Cantara
NewsyGalerieWywiadyRecenzjeKoncertyPromocjaKontakt
Polityka prywatności
© 2026 cantaramusic.pl | pawcza.codes
HomeWywiadyMałgorzata Ostrowska
Małgorzata Ostrowska

Małgorzata Ostrowska

Wywiad19.12.2024Grzegorz SzklarekMałgorzata Ostrowska
Małgorzata Ostrowska

Małgorzata Ostrowska powróciła po 5 latach z nowym znakomitym albumem studyjnym "Legenda" mocno nawiązującym muzycznie do lat 80-tych. Z tej okazji Artystka udzieliła nam wywiadu, do lektury którego zapraszamy.

Warhaus

GS: Pani nowa płyta nosi tytuł „Legenda”. Wyczuwam tutaj pewną dwuznaczność: po pierwsze legenda o czym śpiewa Pani w piosence tytułowej oraz Pani jako legenda polskiej muzyki rockowej…

MO: Muszę powiedzieć, że kiedy pisałam tekst do tej piosenki, to nie przyszło mi na myśl, aby tak zatytułować tę płytę, natomiast jako pierwszy wpadł na to mój menadżer Maciek Durczak. No oczywiście wszystko się zgadza, ale nie miałam takiego zamiaru. Jednak to jego skojarzenie jest doskonałe, bardzo menadżerskie, słuszne i pięknie wybrane.

GS: Jednocześnie na tej płycie wróciła Pani do lat 80-tych zarówno muzycznie, jak i wizualnie. Ot, chociażby na Pani zdjęciu wykorzystanym na okładce jest na Pani prawej brwi i skroni charakterystyczna „błyskawica”, którą pamiętamy z Pani wizażu sprzed czterech dekad. Czy ten powrót był planowy czy też może wpadliście na niego już w trakcie pracy nad albumem?

MO: Taki był plan. Tak sobie założyliśmy. Tym bardziej, że dla nas to nie jest żadna gra, żadne ustalanie, dopasowywanie się do żadnych trendów, bo ja się z tych lat artystycznie wywodzę. No i to dla mnie jest coś bliskiego i miłego sercu, więc nie było z tym problemów. Jednak miałam swój warunek, natychmiast zaakceptowany z wielką radością, że na „Legendzie” ma być mocny groove, taki jak dzisiejsza elektronika. To są tylko nawiązania do lat 80-tych, które zwracają uwagę na to, że jednak wiele lat minęło i coś się w tej muzyce zdarzyło. I nie należy tego negować, bo to jest fajne. To jest ten mocny groove, mocny bas, mocny rytm, które są zdobyczą ostatnich lat. Jestem zdania, że nawet wspominając lata 80-te fajnie jest trochę namieszać, bo tylko wtedy może powstać coś nowego i ciekawego.

GS: Znakomitą robotę na tej płycie jako producent wykonał Paweł Krawczyk znany chociażby jako gitarzysta grupy Hey…

MO: Z Pawłem chciałam pracować już wiele lat temu i nawet do niego dzwoniłam jeszcze przed moją poprzednią płytą „Na świecie nie ma pustych miejsc”, nawet nie myśląc jeszcze o tamtym albumie. Ale on wtedy miał swoje plany prywatne i zawodowe, które mu nie pozwoliły na naszą współpracę. Niemniej bardzo się zapalił do tego pomysłu. No i tak wróciliśmy do niego po latach. Fajnie, że tak się stało. Ja się bardzo cieszę. Bardzo mi się podoba ta współpraca.

GS: To Wy go namówiliście, aby wrócić na tej płycie do lat 80-tych czy też był to jego pomysł?

MO: Nie, to było mocno wymieszane. Mam oczywiście zespół, z którym nagrałam część z tych utworów jako tak zwane „demówki”. Część z nich była już sprofilowana w tym kierunku, ale to się wszystko zgadzało, bo myśmy to wzajemnie sobie z Pawłem ustalili. Więc on tutaj jakby dalej szedł w tym kierunku „ejtisowym”. Niektóre z tych śladów zostały zapożyczone, ale przepracowane przez Pawła, inne utwory zostały w całości zrobione przez niego. Nasza współpraca przebiegała bardzo różnorodnie, ale twórczo. Przy tej płycie po raz pierwszy nagrywałam wokale sama u siebie w przydomowym studio. Myślę, że bez zachęty Pawła w ogóle w życiu bym się na to nie zdecydowała, bo tak do końca nie wierzyłam, że potrafię. On uwierzył w to bardziej niż ja. Przywiózł mi nawet najbardziej potrzebny profesjonalny sprzęt, bo ja jednak mam taki bardziej „demówkowy”. No i te wokale w większości nagrywałam u mnie w przydomowym studio, sama naciskając guziczki (śmiech). Mnie się wydawało do momentu tej płyty, że to jest niemożliwe, że ja tego nie ogarnę. Uważam, że to był świetny pomysł. Bo mogłam naprawić na bieżąco błędy, które na wszystkich poprzednich płytach natychmiast słyszę. Nagrywanie tego albumu przebiegało w sposób bardzo różnorodny, ale myślę, że też bardzo współczesny, bo tak się to teraz robi.

GS: Jednocześnie jest to dowód na to, że nawet po tylu latach na scenie można mieć nowe wyzwania…

MO: Ależ oczywiście. Mało tego, mam wrażenie, że na tej płycie wokale brzmią inaczej, że sięgam też do trochę innych rejestrów i tak dalej. Trzeba szukać, trzeba ciągle szukać, bo tylko to gwarantuje dalszy rozwój artystyczny.

GS: Teksty na tej płycie zostały napisane z perspektywy bardzo dojrzałej, doświadczonej przez życie kobiety. Stworzyła je Pani na bazie własnych doświadczeń czy też z obserwacji?

MO: I tak, i tak. Nigdy nie jest tak, że moje życie przekłada się na teksty piosenek. To nie jest publicystyka. To są teksty piosenek, bardzo małe formy. Część oczywiście gdzieś tam miała źródło w moich doświadczeniach albo powstała z obserwacji takich bolących rzeczy.

GS: Najbardziej wstrząsnął mną tekst do utworu „Nóż”…

MO: Ja nie będę zdradzać tutaj niczego związanego z genezą tego tekstu. Natomiast z utworem tym wiąże się ciekawa historia. Ta kompozycja jest autorstwa mojego syna i próbowaliśmy to sobie grać w zupełnie innym klimacie, w innym tempie. I tak to było, że gdy Paweł zrobił jakiś zarys aranżu, to ja mówiłam „nie, nie, grajmy trochę szybciej”. I w pewnym momencie dostałam telefon od Pawła: „słuchaj, to ja teraz mam dla ciebie niespodziankę. To musi być trzy razy wolniej” (śmiech). I ja myślę, że to jest dowód na to, jak dalece jest to wrażliwy człowiek, jak dalece ma świadomość tego, że muzyka musi współgrać z tekstem. Ponieważ ten tekst już oczywiście był i on wiedział, że on musi być inaczej podany. Absolutnie miał rację.

GS: Nie wiem, czy idę dobrym tropem, ale dwa utwory z nowej płyty bardzo mi się skojarzyły z dwoma utworami Lombardu: „Nie Potrzeba Mi Tej Miłości” z „Mam Dość”, a „Schody Penrose’a” ze „Wstęgą Möbiusa”….

MO: W przypadku „Nie Potrzeba Mi Tej Miłości” rzeczywiście może być pewne podobieństwo tekstowe. Ale myślę, że muzycznie nie. „Nie Potrzeba Mi Tej Miłości” powstało prześmiesznie, ponieważ skończyłam szkołę muzyczną na fortepianie i nie umiem na nim grać. Natomiast miałam w głowie refren muzyczny do tej piosenki i po prostu zaśpiewałam ją mojemu basiście, a zarazem kierownikowi muzycznemu i on z tego zrobił numer. Czy posiłkował się piosenką Lombardu? Nie wiem. Raczej nie. Ale być może, jako że jest moim basistą od kilku ładnych lat, gdzieś to „Mam Dość” w głowie może miał. Natomiast jeśli chodzi o „Schody Penrose’a” to też jest kompozycja basisty. No proszę (śmiech)…

GS: Ale w tytułach obu utworów jest nawiązanie do fizyki i matematyki…

MO: Tak. Pętla, schodzenie, figury niemożliwe i tak dalej. Wcześniej nie skojarzyłabym tego tak, ale w tej chwili myślę, że rzeczywiście w tych dwóch utworach tkwi coś obrazowego. Może to są takie rzeczy, które zrobiły na mnie gdzieś kiedyś wrażenie i gdzieś się rzeczywiście przekładają na życie. Są takie sytuacje. Bardzo często wydaje nam się, że pędzimy do przodu, a okazuje się, że jesteśmy w tym samym miejscu przez cały czas.

GS: Czy uważa Pani ten album za początek nowego etapu w Pani karierze? Pomiędzy „Legendą” a Pani poprzednim autorskim albumem studyjnym minęło 5 lat i pandemia. W mojej opinii „Legenda” jest świetnym albumem. Myślę, że opinie będą bardzo dobre wśród mediów i fanów.

MO: Być może tak jest. Ta płyta rzeczywiście dużo zmieniła, czyli jakby dała mi trochę wiary we mnie. Ja jestem człowiekiem wrażliwym. Czasami to z tą wiarą jest lepiej, czasami gorzej. Jest Pan przynajmniej drugim człowiekiem, który potwierdza, że płyta jest fajna, więc takie opinie dają napęd do tego, żeby myśleć już o następnym albumie.

GS: A ma Pani już jakieś pomysły na nowe utwory?

MO: Jeszcze nie, ale myślę, że może należy znowu coś namieszać i spróbować połączyć jakieś gatunki muzyczne połączyć. Bo ja lubię tak dość niespójnie słuchać różnej muzyki i z tego wyciągać coś, co mi się podoba.

GS: Dziękuję za rozmowę.

Powiązane materiały

Powiązane materiały

Małgorzata Ostrowska świętuje 45 lat pracy artystycznej
News14.01.2026

Małgorzata Ostrowska świętuje 45 lat pracy artystycznej

Legenda polskiej muzyki, Małgorzata Ostrowska, zaprasza na jubileuszowe koncerty z okazji 45-lecia pracy artystycznej.

Małgorzata Ostrowska na "Schodach Penrose'a"
News19.05.2025

Małgorzata Ostrowska na "Schodach Penrose'a"

„Schody Penrose'a" to czwarty singiel z najnowszej płyty Małgorzaty Ostrowskiej, „Legenda", na którym artystka powróciła do korzeni, czyli do lat 80.

Małgorzata Ostrowska - Legenda
Recenzja15.12.2024

Małgorzata Ostrowska - Legenda

Płyta „Legenda” to powrót do lat 80. i źródeł stylu, od którego zaczęła się muzyczna droga Małgorzaty Ostrowskiej.

Małgorzata Ostrowska / Warszawa, Sala Koncertowa Technikum Kolejowego / 30.11.2024
Galeria01.12.2024

Małgorzata Ostrowska / Warszawa, Sala Koncertowa Technikum Kolejowego / 30.11.2024

Małgorzata Ostrowska wystąpiła z koncertem promującym jej nowy album "Legenda" w położonym na warszawskiej Ochocie Technikum Kolejowym Nr. 7 - dawnej "Kolejówce".