Leszek Komosa

Płyta „Powroty” to album klawiszowca Leszka Komosy. Nagrywany był na przestrzeni ostatnich 2 lat, a w procesie rejestracji uczestniczyli znamienici muzycy: Michał Salamon, Jakub Chmielarski, Bartosz Wojciechowski, Gniewomir Tomczyk, czy wreszcie orkiestra pod dyrekcją Grzecha Piotrowskiego. Okazuje się jednak, że Leszek pracuje już nad nową płytą o czym między innymi opowiedział mi w poniższej rozmowie.
MM: Jak dojrzewały w Tobie pomysły, które znalazły się ostatecznie na płycie "Powroty"?
LK: To był dość długi proces, ponieważ niektóre utwory grały mi w głowie od wielu lat. Np. tytułowy utwór „Powroty” rozkwitał mniej więcej od 30 lat. Kiedy trzy lata temu usiadłem w moim studio i zacząłem zapisywać muzykę, w mojej głowie budziły się tematy sprzed wielu lat. Pomału przypominałem sobie melodie, aby je dalej rozwinąć do obecnego kształtu.
MM: Te melodie powstały na fortepianie, czy na gitarze?
LK: Może zacznę od tego, że podstawą do powstania moich melodii są moje obserwacje świata. Często zatrzymuję się, ponieważ dostrzegam różne obrazy, sytuacje, które dotykają mojego wnętrza, po to, aby później je opisać muzyką. Głównym instrumentem, na którym tworzę muzykę jest fortepian. Kiedyś byłem bardzo sprawnym pianistą i teraz muszę wrócić do formy po długiej przerwie. Chcę być nie tylko kompozytorem i aranżerem, ale także grać koncerty wspólnie z innymi muzykami. Grałem też wiele lat na gitarze, która służyła mi do komponowania muzyki do piosenek.
MM: Jaką więc formę miały te piosenki, zanim znalazłeś się w studiu z Grzechem Piotrowskim?
LK: Utwory na płytę „Powroty” przed spotkaniem z Grzechem miałem kompletnie zaaranżowane i nagrane w innym studio. Tylko część instrumentów była nagrana na żywo, inne były z ‘wtyczek’. Powstał taki miks, do którego Grzech miał nagrać solo na saksofonie. Kiedy posłuchał moich utworów, powiedział, że jest to dobry materiał do nagrania w profesjonalnym studio z ‘żywymi’ muzykami, ponieważ moja muzyka ma duży potencjał. Grzechu przygotował plan działania, pomógł mi w organizacji muzyków i studia Master Sound w Polskim Radio i pokierował nagraniami.
MM: Ale czy to były wyłącznie melodie, czy np. partie perkusji też wgrałeś z wtyczek?
LK: Zaaranżowałem wszystkie instrumenty z wtyczek: sekcję rytmiczną, fortepian, smyczki oraz instrumenty dęte. Oczywiście w trakcie nagrań muzycy dołożyli od siebie fajne ‘smaczki’ ale cała forma utworów, baza melodyczna i harmoniczna to moja robota. Nadzorowałem także dodatkowe nagrania gitary, czy instrumentów perkusyjnych, aby uzyskać muzykę zgodną z moją wizją artystyczną.
MM: Zdałeś się całkowicie na Grzecha w kwestii doboru instrumentalistów?
LK: Tak, zaufałem mu w doborze muzyków. Znam Grzecha sprzed wielu lat, obserwuję jego twórczość i aktywność artystyczną. Dla mnie sam fakt, że docenił moją muzykę, był niemałym zaskoczeniem. Z projektu ‘domowego’ wskoczyłem do środowiska zawodowych muzyków, którzy już w trakcie nagrań bardzo komplementowali moją muzykę. Chwilami trudno mi było uwierzyć, że to co się dzieje, nie jest snem....Ale kiedy kolejne osoby uczestniczące w projekcie, np. Tadeusz Mieczkowski powiedział, że moja muzyka jest piękna i trafi do wielu serc, zacząłem wierzyć, że to, co robię ma sens...
MM: Nie kusiło Cię, by uczynić z tego jednak utwory śpiewane?
LK: Nie myślałem o tym pisząc muzykę na płytę „Powroty”, ponieważ równolegle zacząłem aranżować moje stare kompozycje, które napisałem do tekstów kilku znanych poetów i do moich tekstów. Mam już gotowy materiał na kolejną płytę właśnie z piosenkami. Pod koniec stycznia zaczynam nagrania w S3 z Master Sound i tym samym składem muzyków + sekcja smyczkową orkiestry symfonicznej Polskiego Radia. Będzie to dziesięć utworów utrzymanych w podobnym stylu jak płyta „Powroty”, gdzie jazz wymiesza się z muzyką symfoniczną i innymi stylami.
MM: Mam wrażenie, że ta płyta jest przepełniona przede wszystkim nostalgią. Nowe utwory też będą miały taki charakter?
LK: Na kolejnej płycie znajdzie się kilka utworów dość nostalgicznych, ale nie aż tak jak na płycie „Powroty”. Będą tam utwory bardzo zróżnicowane, zdecydowanie żywsze - powiedziałbym nawet, że z potencjałem na to, aby trafić do rozgłośni radiowych na playlisty. Wiele osób słuchając utworów z „Powrotów” zaczyna nucić ich melodie. Na płycie z piosenkami refreny są naprawdę wpadające w ucho...
MM: Planujesz w jakikolwiek sposób prezentować te utwory na żywo?
LK: Tak, jak najbardziej. Koncert premierowy z płytą „Powroty”, a także z piosenkami z kolejnej płyty jest już zaplanowany na 15 marca w Hrubieszowskim Domu Kultury, w moim rodzinnym mieście. Zagra cały skład muzyków z nagrań studyjnych, a także wystąpią młodzi wokaliści - między innymi uczestnicy ostatniej edycji programu The Voice of Poland. Szykuję też niespodziankę - gwiazdę polskiej sceny muzycznej, ale nie mogę Ci zdradzić, kto to będzie, ponieważ trwają jeszcze rozmowy. Postanowiłem dać szansę i zaangażować do nagrań wokali młodych, zdolnych ludzi - dwa głosy żeńskie i dwa męskie. Aktualnie prowadzę casting. Mam też pomysł i plan na kolejne koncerty w innych miastach. Mój „Powrót” do muzyki to nie tylko ‘spełnienie marzenia faceta w średnim wieku’, ale także nowy, poważny rozdział w moim życiu.
MM: Płyta ukaże się ma winylu?
LK: Tak, "Powroty" w wydaniu winylowym będą dostępne od 12 grudnia. Będzie to edycja limitowana 500 sztuk. Oczywiście dla wszystkich chętnych, którzy zamówią płytę, obiecuję osobistą dedykację z moim podpisem.

