila Kurkus tworząca pod szyldem Kurkus wydała debiutancki album "Nowy Chaos". Płyta jest zainspirowana post-punkiem, cold wave'm i shoegazem. O kulisach powstania tego wydawnictwa Artystka opowiedziała nam w wywiadzie.
GS: Wydałaś debiutancki album jako kobieta dojrzała, ale w światku muzycznym obracasz się od ponad 30 lat. Miałaś wtedy okazję występować jako dziewczynka na koncertach Closterkeller. Dlaczego dopiero teraz wydałaś tę płytę?
KK: Tak, występowałam z Closterkeller, potem jeszcze występowałam na różnych konkursach, ale była to bardziej odtwórcza rola. Chodziłam też do szkoły muzycznej w klasie skrzypiec, które uwielbiałam, ale przez nią się wypaliłam. To był instrument, który w dzieciństwie zabrał mi mnóstwo czasu. Nie chodziłam nigdzie z dzieciakami po szkole, gdyż zawsze pędziłam ćwiczyć. I kiedy skończyłam szkołę muzyczną, to odrzuciło mnie zupełnie od muzyki. Po kilku latach uświadomiłam sobie, że jeśli od małego obcuje się z muzyką, to trudno jest później bez niej żyć. Nigdy nie wierzyłam w to, że będę sama sobie komponować muzykę. Zastanawiałam się także jak mogłoby to wyglądać od strony praktycznej, gdyż musiałabym mieć zespół. Było to 20 lat temu, gdy aby nagrać coś trzeba było mieć muzyków. Tutaj na warszawskim podwórku, zanim wyjechałam do Finlandii, a więc w okolicy lat 2004-2005 nie znałam nikogo, kto słuchałby takiej muzyki, jakiej ja słuchałam. Było dużo zespołów indie, ja lubiłam indie rocka, ale nie było to coś, co chciałam tworzyć. I tak to się rozjechało. Wyjechałam do Finlandii, gdzie prawie wszyscy moi znajomi to byli artyści i każdy z nich miał swój zespół. Czasem coś z nimi zaśpiewałam, czasem zagrałam coś na skrzypcach, ale nie było to nic na stałe. Dopiero gdy spotkałam się z moim ówczesnym życiowym partnerem, to on mi powiedział bardzo ciekawą rzecz: „Jak chcesz coś robić, to będziesz to robić. Nie szukaj wymówek. Jak się chce coś zrobić to się tym po prostu zajmuje. Najwidoczniej nie chcesz." Wzięłam to trochę jako takie wyzwanie pod moim adresem (śmiech). Gdy zaczęłam mu tłumaczyć, że nie mam z kim tworzyć muzyki, to powiedział mi, abym zaczęła tworzyć sama za pomocą programu Ableton. No i postanowiłam spróbować. Oczywiście minęło jeszcze dużo czasu. Moje pierwsze próby z Abletonem były zabawne i bardzo minimalistyczne. Pomimo to na płycie znalazła się piosenka „Gang Of Fairies”, która jest z tego właśnie okresu. Wokale w tym utworze są właśnie z tego pierwszego demo i nie chciałam ich zmieniać, bo mają one ducha tamtych czasów. Gdy nagrałam demówki i moi znajomi ich posłuchali stwierdzili, że warto byłoby coś z tym dalej zrobić. Zaczęłam szukać gitarzysty, bo chciałaś by partie tego instrumentu zostały nagrane na żywo. Eryk Sarniak z zespołu Król Słońce skontaktował mnie z Jankiem Szareckim, który nagrał znakomitą większość gitar i basu na tym albumie.
GS: Czyli na tym albumie znalazły się utwory, które powstały na przestrzeni kilku lat i pokazują fazy Twojego rozwoju?
KK: Tak, to jest okres 5 lat. Dlatego też ta płyta nazywa się „Nowy Chaos”, bo gdy patrzę na ten okres to był on bardzo chaotyczny. Kiedy zdecydowałam, że powstanie płyta to zdawałam sobie sprawę, że będzie ona różna stylistycznie i jakościowo. Natomiast celowo zamieściłam na tym albumie starsze utwory, które za bardzo nie pasują do nowszych kompozycji. Chciałam wyczyścić swoją głowę z tych starszych numerów. A najlepszym sposobem na to było wydanie tych utworów i zamknięcie tego etapu.
GS: Gdy słuchasz tych najstarszych utworów , to nie masz takiego poczucia, że mogłaś nagrać je inaczej lub coś zmienić?
KK: W „Sennym Rycerzu” bym zmieniła. Ten utwór nagrałam sama na Abletonie i miał fajne brzmienie. Potem spotkałam się z Jankiem Szareckim i stworzyliśmy nową wersję. Jednak nadal tkwiło we mnie przekonanie, że starsza wersja miała w sobie to „coś”, ale na album trafiła nowa. Ale chętnie kiedyś bym tego kawałek wysłuchała w innym aranżu. Jeśli chodzi o pozostałe utwory to chyba nic bym w nich nie zmieniła.
GS: Bardzo podoba mi się okładka albumu, która stoi w kontrze zarówno do tytułu „Nowy Chaos”, jak i tekstów. Skąd pomysł na wykorzystanie tego zdjęcia przydomowego ogródka?
KK: To był przypadek. Płyta jest zatytułowana „Nowy Chaos” i w moim życiu jest dużo chaosu. Robię dużo rzeczy, które nie są nieprzemyślane, ale często nie mają ze sobą związku. Nie wkładam za dużo myśli w proces twórczy. I na początku nie planowałam wydania tej płyty w formie fizycznej. Nie przywiązywałam uwagi do strony graficznej tego wydawnictwa. Lubię to, ale sam proces tworzenia grafiki jest dla mnie męczący. Traktuję to jako obowiązek a nie przyjemność. Z drugiej strony lubię wiele rzeczy robić sama. Być może mogłabym kogoś poprosić, kto zrobiłby mi fajniejszą okładkę, ale to jest moja płyta. Okładka jest przypadkowa. To zdjęcie zostało zrobione podczas niedawnego pobytu w Londynie i przedstawia zdjęcie czyjegoś podwórka na Notting Hill. Podobała mi się ta róża i uznałam, że to jest super okładka, choć bardziej pasowałaby na cover płyty jakiegoś zespołu indie.
GS: Na tej płycie słychać wyraźnie podział między utworami cięższymi, mrocznymi a bardziej radiowymi. Który z tych kierunków bardziej ciągnął Cię w swoją stronę?
KK: Więcej jest chyba tych mroczniejszych, więc w tę stronę. Ale jest to także zasługa Janka. Kompozycje są mojego autorstwa, ale on miał spory udział w procesie ich powstawania. Jest on także gitarzystą skrajnie metalowego duetu Wilczyca. Ja czasem mówiłam mu: „Janek, to nie jest Wilczyca” (śmiech). I dodawałam wówczas do jego gitary drugą gitarę, która rozjaśniała brzmienie. Tworząc tę płytę nie zakładałam jaki to ma być album. Działałam bardzo spontanicznie. Owszem, było kilka piosenek, które miały zaplanowane brzmienie, ale ostatecznie brzmią one zupełnie inaczej. Nie potrafiłam zrobić tak, jak sobie zaplanowałam. Myślę, że wpływ na to ma także to, że słucham bardzo różnej muzyki i świadomie nie zamykam się w jednym gatunku. Byłoby to dla mnie zbyt nudne. Bardzo lubię mroczne klimaty, ale też bardzo cenię na przykład Duran Duran, George’a Michaela.
GS: Płytę zaśpiewałaś w trzech językach: polskim, angielskim i fińskim. Czemu nie w jednym?
KK: Pierwszy powód jest ten, o którym już powiedziałam, czyli wszystko działo się spontanicznie. Gdy tworzę piosenkę to zaczynam sobie śpiewać. Czasem po polsku, a czasem po angielsku. Tak mi przychodzi do głowy. I potem tego już nie zmieniam. Drugi powód jest taki, że na początku nagrywania tej płyty język angielski był mi bliższy. W Finlandii, gdzie mieszkałam 10 lat, mówiłam głównie po angielsku. Mówiłam po fińsku, ale jednak najwięcej posługiwałam się angielskim. Częściowo niektóre utwory powstawały w języku Szekspira.
GS: Czy na chwilę obecną uważasz „Nowy Chaos” jako jednorazowy projekt czy też pójdziesz za ciosem i wkrótce coś znowu wydasz?
KK: Tak, na chwilę obecną planuje dalej działać. Zrobiłam tak dużo materiału, mam tak dużo piosenek do ukończenia, że chcę dalej tę muzyczną działalność kontynuować. Komponowanie i śpiewanie sprawia mi ogromną przyjemność. Proces nagrywania nowych piosenek pewnie rozpocznę już niedługo.




